14.06.2026, 08:39 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.08.2026, 12:34 przez Alexander Mulciber.)
Salomea Kishka – znajome twarze.
Dawno, dawno temu, kiedy Alex miał miał nie więcej niż dwadzieścia lat, wraz z kolegami wybrał się na Nokturn. Salomeę poznał przy barze Rejwachu, kiedy akurat zamawiał piwo. Starucha przedstawiła mu się, po czym zaczęła nachalnie flirtować. Powiedziała, że jest bardzo przystojnym kawalerem i postawi mu tarota, jeżeli on jej postawi drinka. Alexander, wiedziony ciekawością, za drinka zapłacił. Wysłuchanie wróżb naciągaczki zawsze było jakimś sposobem na to, żeby przestać się nudzić. Czy mogło być coś śmieszniejszego dla bandy podpitych, wiecznie znudzonych, burżujskich gówniarzy, nawykłych do traktowania innych ludzi jak gówno? Śmiali się z niej, gdy tasowała karty. Ale, ale, Alex się zachowywał! Głównie dlatego, że w towarzystwie zawsze był bardziej milczącym. Słuchał z wielką uwagą Salomei, która opowiedziała mu wzruszającą historię o tym, jak to uczyła wróżyć z kart samego Vakela Dolohova. "Wysyła mi co miesiąc horoskopy z dedykacją!", szczebiotała staruszka, rozkładając Alexowi tarota. "Chuja takiego", pomyślał Alex, który przedstawił się Salomei fałszywym imieniem i nazwiskiem, żeby sprawdzić, czy wróżbitka przyłapie go na kłamstwie. Nie zdradził jej nawet, że jest jasnowidzem. Po prawdzie, trudno mu byłoby nawet dojść do głosu, gdy zaczęła gadać.
Ostatecznie przepowiedziała mu, że zwiedzi cały świat wzdłuż i wszerz, ale gdy dotrze na sam jego skraj, zawróci się, stęskniony za domem. Wiedział, że podsłuchała, jak mówił kolegom, że niedługo wyjeżdża, ale z jakiegoś powodu jej nie zdemaskował. Według Salomei, po powrocie do Anglii miał ożenić się trzy razy, w tym raz z bardzo piękną wróżbitką (Salomea puściła mu w tym momencie oczko). Przepowiedziała mu również, że na przestrzeni lat zostanie wielkim bogaczem z gromadką dzieci, ale zawsze będzie ciągnęło z powrotem w nieznane.
Edmond Dantes — takim imieniem się jej przedstawił — pokiwał głową. Zamówił Salomei jeszcze jednego drinka, żeby się odwaliła, a potem pożegnał się z nią, obiecując, że wyśle jej kartkę z końca świata. Niestety, nigdy żadnej nie posłał, ale Salomea wciąż opowiada o bogatym paniczu, któremu wywróżyła karierę podróżnika. Opowiada, jak przysięgał jej, że się z nią ożeni, ale zginął na wielkim morzu, próbując opłynąć świat...
Ale kto by tam słuchał starej Salomei.
Dawno, dawno temu, kiedy Alex miał miał nie więcej niż dwadzieścia lat, wraz z kolegami wybrał się na Nokturn. Salomeę poznał przy barze Rejwachu, kiedy akurat zamawiał piwo. Starucha przedstawiła mu się, po czym zaczęła nachalnie flirtować. Powiedziała, że jest bardzo przystojnym kawalerem i postawi mu tarota, jeżeli on jej postawi drinka. Alexander, wiedziony ciekawością, za drinka zapłacił. Wysłuchanie wróżb naciągaczki zawsze było jakimś sposobem na to, żeby przestać się nudzić. Czy mogło być coś śmieszniejszego dla bandy podpitych, wiecznie znudzonych, burżujskich gówniarzy, nawykłych do traktowania innych ludzi jak gówno? Śmiali się z niej, gdy tasowała karty. Ale, ale, Alex się zachowywał! Głównie dlatego, że w towarzystwie zawsze był bardziej milczącym. Słuchał z wielką uwagą Salomei, która opowiedziała mu wzruszającą historię o tym, jak to uczyła wróżyć z kart samego Vakela Dolohova. "Wysyła mi co miesiąc horoskopy z dedykacją!", szczebiotała staruszka, rozkładając Alexowi tarota. "Chuja takiego", pomyślał Alex, który przedstawił się Salomei fałszywym imieniem i nazwiskiem, żeby sprawdzić, czy wróżbitka przyłapie go na kłamstwie. Nie zdradził jej nawet, że jest jasnowidzem. Po prawdzie, trudno mu byłoby nawet dojść do głosu, gdy zaczęła gadać.
Ostatecznie przepowiedziała mu, że zwiedzi cały świat wzdłuż i wszerz, ale gdy dotrze na sam jego skraj, zawróci się, stęskniony za domem. Wiedział, że podsłuchała, jak mówił kolegom, że niedługo wyjeżdża, ale z jakiegoś powodu jej nie zdemaskował. Według Salomei, po powrocie do Anglii miał ożenić się trzy razy, w tym raz z bardzo piękną wróżbitką (Salomea puściła mu w tym momencie oczko). Przepowiedziała mu również, że na przestrzeni lat zostanie wielkim bogaczem z gromadką dzieci, ale zawsze będzie ciągnęło z powrotem w nieznane.
Edmond Dantes — takim imieniem się jej przedstawił — pokiwał głową. Zamówił Salomei jeszcze jednego drinka, żeby się odwaliła, a potem pożegnał się z nią, obiecując, że wyśle jej kartkę z końca świata. Niestety, nigdy żadnej nie posłał, ale Salomea wciąż opowiada o bogatym paniczu, któremu wywróżyła karierę podróżnika. Opowiada, jak przysięgał jej, że się z nią ożeni, ale zginął na wielkim morzu, próbując opłynąć świat...
Ale kto by tam słuchał starej Salomei.
Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat