26.06.2026, 00:31 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.06.2026, 00:32 przez Jonathan Selwyn.)
Chłodne szkło przycisnęło się do jego wargi, a Jonathan, tak samo naburmuszony, co rozczulony Anthonym, uśmiechnął się słabo, patrząc się na ukochanego w dość znajomej mu pozycji.
– Jakbyś mówił mi tak właśnie wczoraj, zamiast gadać o tej przeklętej wycieczce, to oboje mielibyśmy obecnie znacznie sympatyczniejsze wspomnienia – mruknął wpatrując się w skupione na nim szare tęczówki. I na dodatek te łóżka tutaj były beznadziejne! Czy na tej kanapie w ogóle mogłyby się zmieścić dwie osoby, czy będzie musiał, wzorem swojego patronusa, to jest psa, wcisnąć się na siłę do zdecydowanie za małej przestrzeni, tylko po to aby przytulić się do ukochanej osoby o ile w ogóle do tego momentu dożyje. Skandal! Powoli uniósł głowę i wypił eliksir, ale w tym momencie pociąg nagle podskoczył, a warga Jonathana boleśnie obiła się o szklany gwint wywaru.
– Na Merlina! Widzisz? Już odnoszę uszczerbek na zdrowiu! – skrzywił się nieznacznie po czym pokręcił głową. Najchętniej zerwałby się ze swojego miejsca i zaczął chodzić po pociągu, tylko że… No nie mógł. – Tony… Ten eliksir to był zły pomysł. Odurzyłem się w takiej sytuacji! Jeszcze coś się stanie, a ja nie będę mógł działać tak szybko jak powinienem. Czy te drgania są normalne. Daj mi usiąść. Muszę… Muszę usiąść. Albo lepiej chodźmy po konduktora i spytajmy się czy wszystko jest w porządku bo naprawdę wątpię, że pociąg powinien tak skakać!
– Jakbyś mówił mi tak właśnie wczoraj, zamiast gadać o tej przeklętej wycieczce, to oboje mielibyśmy obecnie znacznie sympatyczniejsze wspomnienia – mruknął wpatrując się w skupione na nim szare tęczówki. I na dodatek te łóżka tutaj były beznadziejne! Czy na tej kanapie w ogóle mogłyby się zmieścić dwie osoby, czy będzie musiał, wzorem swojego patronusa, to jest psa, wcisnąć się na siłę do zdecydowanie za małej przestrzeni, tylko po to aby przytulić się do ukochanej osoby o ile w ogóle do tego momentu dożyje. Skandal! Powoli uniósł głowę i wypił eliksir, ale w tym momencie pociąg nagle podskoczył, a warga Jonathana boleśnie obiła się o szklany gwint wywaru.
– Na Merlina! Widzisz? Już odnoszę uszczerbek na zdrowiu! – skrzywił się nieznacznie po czym pokręcił głową. Najchętniej zerwałby się ze swojego miejsca i zaczął chodzić po pociągu, tylko że… No nie mógł. – Tony… Ten eliksir to był zły pomysł. Odurzyłem się w takiej sytuacji! Jeszcze coś się stanie, a ja nie będę mógł działać tak szybko jak powinienem. Czy te drgania są normalne. Daj mi usiąść. Muszę… Muszę usiąść. Albo lepiej chodźmy po konduktora i spytajmy się czy wszystko jest w porządku bo naprawdę wątpię, że pociąg powinien tak skakać!