29.07.2026, 16:11 ✶
Patrzyła się na niego, a on na nią. Ktoś mógłby pomyśleć, że byli po prostu dwoma niezwykle bladymj figurami ogrodowymj, wpatrującymi się w siebie w kamiennym trwaniu. Tylko, że jak na kamienną figurę serce Lucy drgało zdecydowanie zbyt szybko. Hah… Jak na swoją wampirzą naturę jej serce również drżało zdecydowanie zbyt szybko, nie wspominając już o tym że nawet biorąc pod uwagę jej własną opinię, absolutnie nie było to tempo wpasowujące się w jej prywatne preferencje.
A jednak wpatrywała się w niego, a serce złośliwie wybijało zbyt szybki rytm, nawet jeśli było to przecież wyłącznie wrażenie psychiczne. W każdym razie to uczucie sprawiało, że najchętniej coś by rozerwała, ale nieszczególnie miała pod ręką coś, czego zniszczenie byłoby odpowiednie.
Oczywiście z pewną satysfakcją zaakceptowała fakt, że wampir jednak sięgnął po przygotowaną dla niego krew, chociaż już teraz zaczęła dochodzić do wniosków, że pełną satysfakcję odczuje dopiero wtedy, gdy Gabriel na chwilę usiądzie.
– I jak? – spytała w końcu, mając oczywiście na myśli poczęstunek. Spojrzenie jej oczu wciąż jednak pozostawało w pełni skoncentrowane na drugiej parze oczu. – Rocznik 1942, podobno bardzo aktywny i lubujący się w kontakcie z naturą. Podobno tak lubi oddawać własną krew na szczytne cele, że własna rodzina musiała zmusić go do odpoczynku. Uznałam go za… Bardzo odpowiedni. – Westchnęła cicho, wciąż powstrzymując się, aby spojrzeć na coś innego. – Chodźmy do altanki. Usiądziemy na chwilę i opowiesz mi dokładniej o swoim projekcie, a ja ci wskażę, które groby nie zasługują na najładniejsze kwiatki.
A jednak wpatrywała się w niego, a serce złośliwie wybijało zbyt szybki rytm, nawet jeśli było to przecież wyłącznie wrażenie psychiczne. W każdym razie to uczucie sprawiało, że najchętniej coś by rozerwała, ale nieszczególnie miała pod ręką coś, czego zniszczenie byłoby odpowiednie.
Oczywiście z pewną satysfakcją zaakceptowała fakt, że wampir jednak sięgnął po przygotowaną dla niego krew, chociaż już teraz zaczęła dochodzić do wniosków, że pełną satysfakcję odczuje dopiero wtedy, gdy Gabriel na chwilę usiądzie.
– I jak? – spytała w końcu, mając oczywiście na myśli poczęstunek. Spojrzenie jej oczu wciąż jednak pozostawało w pełni skoncentrowane na drugiej parze oczu. – Rocznik 1942, podobno bardzo aktywny i lubujący się w kontakcie z naturą. Podobno tak lubi oddawać własną krew na szczytne cele, że własna rodzina musiała zmusić go do odpoczynku. Uznałam go za… Bardzo odpowiedni. – Westchnęła cicho, wciąż powstrzymując się, aby spojrzeć na coś innego. – Chodźmy do altanki. Usiądziemy na chwilę i opowiesz mi dokładniej o swoim projekcie, a ja ci wskażę, które groby nie zasługują na najładniejsze kwiatki.