Spieszyła się, tak właściwie to dość szybko tuptała przed siebie. Skończyła zajęcia z historii magii, jej ulubione, a więc humor dopisywał Prue, bo popisała się swoją wiedzą. Postanowiła zaczerpnąć świeżego powietrza, tak właściwie to liczyła na to, że gdzieś na zewnątrz spotka Wisha, zawsze się gdzieś szwendał, a gdzie on się szwendał tam ona się pokazywała - tak już mieli. Nie musieli się umawiać, zawsze jakoś na siebie wpadali, to było naprawdę fantastyczne w ich znajomości.
Z daleka dostrzegła most, nie lubiła mostów, szczególnie takich, które znajdowały się bardzo wysoko nad ziemią, a to był jeden z takich mostów, nie lubiła przez nie przechodzić, zazwyczaj spoglądała przed siebie, aby nie mieć świadomości jak wysoko się znajdowała - nabawiła się lęku wysokości jako dzieciak, jeszcze nim rozpoczęła naukę w Hogwarcie i raczej nie czuła, aby on miał zniknąć. Dopiero po chwili, kiedy zaczęła się zbliżać dostrzegła znajomą sylwetkę, znajdowała się w miejscu, w którym nikt o zdrowych zmysłach nie powinien się znajdować. Aloysius jednak od zawsze wykazywał się brawurą, czy jej się to podobało, czy nie, trochę go podziwiała, trochę się o niego bała, zawsze też była gdzieś obok, kiedy podejmował te najgłupsze decyzje. Mogła być jego wsparciem, gdyby pojawiła się taka potrzeba. Przyspieszyła kroku, aby jak najszybciej znaleźć się blisko niego. Nie miała pojęcia, co w tej chwili robił, po co to robił, ale było to naprawdę głupie - wystarczyła chwila nieuwagi, a przecież spadłby w otchłań.
Zatrzymała się w końcu za nim. Skupiła się na jego sylwetce, starając się ignorować tę nieszczęsną wysokość i ciężko westchnęła, obawiała się odezwać, bo jeszcze by go wystraszyła i wtedy miałaby na sumieniu swojego najlepszego przyjaciela, a tego zdecydowanie by nie chciała. Wyczuł jej obecność, oczywiście, że to zrobił. Nie byłby to pierwszy raz, nie zdziwiło jej to nawet jakoś specjalnie, nie musiał patrzeć, aby wiedzieć, że to właśnie ona stała za jego plecami, było to całkiem proste i logiczne.
- Mam pewne obawy, czy jeśli faktycznie byś spadł to pielęgniarka byłaby tutaj w ogóle potrzebna. - Raczej nie byłoby czego zbierać, musieliby raczej załatwić jakiś zespół do zdrapywania wnętrzności z bruku, czy coś. Na pewno istnieli od tego jacyś specjaliści.
- Tak właściwie, to skoro mówisz, że jeszcze nawet nie spadłeś, to oznacza, że chcesz to zrobić? Wiesz, że Cię nie złapię. - Nie było to może szczególnym pocieszeniem, ale Prue była świadoma tego, że jeśli chodzi o podobne manewry to niestety raczej wszystkie były skazane na porażkę. Wish był bardzo zwinny i sprawny fizycznie, ona niestety była jego przeciwieństwem, właśnie dlatego raczej stała z boku i obserwowała jego poczynania, trochę mu zazdroszcząc trochę zastanawiając się, czy w ogóle myślał o konsekwencjach swoich czynów. W sumie raczej ich nie ponosił, zawsze miał więcej szczęścia niż rozumu.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control