• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja Horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[10.10.1972] Not quite blind date (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange)

[10.10.1972] Not quite blind date (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange)
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#3
04.07.2026, 02:25  ✶  
Astoria pozwoliła, by jej spojrzenie na moment spoczęło na twarzy pani Alderley. W miękkich zmarszczkach układających się wokół oczu i ust nadal potrafiła odnaleźć znajome rysy sprzed lat, choć czas odcisnął na nich swoje nieodwracalne piętno. Pamięć miała jednak osobliwy zwyczaj wygładzania tego, co nieistotne. Pamiętała ciężkie, drewniane drzwi, które zawsze otwierały się, zanim babcia zdążyła dobrze zapukać. Zapach świeżo zaparzonej herbaty unoszący się po całym mieszkaniu. Miseczkę pełną cukierków, z której mogła wybierać tylko jeden, choć pani Alderley zawsze mrugała do niej porozumiewawczo i udawała, że nie zauważa, kiedy znikały dwa. Pamiętała ciepły śmiech dwóch starszych kobiet, prowadzących niekończące się rozmowy o ludziach, których wtedy jeszcze nie znała, i o świecie, którego dopiero miała się nauczyć. Pamiętała ciepło kobiety, która teraz była sama jak palec.
- To prawda. Naprawdę cieszę się, że mogłam pomóc - zapewniła z ciepłym uśmiechem i spojrzała na Rodolphusa. Coraz częściej odnosiła wrażenie, że poznawała go od nowa. Albo raczej, że po raz pierwszy poznawała go naprawdę. Jeszcze niedawno nie uwierzyłaby, że potrafił z taką swobodą odnaleźć się w podobnej sytuacji. Nie próbował ucinać wdzięczności pani Alderley chłodem ani wycofaniem. Nie wyglądał na skrępowanego. Nie sprawiał również wrażenia, jakby chciał jak najszybciej opuścić restaurację. Słuchał starszej kobiety z cierpliwością, odpowiadał z właściwą sobie elegancją, a jednocześnie nie było w tym tej sztywnej, salonowej uprzejmości, którą znała z rodzinnych przyjęć. Brzmiał zaskakująco szczerze.
A szczerość nie pasowała do obrazu Rodolphusa Lestrange'a, który przez lata zdążyła sobie zbudować. Dopiero gdy zwrócił się bezpośrednio do niej, uniosła lekko brwi.
- Oczywiście, ciężko się nie zgodzić, Rodolphusie - odpowiedziała z subtelną ironią, przeciągając jego imię odrobinę dłużej, niż było to konieczne. Przywykli do tego, że niemal każda rozmowa między nimi przypominała partię szachów, w której nawet zgoda musiała zostać poprzedzona drobnym przekomarzaniem. Była to osobliwa forma równowagi, którą ostatnio nieświadomie wypracowali.
Starsza kobieta nadal była w centrum jej zainteresowania, więc słuchała, jak ta z właściwą sobie swobodą przeskakiwała z jednego tematu na drugi, jakby wszystkie były częścią tej samej opowieści. Najpierw jeszcze raz wróciła do ich pomocy przy porządkowaniu mieszkania, potem zachwyciła się tym, jak zgodnie pracowali, by wreszcie, z błyskiem charakterystycznej ciekawości w oczach. Dopiero kolejne pytania, coraz śmielsze i coraz bardziej nacechowane tym szczególnym entuzjazmem starszych pań, które z dwóch osób siedzących przy jednym stole potrafiły w kilka minut stworzyć historię o wielkim uczuciu, sprawiły, że wyprostowała się nieznacznie na krześle. Poczuła, jak ciepło wspina się po karku.
Merlinie.
Rzuciła Rodolphusowi krótkie, niemal oskarżycielskie spojrzenie, jakby to on był winowajcą całego zamieszania, choć doskonale wiedziała, że nie zrobił nic poza siedzeniem naprzeciwko niej. Westchnęła cicho.
- My w zasadzie ledwo się znamy - powiedziała szybko i dopiero teraz zrozumiała, jak dziwnie zabrzmiały te słowa. Technicznie była to prawda, ale jednak nie do końca. - Jesteśmy tylko znajomymi - zapewniła jeszcze, żeby zakończyć ten niefortunny temat. Po kilku minutach rozmowy i zamówieniu przystawek, pani Alderley podniosła się ciężko z krzesła.
- Ano dobrze już, dobrze… Nie będę was, dzieci moje, dalej przepytywać. Starej babie czasem się za dużo roi w głowie. Wybierzcie sobie z karty, co tylko zechcecie. Mam tu otwarty rachunek, także mi sie tu nie krępować! - pogroziła im palcem, żeby przypadkiem nie przyszło im do głowy płacić za siebie. Astoria doskonale rozumiała, że to kwestia honorowa i nie przyszłoby jej do głowy sprawiać przykrość starszej kobiecie. - Będziecie musieli mi teraz wybaczyć. Moje stare koście już od dawna dają znać, że pora je do domu zabierać. Jeszcze trochę tu posiedzę, to jutro z łóżka nie wstanę, a kto by mi potem herbatkę nastawił? - zaśmiała się cicho z własnego żartu, poprawiając szal na ramionach. - Człowiek młody nawet nie wie, jakie to szczęście, kiedy go nic nie łupie przy zmianie pogody. Korzystajcie, póki możecie.
Astoria ujęła delikatnie jej dłoń, ciepłą, pomarszczoną i lekką jak pergamin, odwzajemniając serdeczny uśmiech, którym starsza kobieta pożegnała ich oboje. Odprowadziła staruszkę wzrokiem i dopiero po kilku chwilach dotarło do niej, że została sama z Rodolphusem. Znowu.
- To doprawdy złośliwość losu, że ciągle stawia cię na mojej drodze - zmrużyła powieki, jakby to jego obwiniała o ten stan, a może i podejrzewała, że jednak ją śledził w wolnych chwilach.


learn the rules
then
break some

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (1637), Pan Losu (65), Rodolphus Lestrange (1677)




Wiadomości w tym wątku
[10.10.1972] Not quite blind date (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange) - przez Astoria Avery - 02.07.2026, 00:40
RE: [10.10.1972] Not quite blind date (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange) - przez Rodolphus Lestrange - 03.07.2026, 09:46
RE: [10.10.1972] Not quite blind date (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange) - przez Astoria Avery - 04.07.2026, 02:25
RE: [10.10.1972] Not quite blind date (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange) - przez Rodolphus Lestrange - 13.07.2026, 16:22
RE: [10.10.1972] Not quite blind date (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange) - przez Astoria Avery - 13.07.2026, 23:03
RE: [10.10.1972] Not quite blind date (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange) - przez Pan Losu - 13.07.2026, 23:03
RE: [10.10.1972] Not quite blind date (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange) - przez Rodolphus Lestrange - 15.07.2026, 09:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa