09.07.2026, 07:28 ✶
Czy ten Strach był odporny na wszystko? Zastanowił się Chris, kiedy okazało się, że nie bał się ani ołowianych kul, ani samej siły odrzutu, że na sól był absolutnie odporny, a na ogień nie mogli sprawdzić – bo miał wielkiego pecha i nie udało się mu podpalić plamy.
Złapany za Victorię przez ramię zaklął, ale nie walczył, zgarnął jedynie strzelbę i pozwolił pociągnąć się do samochodu. Za to gdy kobieta cisnęła nożem, zadziwiająco celnie…
Strach się zatrzymał.
Przez chwilę stał po prostu na drodze. I dopiero kiedy Chris wpadł za kierownicę, a ona na miejsce pasażera, mogli zauważyć, że to nie tak, że nagle postanowił powyglądać groźnie i postać, grożąc im tą kosą. W świetle reflektorów, gdy Christopher wycofywał wóz, mogli zobaczyć, jak strach opuszcza kosę i próbuje wyciągnąć nóż, który utkwił tam, gdzie człowiek miałby brzuch: szło mu to trochę niezbornie, biorąc pod uwagę, że jedną rękę miał ze słomy i drewna, a drugą z haka.
– Jednak wbijamy w niego to gwoździe? – rzucił Christopher, wycofując dalej, ale nie z takim piskiem opon. Dodał gazu dopiero, gdy strach już niemal znikł ze światła, i wyglądało na to, że wyciągnął ten nóż. – Żelazo. Nie zabrałem żadnego żelaznego miecza, nie sądziłem, że będzie potrzebny. Chcę żelazny miecz i miotacz płomieni – zażyczył sobie, wykręcając auto gwałtownie, bo teraz ruszać do walki byłoby trochę zbyt ryzykownie.
Ale coś mieli.
Wyglądało na to, że żelazo było jednak słabym punktem tego stwora.
– Możemy spróbować podpalić w kilku miejscach pole – mruknął. Taki ogień ściągnie uwagę, ale zanim zaczną szukać winnych, oni będą już dwie granice stąd, zwłaszcza że mieszkańcy pewnie średnio będą chcieli współpracować i zwracać uwagę na dziwne zaginięcia w okolicy. – Albo kupić kilka worków gwoździ.
Możliwe nawet, że ten potwór atakował dopiero, kiedy ktoś opuszczał samochód, aby obejrzeć koła, nie póki był w środku, z gwoździami w tych oponach.
Złapany za Victorię przez ramię zaklął, ale nie walczył, zgarnął jedynie strzelbę i pozwolił pociągnąć się do samochodu. Za to gdy kobieta cisnęła nożem, zadziwiająco celnie…
Strach się zatrzymał.
Przez chwilę stał po prostu na drodze. I dopiero kiedy Chris wpadł za kierownicę, a ona na miejsce pasażera, mogli zauważyć, że to nie tak, że nagle postanowił powyglądać groźnie i postać, grożąc im tą kosą. W świetle reflektorów, gdy Christopher wycofywał wóz, mogli zobaczyć, jak strach opuszcza kosę i próbuje wyciągnąć nóż, który utkwił tam, gdzie człowiek miałby brzuch: szło mu to trochę niezbornie, biorąc pod uwagę, że jedną rękę miał ze słomy i drewna, a drugą z haka.
– Jednak wbijamy w niego to gwoździe? – rzucił Christopher, wycofując dalej, ale nie z takim piskiem opon. Dodał gazu dopiero, gdy strach już niemal znikł ze światła, i wyglądało na to, że wyciągnął ten nóż. – Żelazo. Nie zabrałem żadnego żelaznego miecza, nie sądziłem, że będzie potrzebny. Chcę żelazny miecz i miotacz płomieni – zażyczył sobie, wykręcając auto gwałtownie, bo teraz ruszać do walki byłoby trochę zbyt ryzykownie.
Ale coś mieli.
Wyglądało na to, że żelazo było jednak słabym punktem tego stwora.
– Możemy spróbować podpalić w kilku miejscach pole – mruknął. Taki ogień ściągnie uwagę, ale zanim zaczną szukać winnych, oni będą już dwie granice stąd, zwłaszcza że mieszkańcy pewnie średnio będą chcieli współpracować i zwracać uwagę na dziwne zaginięcia w okolicy. – Albo kupić kilka worków gwoździ.
Możliwe nawet, że ten potwór atakował dopiero, kiedy ktoś opuszczał samochód, aby obejrzeć koła, nie póki był w środku, z gwoździami w tych oponach.