07.08.2026, 17:38 ✶
Nie zasępiać się i nie rozmyślać o tym wszystkim co się dzieje - tak przecież to było takie proste. No może nie dla Thomasa, całe jego życie to było zamartwianie się i rozgrywanie w głowie scenariuszy najbardziej nawet niemożliwych, ale przecież zawsze mogło się coś wydarzyć takiego. Czy teraz w jego głowie rozgrywało się milion bardziej lub okropnie nieprawdopodobnych scenariuszy jak ta chwila błogo spędzonego czasu we trójkę mogłaby się okazać drastycznym końcem ich wspólnie spędzanego czasu? Jeszcze jak… Dlatego też, kwestia tego, że nie siedzieli w domu, tylko wyszli załatwiać rzeczy działała na plus, bo przynajmniej miał czymś zajęty umysł. A tak? Przyjemne wspomnienie tych chwil z wcześniej przeplatało się z niestworzonymi scenariuszami, które mogły się jeszcze wydarzyć i bardzo mało z nich było przyjemnych.
Swoją drogą spędzanie z nimi wspólnie czasu było nad wyraz kojące i przyjemne, ale wszystko to wydawało się być zbyt ładnym snem, pytanie tylko czy obudzi się do szarej rzeczywistości czy przyjemność zmieni się w koszmar? Przymknął oczy, aby odgonić od siebie te myśli, żeby jeszcze czerpać radość z tych wspólnych momentów.
- Z domem? To mu się spalił? Czy robi remont po prostu? - zapytał nagle wyrwany przez słowa Millie ze swoich rozmyślań. - Ale skoro jest plotkarzem to na pewno chcesz nas tam zabierać? - przekrzywił głowę próbując się spojrzeć na nią, co nie było takie proste jeśli nie chciał, aby przestała mu mierzwić włosy.
Zaśmiał się, głośno i niewymuszenie na wspomnienie picia herbaty na poddasz u Stawu, kiedy to potem sam skończył w stawie i wyglądał jak potwór z bagien - cały w rzęsie i wodorostach. Dwa dni z siebie zmywał tem zapach potem.
- Ale musisz wiedzieć Basil, że to zazwyczaj kończy się kąpielą w stawie - dodał nim przeszedł do odpowiadania. - Nie braliśmy nic, a przynajmniej nie specjalnie. to nie nasza wina, że Morpheus trzymał swoje specjalne herbaty razem z tymi normalnymi. Poza tym dobrze wspominam ten wieczór… - zakończył, bo w sumie był to jedne z wielkich skoków w tej całej ich znajomości jaka ich łączyła z Millie. Kto by pomyślał, ze wspólny trip po halucynogennej herbacie tak może zbliżać do siebie ludzi.
Spoglądał tępo w niebo, patrząc na wolno płynące chmury.
- Powietrzem. Bo wiesz, jest taki delikatny i praktycznie zawsze jest obok, nawet jak go nie czujesz to masz świadomość, że tu jest - dodał patrząc cały czas na jedną z chmur.
Swoją drogą spędzanie z nimi wspólnie czasu było nad wyraz kojące i przyjemne, ale wszystko to wydawało się być zbyt ładnym snem, pytanie tylko czy obudzi się do szarej rzeczywistości czy przyjemność zmieni się w koszmar? Przymknął oczy, aby odgonić od siebie te myśli, żeby jeszcze czerpać radość z tych wspólnych momentów.
- Z domem? To mu się spalił? Czy robi remont po prostu? - zapytał nagle wyrwany przez słowa Millie ze swoich rozmyślań. - Ale skoro jest plotkarzem to na pewno chcesz nas tam zabierać? - przekrzywił głowę próbując się spojrzeć na nią, co nie było takie proste jeśli nie chciał, aby przestała mu mierzwić włosy.
Zaśmiał się, głośno i niewymuszenie na wspomnienie picia herbaty na poddasz u Stawu, kiedy to potem sam skończył w stawie i wyglądał jak potwór z bagien - cały w rzęsie i wodorostach. Dwa dni z siebie zmywał tem zapach potem.
- Ale musisz wiedzieć Basil, że to zazwyczaj kończy się kąpielą w stawie - dodał nim przeszedł do odpowiadania. - Nie braliśmy nic, a przynajmniej nie specjalnie. to nie nasza wina, że Morpheus trzymał swoje specjalne herbaty razem z tymi normalnymi. Poza tym dobrze wspominam ten wieczór… - zakończył, bo w sumie był to jedne z wielkich skoków w tej całej ich znajomości jaka ich łączyła z Millie. Kto by pomyślał, ze wspólny trip po halucynogennej herbacie tak może zbliżać do siebie ludzi.
Spoglądał tępo w niebo, patrząc na wolno płynące chmury.
- Powietrzem. Bo wiesz, jest taki delikatny i praktycznie zawsze jest obok, nawet jak go nie czujesz to masz świadomość, że tu jest - dodał patrząc cały czas na jedną z chmur.