03.07.2026, 01:37 ✶
Desperacko trzymające się resztkami siły nadszarpnięte nerwy Jonathana przeklinały w tym momencie zgrabne dłonie Anthony'ego, które, chociaż były doskonałe również przy wielu innych czynnościach, teraz zanurzone w jego włosach, idealnie koiły stresy Selwyna. A jakby same palce z jakiegoś powodu nie wystarczały to płynące z ust ukochanego słowa zdecydowanie nie szkodziły.
– Chyba muszę się nauczyć być o ciebie częściej zazdrosny mój drogi – westchnął zaczepnie zapominając na chwilę, że aktywnie znajdowali się w sytuacji CAŁKOWITEGO ZAGROŻENIA ŻYCIA I ZDROWIA. – Przecież twoja twarz w połączeniu z tak złotymi językiem i bystrym umysłem jest zapewne skuteczniejsza niż niejedna strzała kupidyna. Nie wierzę, że ludzie nie wzdychają do ciebie masowo, a skoro jesteś zajęty… – Uśmiechnął się lekko. – Skoro jesteś zajęty przeze mnie, to może bohatersko powinienem zadbać o to, aby nigdy nie wypuszczać cię z sypialni, tak by oszczędzić światu globalnego zawodu sercowego. – Zamyślił się na chwilę rozmarzony. – Chociaż kto wie? Może w rzeczywistości jesteś tak naprawdę szarmanckim konspiratorem, którego prawdziwym celem jest rozkochiwanie w sobie tak cnotliwych i niewinnych dżentelmenów jak ja, tylko po to by porwać ich do tych pędzących maszyn zakłady. W takim wypadku tym bardziej muszę się poświęcić i trzymać Cię zawsze przy sobie.
Nie byłoby to nic czego w imieniu heroicznego czynu nie byłby w stanie zrobić. Coś ponownie podskoczyło, ale tym razem Jonathan, chociaż zwrócił na to uwagę, uspokoił się już znacznie szybciej i prawdę mówiąc powoli zaczynał być zmęczony ciągłym stresowaniem się.
– Nie przejmuj się. – Ziewnął. – Nie ma najmniejszej możliwości że zasnę, nigdy nie zasypiam po tych eliksirach, ale… Chyba skorzystam z twojego pomysłu.
Szybko podniósł się z kolan czarodzieja, ale aby nie przerywać bliskości w nowej pozycji wsunął swoją dłoń w dłoń Anthony'ego, a głowa Selwyna zawędrowała na ukochane ramię.
– Też cię kocham. Wiesz, wbrew temu wszystkiemu cieszę się, że jedziemy gdzieś razem. Lubię zwiedzać świat z tobą. Żałuję tylko, że będziemy tam tak krótko, bo chętnie poszedłbym z tobą do jakiegoś niszowego muzeum. Wiesz jak można potem wykorzystać takie przypadkowe ciekawostki? Moglibyśmy na przykład potem perfidnie używać ich przy wszystkich grach towarzyskich, które korzystają na tajemnej wiedzy pomiędzy współgraczami. Bylibyśmy niepowstrzymani. Nie, że bycie wspaniałymi z osobna i w duecie to dla nas jakaś nowość.
– Chyba muszę się nauczyć być o ciebie częściej zazdrosny mój drogi – westchnął zaczepnie zapominając na chwilę, że aktywnie znajdowali się w sytuacji CAŁKOWITEGO ZAGROŻENIA ŻYCIA I ZDROWIA. – Przecież twoja twarz w połączeniu z tak złotymi językiem i bystrym umysłem jest zapewne skuteczniejsza niż niejedna strzała kupidyna. Nie wierzę, że ludzie nie wzdychają do ciebie masowo, a skoro jesteś zajęty… – Uśmiechnął się lekko. – Skoro jesteś zajęty przeze mnie, to może bohatersko powinienem zadbać o to, aby nigdy nie wypuszczać cię z sypialni, tak by oszczędzić światu globalnego zawodu sercowego. – Zamyślił się na chwilę rozmarzony. – Chociaż kto wie? Może w rzeczywistości jesteś tak naprawdę szarmanckim konspiratorem, którego prawdziwym celem jest rozkochiwanie w sobie tak cnotliwych i niewinnych dżentelmenów jak ja, tylko po to by porwać ich do tych pędzących maszyn zakłady. W takim wypadku tym bardziej muszę się poświęcić i trzymać Cię zawsze przy sobie.
Nie byłoby to nic czego w imieniu heroicznego czynu nie byłby w stanie zrobić. Coś ponownie podskoczyło, ale tym razem Jonathan, chociaż zwrócił na to uwagę, uspokoił się już znacznie szybciej i prawdę mówiąc powoli zaczynał być zmęczony ciągłym stresowaniem się.
– Nie przejmuj się. – Ziewnął. – Nie ma najmniejszej możliwości że zasnę, nigdy nie zasypiam po tych eliksirach, ale… Chyba skorzystam z twojego pomysłu.
Szybko podniósł się z kolan czarodzieja, ale aby nie przerywać bliskości w nowej pozycji wsunął swoją dłoń w dłoń Anthony'ego, a głowa Selwyna zawędrowała na ukochane ramię.
– Też cię kocham. Wiesz, wbrew temu wszystkiemu cieszę się, że jedziemy gdzieś razem. Lubię zwiedzać świat z tobą. Żałuję tylko, że będziemy tam tak krótko, bo chętnie poszedłbym z tobą do jakiegoś niszowego muzeum. Wiesz jak można potem wykorzystać takie przypadkowe ciekawostki? Moglibyśmy na przykład potem perfidnie używać ich przy wszystkich grach towarzyskich, które korzystają na tajemnej wiedzy pomiędzy współgraczami. Bylibyśmy niepowstrzymani. Nie, że bycie wspaniałymi z osobna i w duecie to dla nas jakaś nowość.