Modlenie się nad jedzeniem, wydawało się jej odrobinę stratą czasu, ale kiedy Enjolras zabrał się za deklamowanie modlitwy, nie złapała ostentacyjnie za widelec, chyba zanadto ciekawa co postanowi zrobić z tym faktem Woody. W końcu on tutaj robił za głowę rodziny, siedział u szczytu stołu (chyba) i w ogóle. Na jego powtarzanie formułki westchnęła z bólem, ale wciąż trzymała się dzielnie, chociaż trochę burczało jej w brzuchu. Całe jednak szczęście, Tarpaulin opanował się wreszcie i przerwał całą farsę, a obrażony bard opuścił ich zacne grono. Jeszcze lepiej, bo znaczyło to że nie zacznie im rzępolić na uchem i przyprawiać o niestrawność. Pewnie gdyby nim była to z miejsca złapałaby za mandolinę czy inną lutnię, no cokolwiek on tam miał, nigdy nie pamiętała dokładnie. Ważne, że czasem odpowiednio połechtany po ego, uczył ją grać na gitarze. Niby nie było to to samo, ale dla niej wystarczająco blisko.
— Specjalnie na uświęconą okazję - błysnęła zębami w uśmiechu, słysząc spływające komplementy. Bardzo lubiła ich słuchać, ale nigdy nie brała ich przesadnie poważnie, chyba zanadto już znieczulona przez wachlarz osobowości, który uświadczyć można było w Rejwachu. — Tak? — podchwyciła te girlandy z pięknym uśmiechem. — Gdyby nie to, że widziałam jak robi te girlandy, to gotowa byłabym uwierzyć, że znowu coś podprowadziłeś Tessie — zaintonowała słodziutko, bo dzień święty należało szczególnie uświęcić chociaż drobną docinką. Ona już pamiętała jak podczas Yule zakradł się jako święty-śnięty Mikołaj i nakradł przepyszną kolację. Nie to, żeby żałowała, bo brzuch miała wtedy wyjątkowo pełny, ale chodziło o zasadę by się do czegoś przyczepić.
— Żadnego opalania. Wolę już powiedzieć, że chodzi o odpalanie, bo jak coś nam tak opalisz to będzie tragedia — rzuciła, mieszając łyżką w zupie, której jej nalał. — Bardzo pyszna zupka. Przeszedłeś sam siebie - pochwaliła Lewisa, kiedy wreszcie parę łyżek zupy zadomowiło się w jej żołądku. — Aczkolwiek wydaje mi się to okropnie alarmujące, że wiesz czy one mają naplety czy nie.
Blood is rare and sweet as cherry wine