Wiedział jak wyglądają pracownie osób z duszą artysty, posiadające zdolności kreatywne w tworzeniu różnych rzeczy, często łączące się z brudzeniem miejsca pracy. Będąc także osobą kreatywnie uzdolnioną, Renigald jednak cenił sobie czystość miejsca pracy. Obserwując tutejsze pomieszczenie, czuł się jakby prawie był u swojego kuzyna.
Wyrzeźbione dynie robiły wrażenie. Na tyle przerażające, że miał nadzieję, iż solidnie będą wstanie odstraszyć brudno krwistych. Jeszcze jakby z takich głów wyrosło im ciało. Miał już w wyobraźni armię dyniogłowych walczących z brudnym chuligaństwem tego kraju.
Przygotowywała się do Samhain. Miało to dużo sensu, patrząc na to, co czyniła, zamiast siedzieć przy płótnie z pędzlem i farbami. Podziwiał, że Astoria była wstanie tyle wziąć na siebie. On by się chyba poddał. A z drugiej strony, nie zamierzał się tak drastycznie brudzić.
- Rozumiem.Odparł krótko w odpowiedzi na jej wyjaśnienie, czym obecnie się zajmowała i z jakiego powodu. A to znaczyło, że jego zamówiony obraz będzie musiał poczekać. Zainteresował się tematem stoiska, które podobno Avery chciała wystawić na czas święta. Jak to powiedziała, stragan. Żeby to nie skończyło się jak w przypadku Penny. Słyszał co tam zaszło. Widział jaka była wściekła. Bo coś poszło nie tak. Czy chciał wiedzieć, gdzie będzie stawiała stragan? Słyszał pogłoski, czytał chyba w gazecie, że ma to być w Little Hangleton. Dopiero co się tam przeprowadził i już coś się ma wydarzyć.
- Ja bym tak nie mógł. Siedzieć nad tym.
Mówił za siebie. Całkowicie szczery. Z uśmiechem, odwzajemniając go Astorii. Zastanawiając się wewnętrznie, czy to faktycznie jest robota dla kobiet. A może tak? Zamiast tylko pięknieć i pachnieć, coś potrafić powinny.
Zaskoczyła go z pytaniem, czy potrzebuje lampion. Tego zaskoczenia nie ukrywał.
- Em… Ja..?
Zaciął się, jakby upewniał, czy faktycznie do niego to było.
- Nie wiem… Tylko co mam z tym potem zrobić?
Zapytał, gdyż nigdy się za to nie zabierał samodzielnie. U niego w domu to rodzice zajmowali się takimi sprawami, albo zlecali skrzatowi, co ma kupić. Renigald nigdy nie interesował się za bardzo działaniem i przesłaniem tego wszystkiego. Możliwe, że dopiero zaczął poważniej do wszystkiego podchodzić.
- I co ja miałbym zrobić z resztkami warzyw, jeżeli Ci się nie uda?
Dodał kolejne pytanie, kiedy go ostrzegła, że może nie udać się wykonanie lampionu. Nawet szukał w swoim blond mózgu logiki. Oferowała mu zapewne zrobienie lampionu, ale może go nie zrobić.