• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16
[maj, 1966, Ministerstwo Magii, Brenna i Eden] W dymie świec

[maj, 1966, Ministerstwo Magii, Brenna i Eden] W dymie świec
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
25.10.2022, 10:25  ✶  
Brenna, w przeciwieństwie do Eden, szczerze uwielbiała pracę w BUM. W chwili obecnej mogłaby zapewne starać się o przeniesienie do aurorów. I może za parę lat nawet by na to pozwolili, nie tyleż dlatego, że była taka wspaniała, ile ze względu na widmowidzenie – przydatne i rzadkie na tyle, że pewnie nie wpadli na to, aby ją to ściągnąć od razu nie bez powodów – i jej upór. Upór, który pchnął ją w ramiona animagii.
Rzecz w tym, że nie chciała łowić czarnoksiężników. Chciała tropić występek. A o tym, że kiedyś z czarnoksiężnikami przyjdzie się jej mierzyć tak czy inaczej, nie wiedziała, bo świat jeszcze nie stał się tak strasznym miejscem, miała dwadzieścia jeden lat i pstro w głowie.
- Cuda załatwiam od ręki, na rzeczy niemożliwe potrzeba dwóch dni – oświadczyła Brenna, wciąż z poziomu podłogi. Nie, nawet nie w przypływie pewności siebie, bo doskonale wiedziała, że widmowidzenie bywa kapryśne, chociaż akurat nóż, ewidentnie używany do rytuałów, stanowił doskonały punkt zaczepienia. (I przy okazji sprawiał, że Brenna trochę wzdragała się wewnętrznie, bo podejrzewała, że to, co zobaczy, będzie krwawe. Ale sama wybrała sobie pracę, prawda? I za żadne skarby nie pokazałaby, że się tych wizji boi.)
- Czy wy w ogóle wiecie, kto to jest? Jak wygląda? Jak się nazywa? Tak, wiem, wielka aurorska tajemnica, blablabla, ale po pierwsze, pewnie i tak go zobaczę, bo szef nie pozwoli mi stąd wyjść, póki tego nie zrobię, po drugie, jak życzysz sobie zamknąć w piętnastu minutach, to dobrze wiedzieć, czy relacjonować ci na przykład, że jest wysoki jak tyczka, rudy jak marchewka i piegowaty, znaczy się na pewno Weasley, idźcie jakiegoś złapać, czy to już wiecie. Jak wygląda, nie, że to Weasley.
O Eden zdanie wyrobiła sobie bardzo szybko: była złem wcielonym. I nie, nie chodziło o jej słowa. Ale miała ciasteczka i się nimi nie dzieliła, a zapach drażnił nos Brenny, znaczy się, że Malfoyównę faktycznie jak nic coś opętało w dzieciństwie. W tej chwili Longbottom bardzo, bardzo chciała załatwić to wszystko szybko i odnieść sukces.
Nie, wcale nie po to, by cokolwiek udowadniać Eden.
Po prostu musiała szybko wrócić do biurka. W szufladzie miała ciasteczka. Jeśli to nie była dobra motywacja, to Brenna nie wiedziała, co nią było.
Brenna wyciągnęła różdżkę, odpalając świece jedną po drugiej. Pięć – piętnaście minut?
Cóż, zobaczymy.
Rozsiadła się po turecku w centrum kręgu, wdychając zapach dymu. Spuściła wzrok na sztylet, który trzymała w rękach, skupiając się na nim. Starała się zapomnieć o innych bodźcach: chłodnej podłodze, odgłosach chrupania Eden, swędzeniu lewego ramienia, aż był tylko dym, przysłaniający świat, mocny zapach topiących się świec, od którego wirowało w głowie, broń, ciążąca jej w dłoniach. Trzydzieści sekund, sześćdziesiąt sekund…
Wizja wciągnęła ją w wir. Widmowidzenie działało różnie. Czasem widziałeś wszystko, jak na mugolskim filmie. Czy raczej jak w myślodsiewni. Czasem tylko obraz rozmazywał się przed oczyma. Tym razem wpadła w coś pomiędzy, może za mało jeszcze skupiona. Urywki obrazów, jak odłamki szkła, jedno wspomnienie, rozpadnięte na wiele elementów. Kobieta, podłoga, przerażone, zielone oczy, znaki na ziemi, krew, ręka, nóż…
…krzyk, cios, więcej krwi, więcej krwi.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3177), Eden Lestrange (2822)




Wiadomości w tym wątku
[maj, 1966, Ministerstwo Magii, Brenna i Eden] W dymie świec - przez Brenna Longbottom - 22.10.2022, 20:33
RE: [maj, 1966, Ministerstwo Magii, Brenna i Eden] W dymie świec - przez Eden Lestrange - 25.10.2022, 00:02
RE: [maj, 1966, Ministerstwo Magii, Brenna i Eden] W dymie świec - przez Brenna Longbottom - 25.10.2022, 10:25
RE: [maj, 1966, Ministerstwo Magii, Brenna i Eden] W dymie świec - przez Eden Lestrange - 27.10.2022, 19:46
RE: [maj, 1966, Ministerstwo Magii, Brenna i Eden] W dymie świec - przez Brenna Longbottom - 27.10.2022, 20:02
RE: [maj, 1966, Ministerstwo Magii, Brenna i Eden] W dymie świec - przez Eden Lestrange - 29.10.2022, 14:38
RE: [maj, 1966, Ministerstwo Magii, Brenna i Eden] W dymie świec - przez Brenna Longbottom - 29.10.2022, 21:33
RE: [maj, 1966, Ministerstwo Magii, Brenna i Eden] W dymie świec - przez Eden Lestrange - 01.11.2022, 22:29
RE: [maj, 1966, Ministerstwo Magii, Brenna i Eden] W dymie świec - przez Brenna Longbottom - 02.11.2022, 12:22
RE: [maj, 1966, Ministerstwo Magii, Brenna i Eden] W dymie świec - przez Eden Lestrange - 06.11.2022, 22:58
RE: [maj, 1966, Ministerstwo Magii, Brenna i Eden] W dymie świec - przez Brenna Longbottom - 06.11.2022, 23:16

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa