• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[lipiec 1962] Król podwóra daje nura

[lipiec 1962] Król podwóra daje nura
pies wojny
i get mean when i'm nervous
just like a bad dog
wiek
31
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
bandzior
Krótko przystrzyżony szatyn, o gęstych brwiach i dłuższych bokobrodach. Bez zarostu za to niedokładnie ogolony, jakby od tępej brzytwy. W rozciągniętym swetrze w dodatku podziurawionym. Sprawia wrażenie bezdomnego, jednak dobrze zbudowanego, wysokiego[187] i o pełnym, bielutkim uzębieniu. Niesie za sobą nieprzyjemną woń wilgoci i zmokłego kundla. Zielone oczy ze smutnym spojrzeniem, zwykle wbitym gdzieś pod nogi.

Maddox Greyback
#4
25.07.2026, 02:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.07.2026, 06:03 przez Maddox Greyback.)  

Znosił jej kolejne figle z cierpliwością, której zdecydowanie nie nauczył się od niej. Tego co zdążył się o niej nauczyć to walka z nią to jak próbować przekrzyczeć dzięcioła. Można próbować, ale po co?  Nie burczał, nie krzywił się demonstracyjnie, nie odbierał jej przyjemności z każdego kolejnego wygłupu. Odpłacał wyłącznie ukośnym wyszczerzem, spod którego błyskały zbyt długie, zbyt białe kły. Wciąż potrafiła przekonać, że potrafi być bardzo upierdliwa, lecz nie sposób było odmówić jej jednego. Z tą beztroską radością wyglądała zwyczajnie lepiej. Owszem, działała mu na nerwy i to z uporem godnym wyższej sprawy. Zwinęła jego buty, żeby w nich człapać jak dziecko bawiące się w dorosłych. A jednak trudno było się na nią naprawdę złościć. Coś w tym pogodnym rozbawieniu skutecznie rozbrajało każdą irytację. Bardziej przypominała sójkę, która znalazła błyszczący guzik i natychmiast postanowiła sprawdzić, co jeszcze da się z niego wycisnąć. Ku własnemu zaskoczeniu wolał właśnie tę Helloise. Dawniej była tak szorstka, że odruchowo uważał, żeby się o któryś z tych ostrych kantów nie rozciąć.

Błoto trzymało go sztywno za obie nogi, ale języka jeszcze mu nie odebrało. - Ja nie od plemion. - Przechylił lekko głowę, przyglądając się błotnemu śladowi na jej policzku. Pasował do niej zaskakująco dobrze. - Ślady za mną to wataha. Wypowiedział to z taką samą swobodą, z jaką ona przed chwilą ogłosiła ich pobratymcami. Nie poprawiał jej z przekory ani z przymusu odebrania jej zabawy. Raczej dorzucił własny patyk do tego pełnego iskier ogniska, nad którym tak ochoczo harcowała. Na pytanie czy da radę odpowiedział jej jedynie spojrzeniem. Przez krótką chwilę patrzył na nią z pobłażliwym rozbawieniem, po czym prychnął cicho, jakby samo pytanie wydało mu się odrobinę obraźliwe. Nie zmienił się aż tak bardzo. Nadal nosił krótko przystrzyżone włosy, nadal mówił oszczędnie. Ale zniknęła z niego chłopięcość. Dojrzał do własnego wzrostu i barków, które przestały sprawiać wrażenie pożyczonych od kogoś większego. Sylwetka nabrała swojej wagi, mięśnie gęsto ułożyły się pod skórą od życia, które regularnie wystawiało je na próbę. W drowym ciele, silniejszy wilkołak. Wyciągnął ręce ku zawieszonej nad nim miotle i pewnym ruchem podciągnął się. Przemoczony sweter napiął się, a potem z sykiem rozdarł na szwie, odsłaniając pasma starych blizn przecinających tors. Podłe szramiska układały się w historię nieco więcej walk, niż ta którą Helloise widziała ostatnio. I jak w ostanitej, w każdej kolejnej chodziło o to samo. O to, by kolejne hybrydy nie uznały, że mogą urządzać świat według własnych, bezlitosnych reguł. Zbyt wielu próbowało, paru więcej miało na to ochotę.

Kiedy wreszcie wydostał się z mokradła i obie stopy stanęły na czymś, co było chociaż nieco bardziej stabilne, odruchowo strzepnął z bioder ciężkie płaty błota. Niewiele to dało. Torf zdążył dobrać się do niego oblepiając bose stopy, całe spodnie do pasa i sweter, który z szarego stał się brunatny, nasiąknięty wodą i ziemią tak bardzo, że wyglądał, jakby utkano go z samego bagna. Swetrem nie zaprzątał sobie jednak głowy nawet przez ułamek sekundy. Już wcześniej był przetarty, a miejscami cerowany. - Szlag by to… Zaklął cicho pod nosem. O wiele bardziej doskwierało mu uczucie wilgoci wdzierającej się pod ubranie i chłód przyklejonej do skóry tkaniny niż myśl o tym, jak wyglądał. Dopiero kiedy otrzepał z siebie tyle błota, ile w ogóle dało się otrzepać, odwrócił się ku Helloise.Podszedł do niej niespiesznie. Nie odezwał się ani słowem. Zatrzymał się dopiero tuż obok rozgrzanego kamienia, przykucnął i, jak gdyby było to najzupełniej oczywiste, ujął jej kostkę jedną dłonią. - Dziękuję, że je przypilnowałaś. Padło z uprzejmą szczerością, niemal równocześnie z tym, jak zsunął z jej stopy pierwszy but. Potem drugi. Zasznurował je sobie obok niej, na tym samym kamieniu. Dopiero teraz,  pozwolił sobie przyjrzeć jej się naprawdę. Z bliska, jakby zestawić w pamięci dziewczynę, którą znał, z kobietą stojącą przed nim. Wyglądała tak, jakby już nie próbowała należeć do świata, z którego pochodziła, tylko do tego, który sama sobie wybrała. - A ty? Pchełko… - odezwał się w końcu z wyraźną ciekawością. - Co ty właściwie tutaj robisz? Nie czekając na odpowiedź, wyciągnął rękę i ujął jej dłoń. Gest był krótki, naturalny, pozbawiony skrępowania. Obrócił ją lekko, przyglądając się wnętrzu z uwagą psa tropiącego. Skóra jej wciąż pozostawała zaskakująco gładka pod opuszkami palców. Nie była jednak dłonią kogoś, kto całe życie znał wyłącznie jedwabne rękawiczki. Te dłonie znały ruchy pracy, nosiły na sobie ślady pracy. Pod paznokciami uparcie zalegała ciemna ziemia, której najpewniej nie usuwa nawet dokładne mycie. - Gdzie zgubiłaś swoje drogie perły? zaintonował ironią, widząc brak drogiej biżuterii na nadgarstkach. W końcu spojrzenie powędrowało wyżej, niespiesznie, z tą samą uważnością, z jaką przed chwilą oglądał jej dłonie. Opalenizna nie kończyła się na nadgarstkach. Słońce nie omijało jej skóry, promieni nie zatrzymywały koronkowe długie rękawki ani rozłożone nad głową parasolki. Na jej ramionach dzień po dniu odkładał się złocisty odcień życia pod gołym niebem. - Gdzie te spinki diamentowe? - rzucił sarkastycznym mruknięciem jeszcze raz. Zmarszczył nos, po czym bez większych ceregieli pochylił się ku niej. Zatrzymał twarz tuż przy jej ramieniu i wciągnął powietrze krótkim, tchem jak nieufny pies, który bardziej wierzy własnemu nosowi niż oczom. Nie wyczuł niczego, czego podświadomie się spodziewał. Żadnej ciężkiej, słodkawej nuty drogich perfum. Potrafił je rozpoznać bez trudu. Na olejkach, na żywicy na alkoholach wyższych, bardzo drogie i bardzo chodliwe na Nokturnie. Na Helloise nie znalazł nic podobnego. Pachniała nagrzaną korą, wilgotną ziemią i zgniecionymi między palcami liśćmi. Gdzieś pod tym wszystkim kryła się cierpka woń ziół, odrobina dymu z ogniska i świeży zapach letniego powietrza, które wsiąkało w ubranie po całych dniach spędzanych poza domem. - Za daleko od pałaców…

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Helloise Rowle (6814), Maddox Greyback (7366)




Wiadomości w tym wątku
[lipiec 1962] Król podwóra daje nura - przez Helloise Rowle - 14.07.2026, 17:35
RE: [lipiec 1962] Knur podwóra daje nura - przez Maddox Greyback - 16.07.2026, 11:39
RE: [lipiec 1962] Król podwóra daje nura - przez Helloise Rowle - 24.07.2026, 11:26
RE: [lipiec 1962] Król podwóra daje nura - przez Maddox Greyback - 25.07.2026, 02:31
RE: [lipiec 1962] Król podwóra daje nura - przez Helloise Rowle - 25.07.2026, 20:50
RE: [lipiec 1962] Król podwóra daje nura - przez Maddox Greyback - 30.07.2026, 10:05
RE: [lipiec 1962] Król podwóra daje nura - przez Helloise Rowle - 02.08.2026, 12:46
RE: [lipiec 1962] Siur podwóra daje nura - przez Maddox Greyback - 06.08.2026, 19:11
RE: [lipiec 1962] Król podwóra daje nura - przez Helloise Rowle - 09.08.2026, 19:45
RE: [lipiec 1962] Król podwóra daje nura - przez Maddox Greyback - 10.08.2026, 19:38
RE: [lipiec 1962] Król podwóra daje nura - przez Helloise Rowle - 12.08.2026, 16:52
RE: [lipiec 1962] Król podwóra daje nura - przez Maddox Greyback - 16.08.2026, 21:28
RE: [lipiec 1962] Król podwóra daje nura - przez Helloise Rowle - 19.08.2026, 17:38
RE: [lipiec 1962] Król podwóra daje nura - przez Maddox Greyback - 07.09.2026, 10:14
RE: [lipiec 1962] Król podwóra daje nura - przez Helloise Rowle - 22.09.2026, 20:28

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa