Pokiwał głową z uznaniem na tak świetny prezent. Wszyscy będą mu teraz zazdrościli, że posiada dedykowany autograf od samego Philipa Notta.
- Piękne dziękuję. Świetna sprawa - odpowiedział wielce uradowany kiedy odczytywał słowa zapisane na pergaminie - To najlepsze Beltane na jakim kiedykolwiek byłem - przyznał. Przyszedł tutaj lekko z przymusu, bo jednak 'wypadało' być, a tu takie zaskoczenie.
- Chodź Cynthia. Szybki portret i pójdziemy dalej - poinformował dziewczynę, a następnie wskazał jej ręką drogę przed sobą - Tędy. Proszę - puścił ją przodek i ruszył od razu za nią.
Wiedział, że powoli zbliża się do odpowiedniego miejsca. Zapamiętał je bardzo dobrze. Włożył rękę do kieszeni od płaszcza, a następnie zahaczył o swoje nogi, przewracając się.
- Niech to szlag... - rzucił pod nosem kiedy zakopywał pod sobą kamyk - Ugghh.. - uklepał pod sobą ziemię, a następnie powoli wstał. Wytrzepał swoje odzienie wierzchnie z ziemi. Uderzył kilka razy butami w ziemię aby strzepać ją również z butów i tym samym ubić glebę - Nic mi nie jest - dodał i ruszył dalej za Nottem.
Przybył do stoiska niedługo za swoim idolem - To łącznie chyba cztery. Bo Cynthia też przecież nie odmówi takiej okazji - spojrzał na swoją dzisiejszą towarzyszkę - Wszyscy w ministerstwie będą Ci zazdrościć - pokiwał do niej głową na zachętę - Gwarantuje Ci - dodał i odwrócił się w stronę stoiska.
- Jak pani sądzi. Powinniśmy stać czy może jakąś inną pozę przyjąć z panem Nottem? - zadał pytanie właścicielce kramu, specjalnie podkreślając osobę z którą miał właśnie zapozować. Chciał dobrze wyjść na tym zdjęciu. Wszak taka okazja może się długo nie nadażyć ponownie. Najszybciej, to co najmniej za rok.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972