Opuszczając swoje ciało, nie często spotykało się inne dusze w swojej podróży astralnej. Lecz najczęściej można było je spotkać w nawiedzonych miejscach, czy na cmentarzach. Tych, którzy nie chcieli udać się w dalszą podróż. Gdyby Nicholas chciał, raz jeszcze zobaczyć swojego mentora, zapewne pokręciłby się w okolicach jego miejsca zamieszkania. Nie zrobił tego jednak. Zamiary, pozostawały zastanowieniem, analizą, czy warto. Mógłby także go nie spotkać, nie zobaczyć, jeżeli odszedł na dobre. Wtedy pozostawałby mu rytuał.
Dzisiejszej nocy był w Dolinie w innym celu. Obserwacji Kniei, czy pod postacią astralną, dostrzeże coś innego. Więcej, niż może widzieć ludzkie oko. Ostatnim razem gdy tutaj był, nie ryzykował. Zdawał sobie sprawę z zagrożenia, jakie tam panowało. Spotkał duszę opłakującą ciało zmarłego, pozbawionego duszy. Dosłownie.
Chciał tam wkroczyć.
Eksterioryzacja zakończyła się powodzeniem. Jako dusza, opuścił swoje ciało, wstając na równe nogi, zerknąwszy na nie w upewnieniu, że jest stabilnie. Lekarstwa jakie zażywał, poprawiły niego jego stan zdrowotny, dzięki czemu obyło się bez skutków ubocznych. Nie tracąc czasu, opuścił szopę, zmierzając w znanym sobie kierunku.
Kierował się do lasu. Nie zdołał tam jednak dotrzeć, gdyż usłyszał kobiecy głos. Zatrzymał się. Zmarszczył brwi. Mówiła do niego, czy kogoś innego? Powoli odwrócił głowę, aby spojrzeć na jej oblicze. Swymi niebieskimi oczami, zimnymi jak lodowiec. Będąc odzianym w czerń, jakby był posłańcem samej śmierci.
Usłyszał ją.Zareagował na jej głos.
Travers w milczeniu rozejrzał się jeszcze po okolicy, jakby w upewnieniu, że pytanie nie było skierowane do niego. Jednakże, byli tutaj sami. Wrócił spojrzeniem na dziewczynę, przyglądając się jej z dziwnym przeczuciem, że powinien ją znać.
- Odpowiedzi.Odezwał się. Nie dbając o to, czy dziewczyna będzie z tej odpowiedzi zadowolona. Ale pod postacią duszy, każdy szukałby odpowiedzi. Pytanie tylko, w którym temacie?
Nie ruszył się, nie wiedząc do końca, czego powinien się po niej spodziewać. Choć w postaci astralnej byli bezbronni, pozbawieni możliwości czarowania, to jednak zagrożenie istniało dla ich ciała. Szczególnie jego.