20.07.2026, 17:14 ✶
— Och, jestem przekonany, że prędzej czy później zdołalibyśmy odnaleźć przynajmniej kilka przyjemności, które usprawiedliwiałyby trwanie przez kolejne stulecia. Na nasze szczęście wieczność jest niezwykle cierpliwa i nie zwykła poganiać tych, którzy jeszcze nie zdążyli wyrobić sobie o niej zdania. Słyszałem już rozmaite opinie na ten temat. Jedni twierdzą, że nieśmiertelność jest najokrutniejszym z przekleństw. Inni z kolei utrzymują, że stanowi największy dar, jaki może spotkać istotę rozumną. Podejrzewam jednak, że obie strony popełniają ten sam błąd. Czy niezbyt wiele uwagi poświęcają samej wieczności, a zbyt mało temu z kim przyszło ją dzielić? Czy miała już pani szczęście spotkać kogoś przy kim nawet wieczność wydawałaby się zaskakująco krótka?
Gustaw uśmiechnął się półgębkiem, kiedy dostrzegł błysk w oczach wampirki. Większość uznałaby go za grę światła, ale on jednak utrzymywał się głównie z obserwowania ludzi. A zatem trafił! Odnotował zadowoleniem, że intuicja rodu Delacour po raz kolejny nie doznała uszczerbku.
Powóz zakołysał się. Zostawiał za sobą coraz bogatsze ulice miasta. Wampir spojrzał na Lucy.
— Wie pani skąd wzięły się tunele? Rzymianie wydobywali stąd wapień, z którego zbudowano Lutecję. Kiedy kamień zniknął, pozostały puste korytarze. Przez stulecia nikt nie zaprzątał sobie nimi głowy dopóki Paryż nie zaczął zapadać się pod własnym ciężarem. Piętnaście lat temu ziemia na Montmartre dosłownie otworzyła się pod nogami mieszkańców. Ulice popękały. Jego Królewska Mość powołała specjalny urząd, którego jedynym zadaniem stało się ratowanie miasta przed… nim samym. Inżynierowie zaczęli wzmacniać tunele, katalogować je, podtrzymywać sklepienia. Praca rozsądna, żmudna i zupełnie pozbawiona splendoru dlatego oczywiście nikt nie poświęca jej tyle uwagi na ile zasługuje — na jego ustach zatańczył uśmiech. — Niestety, pod ziemią nie kończyły się problemy Paryża. Czy była pani kiedyś na cmentarzu Świętych Niewiniątek?
Gustaw uśmiechnął się półgębkiem, kiedy dostrzegł błysk w oczach wampirki. Większość uznałaby go za grę światła, ale on jednak utrzymywał się głównie z obserwowania ludzi. A zatem trafił! Odnotował zadowoleniem, że intuicja rodu Delacour po raz kolejny nie doznała uszczerbku.
Powóz zakołysał się. Zostawiał za sobą coraz bogatsze ulice miasta. Wampir spojrzał na Lucy.
— Wie pani skąd wzięły się tunele? Rzymianie wydobywali stąd wapień, z którego zbudowano Lutecję. Kiedy kamień zniknął, pozostały puste korytarze. Przez stulecia nikt nie zaprzątał sobie nimi głowy dopóki Paryż nie zaczął zapadać się pod własnym ciężarem. Piętnaście lat temu ziemia na Montmartre dosłownie otworzyła się pod nogami mieszkańców. Ulice popękały. Jego Królewska Mość powołała specjalny urząd, którego jedynym zadaniem stało się ratowanie miasta przed… nim samym. Inżynierowie zaczęli wzmacniać tunele, katalogować je, podtrzymywać sklepienia. Praca rozsądna, żmudna i zupełnie pozbawiona splendoru dlatego oczywiście nikt nie poświęca jej tyle uwagi na ile zasługuje — na jego ustach zatańczył uśmiech. — Niestety, pod ziemią nie kończyły się problemy Paryża. Czy była pani kiedyś na cmentarzu Świętych Niewiniątek?
Wiatr kołysze w locie ćmy
Wilki śpią mocno, że aż strach
I tylko ty nie śpisz Duszko ma
Boisz się nocnic, złych wietrzyc i zjaw
Wilki śpią mocno, że aż strach
I tylko ty nie śpisz Duszko ma
Boisz się nocnic, złych wietrzyc i zjaw
Spoiler