— Oh, no to świetnie, bo przyniosłam ich całkiem sporo — wskazała jeszcze raz na paczuszki, które zostały mu już zaprezentowane. Jej tata bardzo je lubił, nazywając najpyszymi, jakie kiedykolwiek miał okazję jeść, ale nawet jeśli dziewczyna bardzo lubiła te pochwały, to rozumiała że najpewniej wynikały one z rodzicielskiej potrzeby. Nie przeszkadzało jej to jednak w obdarowywaniu innych.
— Czy mogę o coś zapytać? — zapytała, bez mrugnięcia okiem sięgając po podaną jej truskawkę, bo nic w jej głowie nie było w stanie zrozumieć, że ktoś chciałby ją faktycznie nakarmić. — Czemu właściwie zamieszkałeś tu przy Warowni? Czy to po to żeby być jej bliżej? — zapytała, samej wkładając owoc do ust. Truskawki faktycznie były słodziutkie i wyrośnięte, bardzo dobre pomimo tego co działo się podczas lata z ziemią i niektórymi roślinami. — Podróżowałeś dużo do tej pory czy jak to wyglądało?
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.