14.06.2026, 13:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.06.2026, 13:54 przez Lewis McKinnon.)
Butelka Lewisa, która trafiła do kuchni, przeleciała kiepsko, rozbiła się o brzeg blatu. Rozbiła się i wypuściła ducha, histeryczną panią domu, w wałkach na głowie, sukience w grochy z krynoliną sprzed dwóch dekad i rozmazaną na pół twarzy szminką. Miał nadzieję, że to szminka. Kobieta trzymała w jednej ręce widmo swojej różdżki, a drugiej siekierę. Jej kacze obcasiki były całe upierdolone od krwi. Domyślał się, że ktoś ukatrupił ją, zanim ona ukatrupiła jego. Zawsze uważał, że panie domów wyglądały strasznie przerażające, a to tylko potwierdziło jego ogólne przeczucie, że miał rację.
Wziął nogi za pas, zanim okropny, wytrenowany uśmiech i dzikie spojrzenie trafi na niego. Na prawdę miał dość jakichkolwiek opętań, a miał wrażenie, że zdarzało mu się to zbyt często. Pewnie dlatego, że był chujowy w magię i mieszkał w przeklętej przez Matkę krainie marginesu społeczeństwa, gdzie puffki srają na współę z gołębiami i gryzą.
Aportował się przy Woodym i Asenie.
Wziął nogi za pas, zanim okropny, wytrenowany uśmiech i dzikie spojrzenie trafi na niego. Na prawdę miał dość jakichkolwiek opętań, a miał wrażenie, że zdarzało mu się to zbyt często. Pewnie dlatego, że był chujowy w magię i mieszkał w przeklętej przez Matkę krainie marginesu społeczeństwa, gdzie puffki srają na współę z gołębiami i gryzą.
Aportował się przy Woodym i Asenie.
— Dostali pojebaną kurę domową z siekierą do kuchni. Chyba nadal jest na kokainie, nawet w zaświatach. Czy co one tam brały. Więc jeżeli wytrzeźwieje, to będzie krytykować wszystko, jeżeli nie może wytrzeźwieć, to będzie próbować zabić wszystkich. Fajne te duchy. — Podniósł dłoń w górę, aby przybili sobie piątki.