26.06.2026, 10:40 ✶
Christopher Rosier był trochę ucieleśnieniem tego, co w tym rodzie Electrę zapewne drażniło. Patrzył na niektórych ludzi z góry, miał uprzedzenia wobec mugolaków, bywał zarozumiały i gdyby wiedział więcej o wybrykach kuzynki, na pewno bolałaby go z ich powodu głowa. Zupełnie nie pojmował też, jak mogła pracować dla mugoli: uważał to za zwyczajnie uwłaczające i nawet nie próbował tego kryć. Nie, Chris i Electra nie byli materiałem na kochające się kuzynostwo.
Ale nie odmówił jej prośbie. Trochę bo była rodziną, a Rosierowie dbali o swoich. Trochę, bo obracając jej list w rękach, myślał ponuro, że śmierciożercy tym atakiem osiągnęli wszystko, co chcieli: przestraszyli ludzi, co było naturalne, ale z też z jakichś powodów nagle masa ludzi uważała, że należy popierać terrorystów. Jeżeli szło o niego, raczej w Spaloną Noc z potencjalnego zwolennika przerzucili go na absolutnego przeciwnika Voldemorta i naśladowców: wciąż raczej kogoś kto gdyby przejęli władzę prędzej umknąłby z kraju niż walczył w ruchu oporu, ale zdecydowanego przeciwnika ich metod. I jeśli nie mylił się, a Electra chciała zniknąć im z listy potencjalnych celów, to nie zamierzał tego utrudniać.
Gdy pracownica Domu Mody przywitała Electrę i poprowadziła ją na górę, a potem zapukała do pracowni Chrisophera Rosiera, ten właśnie stał przed trzema manekinami i przypatrywał się sukniom, bardzo do siebie podobnym, które na nich wisiały. Pomieszczenie było długie, w kształcie prostokąta: w jednej jego części znajdowały się skrzynie, wieszaki z materiałami i projektami, manekiny, przepierzenie, za którym w razie czego ktoś mógł się przebrać. W drugiej biurko, od którego odchodziły długie robocze blaty, zawalone i papierami, i materiałami, nad którymi z kolei całą ścianę pokrywały zdjęcia oraz szkice. Na większości zdjęć i okładek znajdowały się oczywiście modelki na pokazach, znane osoby w kreacjach Chrisa, na dwóch czy trzech on sam. Przez kilka wysokich okien do środka wpadało mnóstwo światła.
– Electra, witaj – rzucił, obracając się przez ramię, w pierwszej chwili zirytowany, że mu przeszkadzają, ale potem przypomniał sobie, że był umówiony z Prewettówną. – Możesz odejść, Annie. Jak sądzisz, która jest najlepsza? – spytał kuzynki, machnięciem ręki wskazując na manekiny: tak naprawdę żadna kreacja nie była jeszcze uszyta do końca, Chris transmutował część materiałów, aby wybrać najlepsze rozwiązanie. Wszystkie trzy migotały od płatków śniegu i lodu, błękitno – biało złote. – Projekt do kolekcji zimowej.
Zamierzał zaprezentować taki tylko jeden do pokazów i powszechnej sprzedaży (znaczy się „powszechnej” dla najbogatszych”: by zaprezentować swoje umiejętności światu. wszystkie inne kreacje, jakie uszyje przed Yule, będą już dedykowane konkretnym kobietom.
Ale nie odmówił jej prośbie. Trochę bo była rodziną, a Rosierowie dbali o swoich. Trochę, bo obracając jej list w rękach, myślał ponuro, że śmierciożercy tym atakiem osiągnęli wszystko, co chcieli: przestraszyli ludzi, co było naturalne, ale z też z jakichś powodów nagle masa ludzi uważała, że należy popierać terrorystów. Jeżeli szło o niego, raczej w Spaloną Noc z potencjalnego zwolennika przerzucili go na absolutnego przeciwnika Voldemorta i naśladowców: wciąż raczej kogoś kto gdyby przejęli władzę prędzej umknąłby z kraju niż walczył w ruchu oporu, ale zdecydowanego przeciwnika ich metod. I jeśli nie mylił się, a Electra chciała zniknąć im z listy potencjalnych celów, to nie zamierzał tego utrudniać.
Gdy pracownica Domu Mody przywitała Electrę i poprowadziła ją na górę, a potem zapukała do pracowni Chrisophera Rosiera, ten właśnie stał przed trzema manekinami i przypatrywał się sukniom, bardzo do siebie podobnym, które na nich wisiały. Pomieszczenie było długie, w kształcie prostokąta: w jednej jego części znajdowały się skrzynie, wieszaki z materiałami i projektami, manekiny, przepierzenie, za którym w razie czego ktoś mógł się przebrać. W drugiej biurko, od którego odchodziły długie robocze blaty, zawalone i papierami, i materiałami, nad którymi z kolei całą ścianę pokrywały zdjęcia oraz szkice. Na większości zdjęć i okładek znajdowały się oczywiście modelki na pokazach, znane osoby w kreacjach Chrisa, na dwóch czy trzech on sam. Przez kilka wysokich okien do środka wpadało mnóstwo światła.
– Electra, witaj – rzucił, obracając się przez ramię, w pierwszej chwili zirytowany, że mu przeszkadzają, ale potem przypomniał sobie, że był umówiony z Prewettówną. – Możesz odejść, Annie. Jak sądzisz, która jest najlepsza? – spytał kuzynki, machnięciem ręki wskazując na manekiny: tak naprawdę żadna kreacja nie była jeszcze uszyta do końca, Chris transmutował część materiałów, aby wybrać najlepsze rozwiązanie. Wszystkie trzy migotały od płatków śniegu i lodu, błękitno – biało złote. – Projekt do kolekcji zimowej.
Zamierzał zaprezentować taki tylko jeden do pokazów i powszechnej sprzedaży (znaczy się „powszechnej” dla najbogatszych”: by zaprezentować swoje umiejętności światu. wszystkie inne kreacje, jakie uszyje przed Yule, będą już dedykowane konkretnym kobietom.