Prudence bardzo lubiła nowe doświadczenia, chciała wiedzieć jak najwięcej o świecie, co nie zawsze wiązało się z bardzo odpowiedzialnym zachowaniem, jednakże wysokość była czymś, co nie do końca jej służyło. Nie byłaby w stanie stanąć na krawędzi, jej lęk był zbyt wielki. Właśnie dlatego spoglądała na Aloysiusa z podziwem w oczach, imponowało jej to trochę, trochę się o niego bała, bo wiedziała, że wystarczył jeden krok, by skończyło się to tragicznie. Mało kto wiedział, że nie miała problemu z nieprzestrzeganiem regulaminu, tłumaczyła to wszystko wartością naukową. Nie powinna się szlajać w pewnych miejscach, próbować wejść do działu ksiąg zakazanych, ale jednak to robiła z zwyczajnej, ludzkiej ciekawości. Chciała wiedzieć jak najwięcej i miała świadomość, że często ta najbardziej pożądana wiedza była ukrywana przed większością ludzi. Nie zamierzała pozwolić na to, żeby i ona nie mogła jej posiąść. Tym bardziej, że już zauważyła, że jej mózg działał nieco inaczej niż większości ludzi, chłonęła wiedzę jak gąbka, więc chciała jej czerpać jak najwięcej.
- Jestem realistką Wish, jakbyś uderzył w ziemię z takiej wysokości nie byłoby co zbierać. Wolę być z Tobą szczera, a nie dawać Ci złudną nadzieję. - Jasne, mogła mu przytaknąć, powiedzieć, że połamie kończynę, czy dwie, że będzie git, no ale to nie miało sensu, nawet z jego szczęściem taki upadek nie zakończyłby się inaczej niż śmiercią.
Obserwowała jak jego płaszcz powiewał na wietrze, zastanawiała się nad tym, czy silniejszy podmuch nie pociągnąłby za sobą materiału, a przy okazji i jej przyjaciela. Mrugnęła, nie mogła myśleć, aż tak negatywnie. Na pewno wiedział co robi, zawsze wiedział, nawet jak nie do końca wiedział.
- Wiem, przecież nie zabraniam Ci tam stać, po prostu sugeruję co może się stać jak spadniesz. - Wzruszyła jedynie ramionami, bo nie chciała być jego niszczycielem dobrej zabawy. Mogła go wspierać, z odpowiedniego dystansu, wolała nie sprawdzać jak szybko biłoby jej serce gdyby chociaż doszła do tej balustrady. Nie znosiła wysokości, był to jej największy lęk.
- Pewnie tak, nie chciałoby jej się wymyślać nowego, zresztą co innego mogłaby napisać skoro to byłaby taka sama śmierć? - Cóż, gdyby spróbowała go złapać to pewnie tak by się skończyło. - W sumie może nawet nie mogliby nas od siebie rozdzielić, zlalibyśmy się w jedną, wielką plamę krwi, może by nas razem przez to pochowali? - Rozważanie na temat ewentualnej, wspólnej śmierci wydawało jej się całkiem interesujące. Nie, żeby nie chciała dalej żyć, po prostu sytuacja prosiła się o to, aby ją jak najdokładniej przeanalizować.
- Na pewno bym Cię zebrała do wiaderka, nie pozwoliłabym, żebyś tak sobie leżał, wiesz, że jestem bardzo dokładna, więc możesz mieć pewność, że niczego bym nie pominęła. - Jak przystało na prawdziwą przyjaciółkę. Co by się nie działo zamierzała go wspierać, nawet po śmierci.
- Fakt, to bardzo dobry plan, lepszego nie ma, długo zamierzasz tak stać? Jest w tym jakaś metoda, czy po prostu stoisz, bo stoisz? - Była ciekawa, czy miał jakiś określony cel, czy po prostu tam wlazł, bo tak, wolała więc o to zapytać. Sama póki co jeszcze trzymała się z tyłu, w sumie to dopóki nie nadejdzie jakaś pilna potrzeba to nie zamierzała się ruszać nawet o krok. Dobrze jej było w tym miejscu, w którym właśnie stała.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control