• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[1952] Nothing ventured, nothing exaggerated | Aloysius, Prudence

[1952] Nothing ventured, nothing exaggerated | Aloysius, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#8
30.07.2026, 16:53  ✶  

Prue miała specyficzne podejście do życia. Od zawsze rozkładała wszystko na części, analizowała - nie przesadzała po prostu podchodziła do wszystkiego całkiem racjonalnie. Było to nie do końca typowe dla osób w jej wieku, mimo wszystko dla niej liczyły się głównie fakty, po które lubiła sięgać. Bardzo dużo czytała, aby mieć odpowiednią wiedzę, lekko przychodziło jej zapamiętywanie bez problemu sięgała po te informacje, które znajdowały się w jej głowie. Nie widziała też niczego złego w tym, aby się nimi dzielić, bo były to fakty - nie jej wymysły, czyste fakty.

Sama nie potrzebowała sprawdzać, jak to wszystko wyglądało naprawdę, wystarczało, że miała obok siebie Wisha, który uwielbiał testować granice, mogła być jego wsparciem, dzięki czemu poniekąd uczestniczyła w tych jego eksperymentach, chociaż ona skupiała się właśnie głównie na danych. Podobało jej się to, że nie lekceważył tego, co miała do powiedzenia, ale mimo to robił swoje. To było dla nich wyjątkowe, nie machał ręką, nie udawał, że nie słyszy, brał to pod uwagę, nie sugerował, że mówi głupoty. Przynajmniej wiedział, czego się spodziewać, co mogło go czekać, nie ukrywała nigdy tego przed nim, zasługiwał na prawdę, czyż nie? Było to dla niej całkiem proste, tak przecież robili przyjaciele - nie okłamywali się, mówili sobie wszystko, co powinno zostać powiedziane.

- Nie jestem pewna, czy tak się da. - Zmrużyła oczy, jakby się nad tym zastanawiała. - To znaczy na pewno się da, ale nie zawsze, czasem on wieje tak szybko, że się nie da, więc jest to trochę podchwytliwe. - Wszystko zależało od prędkości wiatru, a ta jak wiadomo była różna, mogła zaskoczyć, więc tak - Wish mógł być szybszy od wiatru, tyle, że nie zawsze. W sumie pewnie mogliby określić jego maksymalną prędkość, gdyby chciał. Mieliby wtedy całkiem suche dane, żeby wiedzieć, kiedy mógł się z nim mierzyć. To nie byłoby takie trudne. - Moglibyśmy to policzyć. - Powiedziała jeszcze, gdyby tylko chciał mogliby przeprowadzić eksperyment, to znaczy on byłby jej obiektem doświadczalnym, a ona by go przetestowała. - Tylko na mniejszej wysokości, wiesz, żeby nic ci się nie stało. - To było dla niej oczywiście bardzo istotne, mogła to sprawdzić, ale w bezpiecznych warunkach, być może nie sprawiłoby mu to aż takiej frajdy, ale wolałaby nie ryzykować tego, że może stać mu się jakakolwiek krzywda.

- Bo jeszcze nie jest na tyle silny, dobrze, że mu się nie udało. - Dodała i pokręciła przy tym głową, widziała jak jego płaszcz falował na wietrze, miała nadzieję, że nie jest on na tyle ciężki, że jakiś nieodpowiedni ruch mógłby spowodować zachwianie równowagi Rookwooda. Podchodziła do tego dużo bardziej sceptycznie od niego.

Słuchała jego wywodu, kiwała przy tym głową, jako znak, że rozumie do czego zmierza, coś było w tym co mówił. Gdyby miał się zacząć przejmować każdym czynnikiem, który mógłby wypłynąć na to, co mogło się wydarzyć, to musiałby się przejmować wszystkim, może więc faktycznie - łatwiej było jednak sobie to odpuścić. - Mimo wszystko warto być czasem ostrożnym i zwracać na to uwagę, nie, żebym uważała, że niepotrzebnie ryzykujesz, ale niektóre czynniki ciężko zignorować. - Może niekoniecznie obluzowane kamienie, ale nie pchałaby się na zamarznięte jezioro, by sprawdzić, czy lód faktycznie jest wystarczająco zamarznięty. Zresztą i tak nie musiała tego robić, on pewnie sam by się tam wpakował.

- O siebie nie muszę się za bardzo martwić, bo raczej po prostu patrzę na to, co Ty robisz, jesteś moim jedynym zmartwieniem, ale przynajmniej mam co robić. - To działało nie najgorzej, bo przynajmniej miała jakieś zajęcie, sama przecież prowadziła niezbyt interesujące życie, a tak to mogła pomartwić się o niego.

- Musiałabym to zrobić, przecież nie mogłabym tak stać i patrzeć, bo jesteśmy przyjaciółmi. - Może i sama znała konsekwencje, ale gdyby coś mu się stało, a ona by nie zareagowała to by sobie nie wybaczyła. Zawsze była obok, miała być jego wsparciem - to było dla Prue całkiem proste. Jasne, najlepiej wychodziło jej analizowanie, ale nie stałaby z założonymi rękoma, kiedy on robiłby sobie krzywdę. Nie umiałaby. - Może przydałyby Ci się jakieś wyrzuty sumienia, pewnie z czasem by Ci to przeszło i cieszyłbyś się moim towarzystwem. - Czymże była chwila z wyrzutami sumienia wobec wieczności? Na pewno oswoiłby się z tym, że coś takiego się stało. - Fakt, obiecałam, więc możliwe, że masz rację, nikt by Cię tak dobrze nie pozbierał jak ja, muszę się więc nad tym zastanowić. - Nie była to wcale taka prosta decyzja, jakby się mogło wydawać, obietnica jednak była obietnicą, to właściwie zadecydowało o tym, co powiedziała później. - Dobrze, jeśli coś takiego by się stało to faktycznie zostanę z boku, będziesz musiał na mnie poczekać, aż do Ciebie dołączę. - Było to chyba jedynym rozwiązaniem. - Tylko, co jeśli to trochę potrwa i ja będę stara, a Ty nie? - Musieli rozważyć różne możliwości, właściwie, czy wiek miałby coś zmienić, na pewno tak, czy siak byliby najlepszymi przyjaciółmi, to było jedynym pewniakiem w tym wszystkim, mieli się przyjaźnić zawsze, bez względu na wszystko.

- Odpoczywanie może być męczące, wyobrażasz to sobie, wiecznie nic nie robić? Ileż można? - Zgadzała się z nim zupełnie. Miałaby odpoczywać zamiast się uczyć? Jako duch mogłaby stać się specjalistą w każdej dziedzinie, nie miała na to czasu teraz, bo nie była w stanie dowiedzieć się wszystkiego czego chciała, doba była zbyt krótka - ale wieczność? To brzmiało fantastycznie. - Tak, gdybyśmy byli duchami, to nie mogliby nas znikąd wyrzucić, mogłabym przeczytać wszystkie księgi w dziale zakazanym, wiedzieć wszystko. - Pokiwała jeszcze głową, to brzmiało naprawdę fajnie. - Straszenie też brzmi jak nie najgorsza rozrywka, moglibyśmy się nabijać z tych wszystkich ślizgonów i nie dawać im spokoju, mieliby nas dość. - Niby mogli robić to i teraz, jednak jako duchy mieliby zdecydowanie większe możliwości. To brzmiało jak całkiem przyjemny plan na przyszłość, powinni go rozważyć.

- Co jeśli ja umrę pierwsza? Też tego dopilnujesz? Jak coś masz moje słowo, że o to zadbam. - Była w tym co mówiła śmiertelnie poważna, nie wyobrażała sobie, że mogłoby być inaczej, nie po tym, co przed chwilą ustalili. Nie mogli jednak przewidzieć, które z nich umrze pierwsze. Jasne - Wish podejmował bardziej spontaniczne decyzje, ryzykował to wcale nie oznaczało, że odejdzie z tego świata przed nią. Nie dało się tego przewidzieć, więc musieli rozważyć wszystkie możliwe scenariusze, czyż nie?

- Tak, to byłoby głupie, bo nie chciałabym być duchem bez Ciebie. Naprawdę musimy się z kimś skonsultować. - Co wcale nie było takie trudne bo przecież Hogwart był pełen duchów, na pewno któryś uchyli im rąbka tajemnicy, jeśli odpowiednio do niego podejdą. Musieli to wszystko zweryfikować, aby ich plan wypalił.

- W sumie to pewnie by przeszło, jak coś wolałabym, abyś jednak gadał, a nie śpiewał, proszę. - Miała świadomość, że śpiew nie był jego mocną stroną, zdecydowanie wolałaby, aby do niej mówił - nie zauważyłaby wtedy nawet, że spadają, zwłaszcza jak zacząłby jej zadawać pytania, musiałaby wtedy szukać odpowiedzi w swojej głowie i jakoś by to było.

- Dlaczego od razu zakładasz najgorsze? Jako wybitny ścigający na pewno będziesz wiedział jak uniknąć upadków z miotły, nie będziesz musiał się martwić tym, że zgubisz wszystkie zęby. - Nie wątpiła w to, że uda mu się spełnić jego marzenie. Wish był bardzo zdeterminowany kiedy mu na czymś zależało, a wiedziała, że jednym z jego marzeń była profesjonalna gra w quidditcha - jeśli tak sobie założył to na pewno mu się uda. Wiedziała, że latał na miotle, robił to całkiem nieźle, wystarczy trochę pracy, a na pewno osiągnie swój cel. - Będę przychodzić na wszystkie Twoje mecze, jak coś zawsze będę miała przy sobie ten woreczek na zęby, chociaż nie sądzę, że się przyda. - Nie była fanką quidditcha, jednak dla niego na pewno pojawiałaby się na każdym meczu, tak robili przecież przyjaciele - wspierali swoich najbliższych, było to więc dla niej całkiem oczywiste.

- Jeśli dojdzie do tego, to na pewno zadbam o to, by Twój uśmiech wyglądał jak najlepiej. - Skoro było to dla niego ważne, to w ogóle nie widziała innej możliwości, zbierze te wszystkie zęby, aby przez wieczność mógł normalnie mówić i wyglądać, inaczej pewnie faktycznie by ją straszył, bo był okropnie uparty.

- Dobrze, skoro tak, to będę zawsze gdzieś z tyłu, bo ja nie lubię się z wysokością. - Skoro tego właśnie chciał, skoro zamierzał przekraczać kolejne granice, musiała się na to przygotować. Nie odradzała mu tego, jak zawsze miała być gdzieś obok, chociaż sama nigdy w życiu nie zdecydowałaby się na to, by podejść do krawędzi.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (10077), Prudence Fenwick (5674)




Wiadomości w tym wątku
[1952] Nothing ventured, nothing exaggerated | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 22.07.2026, 13:23
RE: [1952] Nothing ventured, nothing exaggerated | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 22.07.2026, 19:37
RE: [1952] Nothing ventured, nothing exaggerated | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 22.07.2026, 21:00
RE: [1952] Nothing ventured, nothing exaggerated | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 22.07.2026, 21:51
RE: [1952] Nothing ventured, nothing exaggerated | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 23.07.2026, 00:29
RE: [1952] Nothing ventured, nothing exaggerated | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 23.07.2026, 07:36
RE: [1952] Nothing ventured, nothing exaggerated | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 25.07.2026, 00:03
RE: [1952] Nothing ventured, nothing exaggerated | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 30.07.2026, 16:53
RE: [1952] Nothing ventured, nothing exaggerated | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 31.07.2026, 20:01
RE: [1952] Nothing ventured, nothing exaggerated | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 04.08.2026, 21:34
RE: [1952] Nothing ventured, nothing exaggerated | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 06.08.2026, 23:33
RE: [1952] Nothing ventured, nothing exaggerated | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 10.08.2026, 19:40
RE: [1952] Nothing ventured, nothing exaggerated | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 11.08.2026, 00:22

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa