15.06.2026, 20:35 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.06.2026, 18:21 przez Hestia Bletchley.)
– Hej, ale nie umniejszaj sobie. To normalne że każdy się trochę boi, lub że nie wszystkie zaklęcia wychodzą – powiedziała, a potem zmarszczyła nieznacznie brwi, bo czy przypadkiem ona sama nie wyrzucała sobie podobnych rzeczy? Czy przypadkiem Atreus nie oznajmił jej, że chce ją przyjąć do ekipy ściągającej Śmierciożerców, a jej pierwszą myślą nie było to że chyba się nie nadawała, bo popełniła kiedyś przy Bulstrode błąd? Błąd, który jak się okazało nie był nawet aż tak istotny, bo Atreus nawet o tym nie wspomniał? Hm… Możlie, ale jednak zdecydowanie łatwiej było wygarniać takie rzeczy Henry'emu, bo w tym wypadku, w przeciwieństwie do niej samej, Hestia nie miała żadnych wątpliwości, Lockhart zasłuż sobie na pochwały, zwłaszcza że nawet nie był kimś kto czarną magią zwalczał zawodowo. – I jeszcze była tam Brynja? Ale naprawdę. To brzmi… Niesamowicie. Nie sama sytuacja, a to jak dobrze sobie z nią poradziliście. Szkoda tylko, że to na was to spadło. I jasne. Chętnie się przejdę do kawiarni.
Czy nie powiedziała tego z zbyt dużym wyluzowaniem? A może z za małym? Nie chciała przecież, aby Henry sobie pomyślał… Sama nie wiedziała czego, ale czegoś tak niezręcznego co na pewno upokorzy ją w jego oczach. Nie, na pewno nie. Wszystko było dobrze.
Przeniosła wzrok na wskazany przez Henry'ego widok i z uśmiechem skinęła głową.
– Wygląda dobrze. Wiesz, pomyślałam o takim efekcie pół na pół. Że na przykład część pracy będzie fotografią, a część moim rysunkiem – powiedziała, gdy podeszli do ławki i na Merlina, wszystko z tego miejsca wyglądało na jeszcze bardziej urokliwe. Spojrzała na drugiego czarodzieja. – Hej Henry… A gdybyśmy… A gdybyś zrobił zdjęcie tej ławki, a ja potem… Dorysowała na niej ciebie? Ciebie i cytrusy oczywiście. Albo same cytrusy jeśli wolisz.
Czy nie powiedziała tego z zbyt dużym wyluzowaniem? A może z za małym? Nie chciała przecież, aby Henry sobie pomyślał… Sama nie wiedziała czego, ale czegoś tak niezręcznego co na pewno upokorzy ją w jego oczach. Nie, na pewno nie. Wszystko było dobrze.
Przeniosła wzrok na wskazany przez Henry'ego widok i z uśmiechem skinęła głową.
– Wygląda dobrze. Wiesz, pomyślałam o takim efekcie pół na pół. Że na przykład część pracy będzie fotografią, a część moim rysunkiem – powiedziała, gdy podeszli do ławki i na Merlina, wszystko z tego miejsca wyglądało na jeszcze bardziej urokliwe. Spojrzała na drugiego czarodzieja. – Hej Henry… A gdybyśmy… A gdybyś zrobił zdjęcie tej ławki, a ja potem… Dorysowała na niej ciebie? Ciebie i cytrusy oczywiście. Albo same cytrusy jeśli wolisz.