— Również mam taką nadzieję — odpowiedziałam policjantowi [Erikowi]. — Bardzo dziękuję za pomoc! — dodałam, nim obydwoje odeszli. Ten wątek można uznać za zakończony, mogłam więc wrócić do pracy.
Pracy! Miałam klientów do obsłużenia! Szybko wyjęłam swój mechaniczny minutnik w kształcie krowy i przygotowałam się do rysowania.
— Zaraz będą mieć panowie ten portret w obiecane dziesięć minut! — oznajmiłam [Fergusowi i Theodorowi]. Nastawiłam krowę i zabrałam się do dzieła.
Skupiona na szybkim działaniu nie zwróciłam uwagi rozmowy wokół stoiska. Dostrzegłam, że jeden z policjantów chyba rozmawia z jakąś panią o mnie [Patrick i Alanna] i chyba ktoś wspomniał coś o Meksyku [Leta], ale mój ołówek był teraz priorytetem.
Zerknęłam na minutnik i miałam jeszcze sporo czasu na dopracowanie detali. Ładnie poszło.
— Gotowe! — zaprezentowałam klientom [Fergusowi i Theodorowi] gotowy portret. — Mam nadzieję, że się podoba.
![[Obrazek: Rysunki_FERGUS.png?width=497&height=703]](https://media.discordapp.net/attachments/804297859809280010/1086646652250636298/Rysunki_FERGUS.png?width=497&height=703)
Odebrałam przewidziane wynagrodzenie i liczyłam na chwilę oddechu. Dużo się wydarzyło. Uśmiechnęłam się niezręcznie do kolejnej odwiedzającej stoisko osoby [Cathal]. Nie było mi dane nacieszyć się wytchnieniem, bo pojawili się kolejni klienci [Nott i reszta].
— Dzień dobry, t-tak, jak najbardziej będę mogła wysłać — odpowiedziałam nieco onieśmielona. Mężczyzna miał w sobie zbyt wiele otwartości, przyjaźni i był dużo starszy, idealne warunki dla mojego trybu niezręczności wrodzonej.
— Nie! Jest dobrze! — Nerwowo zachichotałam w stronę drugiego czarodzieja [Borgin]. — Już, o, nastawiam czas, dwadzieścia minót dla dwóch panów, hehe!
Podziękowałam krótko pani [Cynthia] komplementującej moje prace. Naprawdę nie spodziewałam się, że moje stoisko odwiedzą osoby wyglądające tak wytwornie oraz osoby starsze. Szkoda, że ta pani nie chciała się sportretować, bo bardzo chętnie bym to zrobiła. Miała bardzo interesującą twarz.
Ustawiłam krowę i ruszyłam do roboty. Zbyt dużo ludzi wokół. Zestresowałam się. Spoglądanie co jakiś czas w ludzkie twarze nie było moim ulubionym zajęciem. Czemu w ogóle postanowiłam zorganizować portretowanie na Beltane? Mogłam wystawić rysunki i mieć święty spokój. Może nawet podskoczyć po pączka, pączusia i eklerkę.
Później żałowałam ustawienia łącznie dwudziestu minut, bo gdy skończyłam pierwszego czarodzieja, zostało mi sześć minut na drugiego. Jak to szybko zleciało! Tym razem nie byłam tak bardzo zadowolona z efektu. Ale może im się spodoba. Sięgnąłam po kopiarkę ukrytą pod stołem. Była to maszynka z dwoma wałkami, przez które przeciskałam rysunek z nałożoną na nim pustą kartką. Magia prasy tworzyła idealną kopię na drugim kartoniku. Dodałam odręcznie inicjał na obu rysunkach.
![[Obrazek: Rysunki_PHILIP_STANLEY.png]](https://cdn.discordapp.com/attachments/855712582505725982/1086653367759155230/Rysunki_PHILIP_STANLEY.png)
— Jeden dla panów teraz, drugi wyślę jeszcze po powrocie do domu! Dwa sykle poproszę — odparłam wręczając im portret.