- Wszyscy inni kłamią, ja jestem szczera. - Uważała, że to było ważną cechą w przyjaźni. Mogłaby mu mydlić oczy, sugerować, że jakoś to będzie, ale podchodziła do problemu całkiem racjonalnie. Jej zdaniem nie przeżyłby upadku z takiej wysokości, a więc dzieliła się tą opinią, zresztą pewnie udałoby jej się w kilka sekund policzyć z jaką prędkością uderzy w ziemię. Musiałaby jednak nadrobić nieco braki w literaturze, bo nie sięgała jeszcze po książki, które opowiadały o tym jak się to statystycznie rozkładało. Dodała to do punktów do odhaczenia na swojej długiej liście informacji, których musiała się dowiedzieć. Skoro miała przyjaciela z takimi zapędami wypadało mieć odpowiednie dane, które mogłaby wyciągnąć z rękawa w każdej chwili. Prudence lubiła wiedzieć, co najważniejsze istotne dla niej było to, aby faktycznie mówić prawdę.
Wiedziała, że Wish bardzo lubił czuć i przeżywać, nie zamierzała być kimś kto będzie stał nad jego głową i mówił mu, że to nie jest właściwe. Starała się go wspierać w tych poczynaniach, a jeśli robił coś skrajnie głupiego to po prostu opowiadała mu o możliwych konsekwencjach, żeby po prostu wiedział, jak może się to skończyć. Czuwała też zawsze obok, gdyby jednak mogła mu się do czegoś przydać. Nie zamierzała mu oczywiście w żaden sposób przeszkadzać, nie była osobą, która leciała po profesora, nie na tym polegała przyjaźń, czyż nie?
- Kiedy o tym mówisz wydaje się to całkiem proste, tylko wiesz, mogą pojawić się czynniki zewnętrzne na które nie masz wpływu, chociażby silniejszy podmuch wiatru. - Którego mógłby się nie spodziewać, czy coś. To mogłoby odrobinę skomplikować sprawę, a naprawdę wolałaby jednak nie patrzeć na to jak leci w dół. Musiała na szybko pomyśleć nad czymś co mogłoby złagodzić jego lądowanie, bo na pewno nie miała zamiaru pozwolić na to, aby jego ciało zamieniło się w papkę.
- Cieszy mnie to, że wychodzi na Twoje, oby jak najdłużej, jestem tutaj jednak po to, żeby zastanowić się nad tym, co by było jeśli by się to zmieniło. - Doskonale znała swoją rolę w ich duecie, to ona była chodzącym rozsądkiem, wolała więc po prostu powiedzieć mu o tym, jak ona to widziała. Nie zamierzała ściągać go z tej balustrady siłą - była świadoma, że to mogłoby przynieść zupełnie odwrotne skutki, pewnie razem zupełnie przypadkiem spadliby wtedy w przepaść.
- Byłoby głupie, ale nie mogłabym tak sobie stać, gdy Ty byś leciał, to chyba jasne? - Dla niej było to całkiem logiczne, nie obserwowałaby go z daleka, musiałaby jakoś mu pomóc, albo przynajmniej spróbować to zrobić, a że przy okazji uszkodziłaby sama siebie, cóż - zawsze pojawiały się jakieś konsekwencje. Z dwojga złego przynajmniej nie musiałaby rozpaczać za swoim przyjacielem, zawsze to jakiś pozytyw.
- Mówisz? Samemu pewnie smutno tak leżeć pod ziemią, myślę, że my, razem zawsze znaleźlibyśmy sobie jakieś zajęcie, mogłoby być fajnie. - Z Wishem zawsze było fajnie, nie miała więc żadnych wątpliwości co do tego, że nawet w życiu pozagrobowym dobrze by się bawili, gdyby mieli siebie obok. Nie wiedziała jak dokładnie to działało, ale to akurat było mało istotne.
- Tak, też nie chciałabym, żeby to był ktoś inny, Ciebie lubię nawet jak mnie wkurzasz. - Przyznała jeszcze zupełnie szczerze. Był w końcu jej najlepszym przyjacielem, akurat on mógł ją denerwować, wiedziała, że nie robił tego, żeby ją skrzywdzić tylko się z nią droczył.
- To zdecydowanie ułatwiłoby sprawę, oszczędziło czas, mam wrażenie, że widzę same pozytywy związane z taką możliwością. - Zgadzała się z nim stuprocentowo, wspólny grób brzmiał dobrze, mogliby spędzić ze sobą wieczność, jak patrzyła na to z takiej perspektywy to wyglądało to naprawdę nieźle.
- Myślę, ze duchy też się mogą gubić, zresztą, czy one nie są związane z jakimiś miejscami? Nie do końca wiem jak to działa, więc jakbyśmy tutaj razem umarli, to może latalibyśmy tylko w tym miejscu? - Kolejny temat, który wypadało nadrobić, nie rozważała nigdy wcześniej takich możliwości, trzeba było to bardzo dokładnie przeanalizować, żeby później nie okazało się, że coś źle zrozumieli.
- Mamy umowę. Będzie fajowo. - Pokiwała jeszcze twierdząco głową, nie podeszła do niego, aby potwierdzić ten pakt najbardziej poważną czynnością, jaką było skrzyżowanie małych palców, bo wolała trzymać się z daleka od balustrady. Wiedziała jednak, że dotrzyma słowa, zawsze to robił. Naprawdę nie znosiła wysokości. - Zastanawiam się, czy nie umarłabym ze strachu, gdybym leciała stąd z Tobą. - Postanowiła podzielić się z nim swoimi przemyśleniami, nim wylądowałaby na bruku jako plama, pewnie zdążyłaby zejść po drodze, było to całkiem ciekawą perspektywą.
- Nie zrobiłabym Ci tego, zadbałbym o każdy szczegół, nie musisz się martwić. - Powtórzyła jeszcze, chociaż to pewnie było całkiem oczywiste. Jeśli miałaby go pozbierać to jak najdokładniej potrafiła, nie zostawiłaby ani kawałka poza wiaderkiem. - Najbardziej prawdziwa przyjaźń ze wszystkich. - Potwierdziła jeszcze. Nie musiał o tym nikomu opowiadać, ale tego już nie powiedziała, wystarczyło, że on miał świadomość, że zawsze mógł na nią liczyć, inni nie musieli tego wiedzieć.
- Pewnie coś w tym jest, przynajmniej wtedy wiesz, że robiłeś coś niesamowitego. - Zgodziła się z nim, chociaż sama niekoniecznie widziała siebie w paszczy jakiegoś potwora, obawiała się, że gdyby prowadziła nieco bardziej ryzykowne życie to skończyłoby się one zdecydowanie zbyt szybko, Prue nie była szczególnie sprawna fizycznie, zdarzało jej się potykać o własne sznurówki - w jej przypadku więc niektóre aktywności mogły bardzo szybko wpędzić ją do grobu. On był od niej w tym przypadku zupełnie różny. Podziwiała go zawsze jeśli o to chodzi.
- Ułożyłabym je po kolei. - Dodała jeszcze z uśmiechem. Nie zostawiłaby jego zębów tak po prostu, jasne jak słońce, że musiałby zostać pochowany z wszystkimi, już na pewno o to zadba, szczególnie, że miała na to jego przyzwolenie.
- W sumie, gdy o tym mówisz to faktycznie brzmi jak ćwiczenie. - Miało to jakiś sens. Nie oceniała go, właśnie dlatego zawsze zadawała pytania, aby spojrzeć na świat przez jego, zupełnie inną perspektywę. - Skończysz jak znajdziesz się przy samej krawędzi i nie będziesz się bał? - Najwyraźniej będzie musiała zostać tu jeszcze trochę. Nie, żeby jej to jakoś zbytnio przeszkadzało. Lubiła spędzać z nim czas i obserwować go podczas tych wszystkich działań. Nawet jeśli nie do końca brała udział w tych jego przedsięwzięciach to stała gdzieś obok, czekając na moment w którym mogła się przydać, czy wygłosić jakieś swoje mądrości. Działało to nie najgorzej i nie widziała sensu, aby to zmieniać. Stał się jej najlepszym przyjacielem nieprzypadkowo, zawsze się odnajdywali, nie musieli ustalać tego, gdzie i kiedy się spotkają, może było to dziwne, ale miała wrażenie, że nogi zawsze ją do niego prowadziły.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control