17.03.2023, 19:06 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.03.2023, 19:07 przez Brenna Longbottom.)
- Patrzysz na takiego – stwierdziła, uśmiechając się odrobinę krzywo. Nie chwaliła się tym na co dzień, ale akurat BUMowcy o tym wiedzieli, Atreus kiedyś służył w BUM jednocześnie z nią, więc choćby sam nie wiedział – istniała spora szansa, że jeżeli spyta w Deprtamencie, i tak ktoś mu powie.
Chociaż znała Atreusa za słabo, aby domyślała się, że mówi poważnie. Longbottom sądziła, że ten sobie żartował z tymi próbami odszukania hasła.
Potem, kiedy okazało się, że mieli rację, posłała Malfoyowi przepraszający uśmiech. Obowiązki wzywały.
- Magia bezróżdżkowa – westchnęła tylko, kiedy Atreus ruszył ku goblinowi, sama wyciągając różdżkę i kierując się tam razem z nim. Nie, nie żeby aresztować Jamila. Jego ruch był podejrzany, ale po prostu chciała dopilnować, że goblin nie będzie czegoś kombinować. Przez głowę przeszło jej, że ta sytuacja właśnie pięknie podkopuje stosunki międzyrasowe: goblin oszukujący czarodziejów, czarodzieje aresztujący goblina… - Koło też – mruknęła jeszcze, celując w nie różdżką. Choćby dlatego, że jako widmowidz mogła z niego wyciągnąć to i owo.
- Trzeba go przekazać ludziom mającym dyżur w ministerstwie – mruknęła jeszcze, gotowa właśnie tak zrobić. Bo na pewno nie chciała, by ktoś mający dziś dyżur na Beltaine, znikł stad, zajmować się goblinem. Należało go przetransportować i zostawić na noc w celi, by zająć się tym dokładnie jutro.
Nie dziś. Na pewno nie dziś.
Jeśli wszystko poszło dobrze, i goblin został zabrany, Brenna zamierzała wrócić na poprzednie ich stanowisko – po drodze jeszcze mijając stanowisko Nory. Gdzie przykucnęła, by zawiązać buta, wepchnęła przy okazji pod ladę niewielkie pudełko, a potem wyczekała chwili, gdy akurat Figg nie będzie z nikim rozmawiać – by po cichu poinformować, co zostawia na stoisku.
Chociaż znała Atreusa za słabo, aby domyślała się, że mówi poważnie. Longbottom sądziła, że ten sobie żartował z tymi próbami odszukania hasła.
Potem, kiedy okazało się, że mieli rację, posłała Malfoyowi przepraszający uśmiech. Obowiązki wzywały.
- Magia bezróżdżkowa – westchnęła tylko, kiedy Atreus ruszył ku goblinowi, sama wyciągając różdżkę i kierując się tam razem z nim. Nie, nie żeby aresztować Jamila. Jego ruch był podejrzany, ale po prostu chciała dopilnować, że goblin nie będzie czegoś kombinować. Przez głowę przeszło jej, że ta sytuacja właśnie pięknie podkopuje stosunki międzyrasowe: goblin oszukujący czarodziejów, czarodzieje aresztujący goblina… - Koło też – mruknęła jeszcze, celując w nie różdżką. Choćby dlatego, że jako widmowidz mogła z niego wyciągnąć to i owo.
- Trzeba go przekazać ludziom mającym dyżur w ministerstwie – mruknęła jeszcze, gotowa właśnie tak zrobić. Bo na pewno nie chciała, by ktoś mający dziś dyżur na Beltaine, znikł stad, zajmować się goblinem. Należało go przetransportować i zostawić na noc w celi, by zająć się tym dokładnie jutro.
Nie dziś. Na pewno nie dziś.
Jeśli wszystko poszło dobrze, i goblin został zabrany, Brenna zamierzała wrócić na poprzednie ich stanowisko – po drodze jeszcze mijając stanowisko Nory. Gdzie przykucnęła, by zawiązać buta, wepchnęła przy okazji pod ladę niewielkie pudełko, a potem wyczekała chwili, gdy akurat Figg nie będzie z nikim rozmawiać – by po cichu poinformować, co zostawia na stoisku.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.