17.06.2026, 12:56 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.06.2026, 12:56 przez Brenna Longbottom.)
Nie było niczego, za co ktokolwiek mógłby być wdzięczny śmierciożercom, przynajmniej zdaniem Brenny, a już Tristan, okaleczony i pozbawiony bliskich, był chyba do tego ostatnią osobą. Ale nie znała jego myśli i nie wydawało się jej też, że Olivia chciałaby, aby w ogóle wspominała przy nim o śmierciożercach. Zdawało się, że Ward pragnął jedynie spokoju, a Brenna powinna to uszanować i być wdzięczna, że pomagał im w taki sposób: realizując te zlecenia.
Nie pokazuj jej na razie dalej, proszę. I zaczęłabym od dwóch, trzech próbnie… tak naprawdę one chyba nie przydadzą się do chronienia domów, ale może byłyby przydatne w Samhain. Tyle że jeżeli to jakaś bzdura, nie chciałabym, żeby ludzie ufali nieistniejącej ochronie. Oferują dość podejrzanych, nieskutecznych towarów – westchnęła w duchu. Była ostatnią osobą, która chciałaby kogoś przekonać, że jest chroniony, kiedy w istocie wcale nie jest. A ta runa mogła być bezużyteczna. Mogło chodzić o rytuał. Albo to od początku była jakaś ściema. Jeśli ci wyjdzie, może uda mi się ją przetestować.
Chociaż po prawdzie i na to nie miała jakoś wielkiej nadziei.
W przypadku ochrony domu pewnie skuteczniejsze byłoby pieczętowanie. I magimechanizmy. Mam paru przyjaciół, którzy być może znajdą trochę czasu, żeby nad tym pokombinować… Tyle że na razie zrzuciła im na głowy sprawę komunikacji, a nie mogła wymagać, aby zajmowali się pięćdziesięcioma rzeczami na raz. Zwłaszcza przed Samhain, kiedy wszyscy chyba świadomie lub podświadomie szykowali się na nadciągającą nieuchronnie nawałnicę. Może całą katastrofę.
To czarodziejska tradycja i nie mogę ci powiedzieć, ile jest prawdy w tym, że ich światła naprawdę odgonią złe moce… Ale niektóre z naszych tradycji powstały nie bez powodu, prawda? Na twoim miejscu bym spróbowała. I wydaje mi się, że każda dynia będzie wystarczająco dobra, jeśli użyje jej magiczny rzemieślnik. W najgorszym razie będziecie mieli z Olivią dyniowe ciasto – podsumowała i posłała mu uśmiech, zanim się podniosła. Chyba powinnam dać ci trochę czasu na te gwoździe, skoro klienci walą drzwiami i oknami.
Nie pokazuj jej na razie dalej, proszę. I zaczęłabym od dwóch, trzech próbnie… tak naprawdę one chyba nie przydadzą się do chronienia domów, ale może byłyby przydatne w Samhain. Tyle że jeżeli to jakaś bzdura, nie chciałabym, żeby ludzie ufali nieistniejącej ochronie. Oferują dość podejrzanych, nieskutecznych towarów – westchnęła w duchu. Była ostatnią osobą, która chciałaby kogoś przekonać, że jest chroniony, kiedy w istocie wcale nie jest. A ta runa mogła być bezużyteczna. Mogło chodzić o rytuał. Albo to od początku była jakaś ściema. Jeśli ci wyjdzie, może uda mi się ją przetestować.
Chociaż po prawdzie i na to nie miała jakoś wielkiej nadziei.
W przypadku ochrony domu pewnie skuteczniejsze byłoby pieczętowanie. I magimechanizmy. Mam paru przyjaciół, którzy być może znajdą trochę czasu, żeby nad tym pokombinować… Tyle że na razie zrzuciła im na głowy sprawę komunikacji, a nie mogła wymagać, aby zajmowali się pięćdziesięcioma rzeczami na raz. Zwłaszcza przed Samhain, kiedy wszyscy chyba świadomie lub podświadomie szykowali się na nadciągającą nieuchronnie nawałnicę. Może całą katastrofę.
To czarodziejska tradycja i nie mogę ci powiedzieć, ile jest prawdy w tym, że ich światła naprawdę odgonią złe moce… Ale niektóre z naszych tradycji powstały nie bez powodu, prawda? Na twoim miejscu bym spróbowała. I wydaje mi się, że każda dynia będzie wystarczająco dobra, jeśli użyje jej magiczny rzemieślnik. W najgorszym razie będziecie mieli z Olivią dyniowe ciasto – podsumowała i posłała mu uśmiech, zanim się podniosła. Chyba powinnam dać ci trochę czasu na te gwoździe, skoro klienci walą drzwiami i oknami.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.