25.10.2022, 10:25 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.10.2022, 10:25 przez Martin Crouch.)
Sam na siebie sprowadził katastrofę niechlujną konsumpcją tytoniu. Jeszcze kilka lat temu wzdrygał się na widok popiołu, który niczym nie różnił się od nowej formy jego brata. Obojętność zneutralizowała stare traumy. Ale czy zneutralizuje przypadkową towarzyszkę?
Analiza lica Martina nie przyniosła wiele rezultatów. Nie znali się ze szkoły — to było pewne. Crouch nie opuszczał kruczej wieży, gdy nie było to konieczne, a i nie mieli okazji dzielić zajęć. Martin na przyjęciach nie bywał, gazet nie czytał, to też nie wiedział nic o Brennie czy jej rodzinie.
Manifest obecności rozbrzmiał ponownie. Krótkie spojrzenie rzucone od niechcenia na tańczącą książkę.
— Sękate te deski, nic wielkiego — burknął.
Powoli zaciszne miejsce traciło swoją rangę. Martin przerzucił kilka kartek czytanego dzieła, rozważając zakup.
Analiza lica Martina nie przyniosła wiele rezultatów. Nie znali się ze szkoły — to było pewne. Crouch nie opuszczał kruczej wieży, gdy nie było to konieczne, a i nie mieli okazji dzielić zajęć. Martin na przyjęciach nie bywał, gazet nie czytał, to też nie wiedział nic o Brennie czy jej rodzinie.
Manifest obecności rozbrzmiał ponownie. Krótkie spojrzenie rzucone od niechcenia na tańczącą książkę.
— Sękate te deski, nic wielkiego — burknął.
Powoli zaciszne miejsce traciło swoją rangę. Martin przerzucił kilka kartek czytanego dzieła, rozważając zakup.