Im bardziej coś brzmiało dziwnie, tym bardziej wydawało jej się interesujące. Prosta sprawa, właśnie dlatego tak doskonale rozumiała się z Wishem. On miał te swoje nie do końca racjonale pomysły, które ona mogła weryfikować, idealnie się pod tym względem dopełniali, mimo, że pewnie komuś z boku ta znajomość mogłaby się wydawać bardzo dziwna - bo byli różni, zdawała sobie z tego sprawę, ale właśnie dlatego ją ceniła. Z nim mogła więcej przeżywać, nawet jeśli niekoniecznie sama znajdowała się w centrum wydarzeń, a była raczej obserwatorem. Nigdy nie wpadłaby na podobne pomysły bez niego, ceniła sobie wyjątkowo podejście swojego przyjaciela, bo patrzył na świat nieco inaczej niż ona, nie uznawała tego za coś złego, raczej za bardzo ciekawego. Ogólnie wprowadzał bardzo wiele koloru do jej życia i naprawdę to doceniała, czasem zastanawiała się dlaczego kumplował się z kimś tka nudnym jak ona, nigdy jednak go o to nie zapytała, naprawdę wierzyła w to, że po prostu ją lubi od momentu, kiedy wpadli na siebie w pociągu do Hogwartu.
Musiała zastanowić się głębiej nad jego teorią, na pewno dało się poruszać szybciej od wiatru, zwłaszcza, że ten miewał różne prędkości, przecież czasami dni były zupełnie bezwietrzne, co było argumentem za tym, że miał rację, dało się poruszać szybciej od niego, jednak było wiele zmiennych, wiele różnych sytuacji - nie do końca była pewna, czy dało się wymyślić jakąś jedną, konkretną wersję, co niekoniecznie jej się podobało - lubiła mieć konkretne odpowiedzi na wszystkie możliwe pytania.
- Cieszę się, że nie masz nic przeciwko, możemy wyliczyć Twoje maksimum, a później próbować je przekraczać? Będziesz miał nad czym pracować. - Oczywiście, że nie zamierzała sugerować mu, że ma się na tym zatrzymać, gdzie tam, dzięki temu mogli sprawdzić na ile aktualnie może sobie pozwolić i próbować nad tym pracować, aby mógł osiągnąć lepsze wyniki - w końcu chciała dla niego jak najlepiej, być może dzięki jej liczbom naprawdę mógłby przekraczać swoje aktualne granice, to brzmiało nie najgorzej, zwłaszcza, że on sam zaakceptował ten pomysł. Uwielbiała go za to - nie wyśmiewał jej analiz, nie machał na nie ręką - tylko uważał, że może z nich faktycznie wyciągnąć dla siebie coś dobrego, to była idealna współpraca. Prue uwielbiała eksperymenty i miała do tego idealny obiekt, który nie widział ku temu żadnych przeciwwskazań, czy mogłaby sobie wyobrazić lepszą możliwość? No nie.
- Jasne, nie za nisko, zapamiętam, ale też nie za wysoko - żebyś nie zgubił zębów. - Na pewno uda im się znaleźć jakiś złoty środek, zawsze im to wychodziło.
- Też to lubię, to znaczy niekoniecznie lubię to, że prosisz się o kłopoty, ale lubię na Ciebie patrzeć, to znaczy trochę Cię pilnować i się o Ciebie martwić, inaczej na pewno bym się nudziła. - Co do tego nie miała żadnych wątpliwości, Aloysius wpadał co chwilę na różne, błyskotliwe pomysły i mogła go w tym wspierać swoim czujnym okiem, pilnować, czy przypadkiem nie robił sobie krzywdy, działało to nie najgorzej, doświadczała dzięki temu dużo więcej.
- Jestem uparta. - Powtórzyła za nim, to było tylko stwierdzenie faktu, nie mogła zaprzeczać, bo przecież byli ze sobą szczerzy, nie miała zamiaru więc go okłamywać, kiedy faktycznie była bardzo uparta. - To nie jest problemem, dzięki temu się rozumiemy. - No, chociaż odrobinę. Nie przepychali nigdy na siłę swojego zdania, bo mieli świadomość, że druga strona tego nie przyjmie - musieli się akceptować takimi jakimi byli z racji na swoje podobieństwo w tym aspekcie, wydawało jej się, że między innymi dzięki temu potrafili się dogadać.
- Niech Ci będzie, nie powinno się zmieniać umowy przez późniejsze odczucia, masz rację. - Zdążyli już coś ustalić, więc powinna się tego trzymać, zgodziła się z nim, starała się podejść do ich wspólnych planów najbardziej racjonalnie jak potrafiła, chociaż to wcale nie było takie proste w przypadku sytuacji o której rozmawiali, chodziło przecież o ewentualną śmierć.
- Jesteś tego pewny, nie będziesz się nudził? - Ile to właściwie było bardzo długo w jego opinii? Nieco ją to zmartwiło, bo faktycznie, jeśli ona będzie zwlekać ze swoją śmiercią zbyt długo to będzie ich dzieliła spora różnica wieku w tym przypadku, który rozważali. - Nie, nie będziesz musiał tak do mnie mówić, to byłoby dziwne, dla mnie zawsze będziesz Wishem, nawet jak już długo Cię nie będzie i ja będę pomarszczona, dziwnie bym się czuła, gdybyś mówił do mnie proszę pani. - Wolała to nieco naprostować, bo nie potrafiła sobie wyobrazić sytuacji, w której zwracałby się do niej w taki sposób, to byłoby dla Prue bardzo niekomfortowe, w ogóle w tej chwili nie do końca umiała sobie wyobrazić tego, że kiedyś dla kogokolwiek mogłaby być panią - to brzmiało bardzo dziwnie.
- Myślisz, że można to tak ustalić? Że chcemy być razem duchami, gdy już będziemy starzy? Ta wersja też mi się najbardziej podoba i wydaje się być najbardziej spójna. - Nie musieliby się przejmować tym, że któreś z nich będzie starsze, że któreś pozostanie dzieckiem - wydawało jej się więc to być najbardziej optymalne, tylko nie do końca wierzyła, że da się umrzeć w podobnym wieku bo tak się chce, świat chyba tak nie działał.
- Wiesz, że wolę zapytać, żeby mieć pewność. - Nawet jeśli było to całkiem oczywiste.
- Myślisz? To w sumie nie jest taki głupi pomysł, tak właściwie to moglibyśmy razem zamieszkać już wcześniej, w końcu to siebie najbardziej lubimy, samemu pewnie jest nudno, po co czekać, aż będziemy siwi? Przecież będziemy mogli się dobrze bawić razem przez wiele lat. - To wydawało jej się całkiem proste, skoro byli najlepszymi przyjaciółmi to przecież mogli tak po prostu ze sobą zamieszkać i spędzać razem czas, żeby przypadkiem go nie tracić - na pewno byliby dzięki temu bardzo szczęśliwi.
- To brzmi wspaniale, gdybym ją miała już za życia. Od tego mnie masz, żebym to ja czytała. - To też wydawało jej się być całkiem logiczne. - Ja czytam, później Ci tłumaczę, a Ty sprawdzasz to w praktyce, to jest idealny układ. - Nie miała co do tego najmniejszych wątpliwości, doskonale się dopełniali, byli bardzo, ale to bardzo kompatybilni pod tym względem, nie miała pojęcia, jak to właściwie było możliwe, że wtedy zupełnie przypadkiem na siebie wpadli, wszechświat musiał mieć wobec nich jakiś większy plan, bo niby dlaczego inaczej skrzyżowałby ich drogi ze sobą? Na pewno wiedział, że są dla siebie doskonałym towarzystwem.
- Obiecuję, że nie będę! - Była skłonna zrobić wszystko, byleby on tylko nie śpiewał. Zapamięta to sobie, gdyby faktycznie pojawiła się podobna ewentualność, co by nie kusić losu zupełnie niepotrzebnie.
[a] - Postaraj się faktycznie o to zadbać, na pewno to będzie łatwe, jak będziesz już robił teee swoje manewry. - Nie wiedziała jakie, ale kiedy o nich tak mówił, to wierzyła w to, że będą niesamowite, więc na pewno zdoła zadbać o swoje uzębienie. - Nie pytałabym o to, czy mogę tam wejść, po prostu bym tam wlazła i nikt nie byłby mnie w stanie zatrzymać. - Dodała z ogromną pewnością siebie w głosu, na pewno nie miałaby zamiaru nikogo prosić o zgodę, nie kiedy obiecała mu, że się tym zajmie, miałaby gdzieś tych wszystkich innych, zrobiłaby po prostu to, co do niej należało. - Tak myślisz? - Wpatrywała się w niego dłuższą chwilę. Niekoniecznie wydawało jej się to być logiczne. - Czy ludzie mogą być w ogóle talizmanami? - Miała co do tego pewne wątpliwości.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control