• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [07.10.72] Get your pride out of your mouth

[07.10.72] Get your pride out of your mouth
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#18
10.06.2026, 00:17  ✶  
Słowa zawisły między nimi z nieprzyjemną lekkością, jak coś, co pozornie nic nie ważyło, a mimo to osiadało na barkach ciężarem znacznie większym, niż powinno. Przez krótką chwilę patrzyła na niego bez słowa, ale tak naprawdę nie widziała ani jego twarzy, ani rozbawienia czającego się w kąciku ust. Była już gdzieś indziej. W środku własnych myśli, które zaczęły splątywać się ze sobą jak nici pozostawione zbyt długo bez nadzoru. Bo część niej chciała walczyć. Walczyła z każdą myślą, która próbowała wyciągnąć ją poza granice bezpiecznego świata, jaki budowała wokół siebie cegła po cegle od dnia, w którym wszystko zaczęło się rozpadać. Przez moment zacisnęła mocniej palce na własnym przedramieniu, bo teraz sama nie wiedziała, czego chce. Stała pomiędzy dwiema wersjami siebie i nie chciała, żeby jeden nieostrożny krok doprowadził ją na skraj przepaści.
- To się akurat zmieniło - odpowiedziała automatycznie, z tym rodzajem pewności, który pojawia się szybciej od myśli, jakby przez lata powtarzała sobie tę samą prawdę tak często, że przestała odróżniać ją od rzeczywistości. Słowa opuściły jej usta gładko. Zbyt gładko. Bo niemalże natychmiast poczuła znajome ukłucie wątpliwości. Czy naprawdę? Była rozsądna, ostrożna, podejmowała wykalkulowane ryzyko. A jednak kiedy zaczęła przyglądać się własnym decyzjom uczciwie, bez wygodnych usprawiedliwień, obraz przestawał być tak jednoznaczny. W końcu rozważała propozycję człowieka, który był chodzącym symbolem wszystkich powodów, dla których należało zachować ostrożność. Irytował ją tą swoją pewnością. Tym, że wskazywał wspólne cechy, jakby to była oczywistość. Nie byli identyczni, pod żadnym względem. Tak sobie wolała wmawiać. Może problem polegał na tym, że znał pewne jej części lepiej, niż sama chciała przyznać. Powoli przeniosła na niego spojrzenie. W jego oczach czaiło się to irytujące rozbawienie człowieka, który rzucił kamień i teraz obserwował rozchodzące się kręgi na wodzie.
Na wzmiankę o Little Hangleton skinęła jedynie lekko głową, przyjmując tę informację bez komentarza. Niezależnie od tego, co mówił, niezależnie od tego, jak kusząco brzmiały jego propozycje i jak zręcznie potrafił ubierać je w słowa, nie zamierzała podejmować decyzji pod wpływem chwili. Dzisiejszy wieczór i tak dostarczył jej więcej tematów do przemyślenia, niż planowała. Musiała zostać z tym sama.
Tym bardziej odetchnęła z ulgą, gdy atmosfera wyraźnie się rozluźniła. Na wzmiankę o limoncello kąciki jej ust drgnęły od razu, zanim jeszcze zdążyła powstrzymać reakcję. I była to zdecydowanie najgorsza próba zachowania powagi, jakiej podjęła się tego wieczoru. Bo choć przez większą część rozmowy pilnowała każdego słowa, każdego spojrzenia i każdego gestu, teraz coś w niej zwyczajnie skapitulowało. Uniosła lekko podbródek, a w jej spojrzeniu pojawił się błysk tak nieskrywanego samozadowolenia, że właściwie nie musiała nic mówić. Jej twarz zdradzała wszystko. Nie było w niej ani grama skruchy. Ani odrobiny poczucia winy. Jeżeli cokolwiek czuła w związku z tamtym incydentem, była to satysfakcja granicząca z dumą. Jej oczy błyszczały rozbawieniem. Nie tym uprzejmym, salonowym. Prawdziwym.
Jednak gdy wspomniał o przeprosinach, przez krótką chwilę patrzyła na niego tak, jakby właśnie powiedział coś tak absurdalnego, że nie była pewna, czy powinna się oburzyć, czy roześmiać. Potem tylko powoli pokręciła głową.
- Przeprosiny? Za twoją arogancką zaczepkę powinnam była wylać ci tego drinka na twarz. A kieliszek rozbić na głowie - powiedziała to wyjątkowo swobodnie, a usta wygięły się w zadziornym uśmieszku. - Doceń moją wspaniałomyślność.
Prawda prawda była taka, że kilka lat temu prawdopodobnie rzeczywiście zaczęłaby przepraszać. Za podniesiony głos. Za nieuprzejmy ton. Za to, że zrobiła scenę. Za to, że sprawiła komuś dyskomfort. Tamta Astoria miała irytujący zwyczaj brania odpowiedzialności za emocje wszystkich ludzi wokół siebie. Uważała, że jeśli ktoś był zły, rozczarowany albo urażony, należało znaleźć sposób, żeby to naprawić. Dopiero później nauczyła się, jak bardzo wyczerpujące było życie spędzone na nieustannym wygładzaniu cudzych reakcji. I jak łatwo przy takim podejściu pozwalało się innym przesuwać własne granice. Dlatego teraz nie czuła najmniejszej potrzeby przepraszania za tamto limoncello. Zwłaszcza jego.
Przez moment miała nawet wrażenie, że czas cofnął się o kilka lat, do dni znacznie prostszych, kiedy największym problemem były urażone ambicje i zbyt duża pewność siebie, a nie wojna czająca się za rogiem. Wystarczył jednak jeden rzut oka na czarną mgłę wijącą się wokół jego maski, by złudzenie pękło. Nie spojrzała na nią ponownie.
- Ty stawiasz - zdecydowała ostatecznie, jakby była to najbardziej oczywista rzecz na świecie. Potem, zanim zdążył zaprotestować albo rzucić jedną ze swoich przewidywalnie bezczelnych odpowiedzi, wsunęła dłoń pod jego ramię. Miał teraz doskonałą okazję, by jako dżentelmen odprowadzić ją do baru, zanim ich drogi rozejdą się w różnych kierunkach.
Koniec sesji


learn the rules
then
break some

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (10177), Louvain Lestrange (9759)




Wiadomości w tym wątku
[07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 15.01.2026, 04:36
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 20.01.2026, 03:06
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 27.02.2026, 20:42
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 06.03.2026, 03:04
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 08.03.2026, 21:15
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 14.03.2026, 17:14
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 15.03.2026, 21:13
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 17.03.2026, 03:29
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 29.03.2026, 21:57
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 03.04.2026, 02:09
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 29.04.2026, 01:41
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 13.05.2026, 01:12
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 14.05.2026, 22:40
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 19.05.2026, 01:26
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 29.05.2026, 23:09
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 04.06.2026, 17:30
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 08.06.2026, 01:03
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 10.06.2026, 00:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa