31.07.2026, 11:53 ✶
Chris zapomniał o własnej irytacji jakieś pięć sekund po niej, gdy uświadomił sobie, że pracownica nie przerywała mu bezczelnie mimo instrukcji, a że zwyczajnie przyprowadziła osobę, z którą się umówił. Nastroje podczas pracy zmieniał bardzo często: bywał człowiekiem trudnym we współpracy i w życiu zawodowym bardziej problematycznym niż na stopie prywatnej. Niemal natychmiast pochłonęły go kreacje, a entuzjazm Electry nie odstraszał go, bo Rosier zwyczajnie lubił, gdy inni wykazywali taki wobec jego projektów. Ba, gorzej reagował, gdy ten nie istniał.
– W tej chwili to transmutacja i drobne zaklęcie kształtowania, wytwarzającego światło. W ostatecznym projekcie zostaną oczywiście zaklęte na stałe – powiedział, z pewnym namysłem wypisanym na twarzy okrążając sukienkę, którą Prewettówna wskazała jako wybraną. – To dobre skojarzenie, bo ta ma przywodzić wieczorne światło, zachód słońca, w pogodny, zimowy dzień. Dość prosty krój, pełen elegancji jednak, a jego główną ozdobą jest materiał i sposób, w jaki się iskrzy. Właściwie w tej chwili skłaniałem się ku tej albo ku tej – oświadczył, obracając się do drugiej. – Ta jest zimniejsza. Jak skuta lodem. Bardziej strojna i zarazem bardziej onieśmielająca… Ta trzecia, przyznaję, bo przeniesieniu jej z kartki zdaje mi się nieco zbyt generyczna – oświadczył krytycznie, przechodząc do ostatniej sukni. Była piękna, rzecz jasna, ale czuł, że podobne suknie wystawiano już w zimowych kolekcjach, nawet jeżeli nie były identyczne.
Machnął różdżką i na podłogę przy trzecim manekinie opadł po prostu materiał, który Chris kolejnym machnięciem różdżki odesłał do odpowiedniej przegródki na szafce. A potem zwrócił wreszcie spojrzenie, do tej pory skupione głównie na sukienkach, ku Electrze.
– Dobrze, czym właściwie chciałabyś się zajmować? I tak, czytałem twój list, ale nie pytam teraz o to, co mogłabyś robić, a co cię interesuje.
Nie wykazałaby takiej dobrej woli wobec kogoś spoza rodziny, ale była jego kuzynką. Mógł przynajmniej zbadać, co ją interesowało najbardziej, zwłaszcza że uważał, że w Domu Mody Rosierów liczyła się pasja. Rzecz jasna zamierzał sprawdzić jej umiejętności w dziedzinie, jaką wybierze, a gdyby okazała się w niej zbyt słaba, mogli pomyśleć o czymś innym, ale po co wpychać jej zajęcia, których nie chciała, skoro w rodzinnej firmie to Rosierowie decydowali?
– W tej chwili to transmutacja i drobne zaklęcie kształtowania, wytwarzającego światło. W ostatecznym projekcie zostaną oczywiście zaklęte na stałe – powiedział, z pewnym namysłem wypisanym na twarzy okrążając sukienkę, którą Prewettówna wskazała jako wybraną. – To dobre skojarzenie, bo ta ma przywodzić wieczorne światło, zachód słońca, w pogodny, zimowy dzień. Dość prosty krój, pełen elegancji jednak, a jego główną ozdobą jest materiał i sposób, w jaki się iskrzy. Właściwie w tej chwili skłaniałem się ku tej albo ku tej – oświadczył, obracając się do drugiej. – Ta jest zimniejsza. Jak skuta lodem. Bardziej strojna i zarazem bardziej onieśmielająca… Ta trzecia, przyznaję, bo przeniesieniu jej z kartki zdaje mi się nieco zbyt generyczna – oświadczył krytycznie, przechodząc do ostatniej sukni. Była piękna, rzecz jasna, ale czuł, że podobne suknie wystawiano już w zimowych kolekcjach, nawet jeżeli nie były identyczne.
Machnął różdżką i na podłogę przy trzecim manekinie opadł po prostu materiał, który Chris kolejnym machnięciem różdżki odesłał do odpowiedniej przegródki na szafce. A potem zwrócił wreszcie spojrzenie, do tej pory skupione głównie na sukienkach, ku Electrze.
– Dobrze, czym właściwie chciałabyś się zajmować? I tak, czytałem twój list, ale nie pytam teraz o to, co mogłabyś robić, a co cię interesuje.
Nie wykazałaby takiej dobrej woli wobec kogoś spoza rodziny, ale była jego kuzynką. Mógł przynajmniej zbadać, co ją interesowało najbardziej, zwłaszcza że uważał, że w Domu Mody Rosierów liczyła się pasja. Rzecz jasna zamierzał sprawdzić jej umiejętności w dziedzinie, jaką wybierze, a gdyby okazała się w niej zbyt słaba, mogli pomyśleć o czymś innym, ale po co wpychać jej zajęcia, których nie chciała, skoro w rodzinnej firmie to Rosierowie decydowali?