26.07.2026, 22:07 ✶
- Dobry wieczór, Gustavie. Nie jestem chyba za wcześnie? - zapytała, nie potrafiąc odczytać jego wyrazu twarzy. Zwykle wstawał z miejsca, by ją powitać, zwykle nie był aż tak milczący. Ale nie doszukiwała się problemów, w końcu każdy może mieć gorszy dzień. Nie czekała długo na odpowiedź. Jej ciekawość była zbyt silna, by pozwolić jej pozostać w bezruchu. Zamiast tego pozwoliła sobie na lekki uśmiech, przenosząc spojrzenie z gospodarza ponownie na wnętrze saloniku. Jej wzrok zdradzał wszystko to, czego nigdy nie powiedziałaby na głos podczas oficjalnego spotkania. Była po prostu zachwycona. Szukała jakichkolwiek zmian, nowych elementów, czegoś, czego nie widziała podczas ostatniej wizyty. Był to odruch tak naturalny, że nawet nie próbowała go powstrzymywać. Salon Delacoura za każdym razem przypominał jej otwartą księgę, w której kolejne strony były dopisywane między jej wizytami.
- Mam wrażenie, że za każdym razem, kiedy tu przychodzę, próbujesz udowodnić mi, że moja wiedza o sztuce wciąż jest niewystarczająca - powiedziała z lekką nutą rozbawienia, wskazując spojrzeniem na jeden z nowych obrazów. - Zaczynam podejrzewać, że robisz to celowo.
Podeszła kilka kroków bliżej do płótna, nie dotykając go oczywiście, lecz pochylając głowę pod odpowiednim kątem, by lepiej przyjrzeć się fakturze farby. Jej spojrzenie natychmiast zmieniło się z towarzyskiego na analityczne.
- Tego wcześniej tutaj nie było - zauważyła, przyglądając się kompozycji. - Nie znam autora. Albo przynajmniej nie powinnam go znać, jeśli dobrze ukryłeś przede mną kolejną perełkę. - Uniosła lekko brew, spoglądając w jego stronę. - Co tym razem znalazłeś?
Nowe dzieła sztuki zawsze działały na nią podobnie. Niezależnie od tego, ile obrazów widziała w życiu, ile aukcji prowadziła i ile kolekcji analizowała - wciąż pozostawała w niej ta sama potrzeba odkrywania. Po chwili odwróciła się w stronę teczki pozostawionej przy fotelu.
- Przy okazji przyniosłam dokumenty, o których wspominałam. Kilka obrazów z galerii wymaga twojej opinii. Mam własne podejrzenia, ale wolę nie opierać się wyłącznie na intuicji, kiedy mówimy o dziełach tej wartości. - uśmiechnęła się delikatnie, ale na razie teczka leżała bezpiecznie na stoliku. Była zbyt ciekawa, żeby w pierwszej kolejności zajmować się nudną biurokracją.
Przeszła dalej, odkrywając kolejne elementy kolekcji. Każdy następny zatrzymywał ją choć na chwilę. Przy innym obrazie cofnęła się o krok, próbując zobaczyć pełną kompozycję z odpowiedniej perspektywy.
- Dobrze, to najpierw obrazy. Później prawo, własność i wszystkie te rzeczy, które próbują udowodnić, że sztuka może być zamknięta w kilku podpisach na pergaminie - spojrzała w jego kierunku. - Zgodzisz się?
Na moment zniknęła kustoszka galerii Averych. Została kobieta, która od dziecka kochała sztukę; która potrafiła zachwycić się pięknem bez konieczności natychmiastowego oceniania jego wartości. Dopiero po chwili przypomniała sobie o manierach.
- Wybacz moja nadmierną ekscytację. Wszystko u ciebie porządku? - pytała ogólnie, ale też w kontekście nieswojego zachowania wampira. Nie znała przyczyny i nie musiał jej podawać, ale zaczynała się trochę martwić.
- Mam wrażenie, że za każdym razem, kiedy tu przychodzę, próbujesz udowodnić mi, że moja wiedza o sztuce wciąż jest niewystarczająca - powiedziała z lekką nutą rozbawienia, wskazując spojrzeniem na jeden z nowych obrazów. - Zaczynam podejrzewać, że robisz to celowo.
Podeszła kilka kroków bliżej do płótna, nie dotykając go oczywiście, lecz pochylając głowę pod odpowiednim kątem, by lepiej przyjrzeć się fakturze farby. Jej spojrzenie natychmiast zmieniło się z towarzyskiego na analityczne.
- Tego wcześniej tutaj nie było - zauważyła, przyglądając się kompozycji. - Nie znam autora. Albo przynajmniej nie powinnam go znać, jeśli dobrze ukryłeś przede mną kolejną perełkę. - Uniosła lekko brew, spoglądając w jego stronę. - Co tym razem znalazłeś?
Nowe dzieła sztuki zawsze działały na nią podobnie. Niezależnie od tego, ile obrazów widziała w życiu, ile aukcji prowadziła i ile kolekcji analizowała - wciąż pozostawała w niej ta sama potrzeba odkrywania. Po chwili odwróciła się w stronę teczki pozostawionej przy fotelu.
- Przy okazji przyniosłam dokumenty, o których wspominałam. Kilka obrazów z galerii wymaga twojej opinii. Mam własne podejrzenia, ale wolę nie opierać się wyłącznie na intuicji, kiedy mówimy o dziełach tej wartości. - uśmiechnęła się delikatnie, ale na razie teczka leżała bezpiecznie na stoliku. Była zbyt ciekawa, żeby w pierwszej kolejności zajmować się nudną biurokracją.
Przeszła dalej, odkrywając kolejne elementy kolekcji. Każdy następny zatrzymywał ją choć na chwilę. Przy innym obrazie cofnęła się o krok, próbując zobaczyć pełną kompozycję z odpowiedniej perspektywy.
- Dobrze, to najpierw obrazy. Później prawo, własność i wszystkie te rzeczy, które próbują udowodnić, że sztuka może być zamknięta w kilku podpisach na pergaminie - spojrzała w jego kierunku. - Zgodzisz się?
Na moment zniknęła kustoszka galerii Averych. Została kobieta, która od dziecka kochała sztukę; która potrafiła zachwycić się pięknem bez konieczności natychmiastowego oceniania jego wartości. Dopiero po chwili przypomniała sobie o manierach.
- Wybacz moja nadmierną ekscytację. Wszystko u ciebie porządku? - pytała ogólnie, ale też w kontekście nieswojego zachowania wampira. Nie znała przyczyny i nie musiał jej podawać, ale zaczynała się trochę martwić.
learn the rules
then break some
then break some