• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
1 2 3 4 Dalej »
[15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange)

[15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange)
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#1
03.07.2026, 01:13  ✶  
15.10.1972
posiadłość Louvaina
[Obrazek: a8984ab3029f46dfad73fcff12e48c8c72c931c7.jpg]

Przez ostatnich kilka dni próbowała uporządkować własne myśli. Z początku sądziła, że wystarczy kilka godzin namysłu. Później uznała, że potrzebuje jednej nocy. Ostatecznie minęło kilka dni, a ona nadal miała wrażenie, że zamiast porządkować własne wątpliwości, jedynie dokłada kolejne do stosu. Najbardziej irytowało ją jednak coś innego. Bała się, że kiedy w końcu stanie z nim twarzą w twarz, zapomni o czymś naprawdę ważnym. Lubiła wiedzieć, na czym stoi, znać konsekwencje każdego wyboru, przewidywać choć kilka ruchów naprzód. Tymczasem od chwili opuszczenia tamtego balkonu miała wrażenie, że porusza się po gruncie, który z każdym krokiem staje się coraz bardziej grząski. Dlatego potrzebowała odpowiedzi. Dlatego poprosiła o spotkanie. Sama nadal mieszkała w posiadłości rodowej, gdzie nie byłoby sposobności bezpiecznej rozmowy, więc postanowiła odwiedzić Louvaina. Dotarła do jego domu za pomocą sieci Fiuu, a choć podróż nie należała do najbardziej eleganckich sposobów przemieszczania się, jedno krótkie zaklęcie wystarczyło, by z bogato haftowanej szaty zniknęły ostatnie ślady sadzy. Na jej ramieniu siedział Vulcor. Smoczognik, najedzony do tego stopnia, że ciężko było mu nawet utrzymać otwarte oczy, wtulił łeb w zagłębienie pomiędzy jej szyją a kołnierzykiem szaty. Co jakiś czas poruszał końcówką ogona albo wydawał ciche, gardłowe pomruki świadczące raczej o błogim zadowoleniu niż zainteresowaniu otoczeniem. Astoria nie miała dziś z kim go zostawić, a on, syty i senny, należał do stworzeń wyjątkowo mało problematycznych.
Została wprowadzona do przestronnego salonu spokojnym, niespiesznym krokiem, który doskonale współgrał z dostojnym charakterem rezydencji. Wnętrze przywitało ją przyjemnym półmrokiem rozświetlanym miękkim światłem wpadającym przez wysokie okna. Zanim gospodarz zdążył do niej dołączyć, pozwoliła sobie na kilka spokojnych kroków w głąb salonu. Nie poruszała się bez celu. Był to raczej odruch człowieka, którego wzrok od lat wykształcił nawyk nieustannej obserwacji, wyłapywania proporcji, materiałów i świadomych decyzji estetycznych ukrytych w pozornie przypadkowych elementach wnętrza. Zatrzymała się przed pierwszym z obrazów. Potem drugim. Kolejnym. Ich rozmieszczenie nie było przypadkowe. Tworzyły spójną narrację, podporządkowaną podobnej gamie kolorystycznej i ciężarowi kompozycji. Każde płótno sprawiało wrażenie, jakby zostało dobrane nie tylko ze względu na własną wartość, ale również na dialog, jaki prowadziło z pozostałymi dziełami. Dlatego dostrzegła go niemal natychmiast. Obraz, który wyłamywał się z całego tego porządku. Nie dlatego, że był gorszy. Różnił się językiem. Podeszła bliżej odruchowo przechylając lekko głowę. Punkt ciężkości został przesunięty niepokojąco daleko poza geometryczny środek płótna, przez co wzrok zamiast płynnie krążyć po obrazie, nieustannie wracał do jednego, pozornie mało istotnego fragmentu. Warstwa malarska również odbiegała od pozostałych prac. Reszta kolekcji zdawała się dążyć do harmonii, ten jeden obraz świadomie odrzucał podobny komfort. Pozostawiał odbiorcę w stanie lekkiego dysonansu poznawczego.
Dźwięk kroków niosących się po posadzce dotarł do niej, zanim jeszcze zobaczyła jego sylwetkę. Odwróciła się płynnie i posłała mu uśmiech na powitanie.
- Dziękuję, że znalazłeś dla mnie czas - powiedziała i od razu ponownie zwróciła się ku płótnu. Etykieta etykietą, ale przecież nie byli teraz w sytuacji formalnej, a przez wzgląd na ich znajomość pozwalała sobie na odrobinę większą swobodę. Przez kilka sekund jeszcze milczała, przesuwając spojrzeniem po kompozycji, jakby upewniała się, że pierwsze wrażenie nie było pomyłką. Dopiero wtedy odezwała się spokojnym głosem.
- Ten nie pasuje do reszty - co, zresztą, zabrzmiało jak fachowa obserwacja. Zerknęła na mężczyznę, by ocenić, czy był to zabieg celowy, czy jednak brak konsekwencji, spowodowany przez niekompetencję osoby odpowiedzialnej za urządzanie wnętrza.
- A, proszę - podała mu torebkę, w której znajdowała się ognista whisky. Dobry gatunek, chwalona przez koneserów. Nie był to przesadnie wyszukany prezent, ale wystarczająco dobry, by podkreślić, że przybyła tutaj jako gość, nie petent. Nawet jeśli to ona prosiła o spotkanie.
Na samym początku była kwestia odbiegająca od ich głównego tematu, którą musiała poruszyć, żeby wyjaśnić i mieć ją z głowy. Coś, co również nie dawało jej spokoju.
- Rozmawiałam z Desiderią na balu. Nie wtrącam się w waszą relację, ale będę zobowiązana, jeśli nigdy więcej nie użyjesz mojego imienia przeciwko niej - nie musiała mówić dosadnie "nie życzę sobie tego", by jej niezadowolenie wybrzmiało w tonie i mimice twarzy. Louvain potrafił uderzyć w czuły punkt jak mało kto, tyle że Astoria nie chciała być tego częścią, nie chciała być "używana" w ten sposób i komunikowała to głośno. Bo teraz właśnie taka była - konkretna. - Czy możemy tu rozmawiać bezpiecznie? Chciałabym, żebyśmy tym razem mogli pozwolić sobie na możliwie największą bezpośredniość. Mam już dość rozmów, w których każde zdanie trzeba obracać trzy razy, zanim będzie wiadomo, co naprawdę znaczy. Nie chcę zgadywać, czego nie możesz powiedzieć ani co próbujesz ukryć między wierszami. Potrzebuję konkretnych odpowiedzi. Nawet jeśli nie wszystkie będą dla mnie wygodne.


learn the rules
then
break some

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (4191), Louvain Lestrange (3502)




Wiadomości w tym wątku
[15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange) - przez Astoria Avery - 03.07.2026, 01:13
RE: [15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange) - przez Louvain Lestrange - 05.07.2026, 20:31
RE: [15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange) - przez Astoria Avery - 08.07.2026, 02:10
RE: [15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange) - przez Louvain Lestrange - 15.07.2026, 01:28
RE: [15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange) - przez Astoria Avery - 22.07.2026, 02:12
RE: [15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange) - przez Louvain Lestrange - 26.07.2026, 01:43
RE: [15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange) - przez Astoria Avery - 26.07.2026, 20:30
RE: [15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange) - przez Louvain Lestrange - 16.08.2026, 20:53

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa