• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[jesień 1968] nasze randez vous [Zenek&Billius]

[jesień 1968] nasze randez vous [Zenek&Billius]
twój stary pijany
zgubiłem po drodze
rozsądek — może i dobrze
chuj z nim
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
łamacz klątw
Krótko przystrzyżone, ale niesforne włosy Billiusa, w zależności od pory roku oscylują pomiędzy rudym blondem, a czymś trochę ciemniejszy dlatego uznawany jest za najmniej rudego ze wszystkich Weasleyów. Oczy spoglądają na świat z dziecinną wręcz ciekawością i często mienią się łobuzersko. Większość ciała zdobią piegi, a te w czasie słonecznych dni stają się jeszcze bardziej widoczne. Jego chód jest pewny, może trochę cwaniacki, dobrze zbudowany i wysoki (185cm). Ubiera się, jak czarodzieje w swoim wieku, chociaż w odzieniu mężczyzny można zauważyć inspiracje modą mugoli. Mówi szybko, często bez zastanowienia. Pachnie słońce, tytoniem oraz cynamonem.

Billius Weasley
#1
11.08.2026, 01:39  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.08.2026, 18:49 przez Billius Weasley.)  

Jakże Billius lubił się złolić. Niezwykłe przyjemne było to uczucie, to zamroczenie mózgowia, które towarzyszyło procentom w ilościach zdecydowanie zbyt wysokich. Dlatego tak często tam bywał w tym Rejwach. Blisko miał, właściwie po sąsiedzku, bo jego mieszkanie znajdowało się na Nokturnie i nikt go nigdy za chamstwo stamtąd nie wyganiał. Jak na przykład głupie komentarze w stronę kelnerek rzucał, to one patrzyły na jego jeno wzrokiem pełnym politowania, a on się szczerzył do nich głupio i nikt się za nic nie obrażał, nie to co w innych lokalach, gdzie był klientem niemile widzianym. Właściwie to wcale niewidzianym, bo nikt go do środka nie chciał nawet wpuścić. O dziwo, Billius, to całe swoje Billiusiarstwo starał się trzymać w ryzach w tym Rejwach, i chociaż nie zawsze wychodziło, to no starał się chłopak, naprawdę bardzo się starał.

Dość dawno jednak w przybytku nie był, ale to wszystko tylko i wyłącznie przez pracę, bo pracy miał naprawdę od zajebania dużo. Po całej Anglii w końcu, panoszyli się przeróżni źli ludzie, co to innym życie skutecznie utrudniali. On miał wrażenie, że ciągle ktoś się gdzieś kłóci, ciągle, ktoś podrzuca komuś minę — w postaci przeklętych przedmiotów, oczywiście, nie że mugolskich, jak na wojnie. To i on ciągle się uwijał i coś tam kleił, odklątwiał się znaczy, więc mówiąc wprost, NIE MIAŁ CZASU.

No, ale w końcu się tam pojawił. Wszedł, jak do siebie, szeroko drzwi otwierając na oścież i wpuszczając do środka zimne podmuchy wiatru, kilka znanych twarzy odwróciło w jego stronę swe głowy i może nawet zmarszczyło brwi w geście niechęci i ogólnego niezadowolenia, ale Bill takich szczegółów nie zauważał — zresztą, kto by się przejmował takimi kaprawymi mordami. Z automatu ruszył w stronę baru, uśmiechnął do barmanki, trochę jej posłodził, odrobinkę popodrywał i w zamian za ten swój dziwny urok (albo dlatego żeby się wreszcie odczepił), dostał piwo do łapy. Tym pierwszym zawszę delektował, bo było niczym ambrozja. Wyobrażał sobie pijąc, że tak jak on czuł się teraz, czuli się ojcowie, gdy ich żony rodziły pierwsze, zdrowe dzieci, on sam nie znał uczucia lepszego niż pierwsze piwo w Rejwach po długiej nieobecności.

Zanim się obejrzał skończył swój trunek i w łapie miał już kolejny. Tym razem delektował się nim, jak jakiś koneser, popijał powoli, jak najlepsze wino czy dojrzałą, ognistą. Odwrócił się w stronę sali i rozejrzał w poszukiwaniu jakiejkolwiek znajomej twarz, nikogo tam jednak niebyło. Jego uwagę przykuł za to, ktoś zupełnie nowy, ktoś kogo nigdy wcześniej tam nie widział. Właściwie to uwagę Billiusa przykuło dziwne coś, co ten mężczyzna w podobnym wieku do jego, przed sobą rozkładał.

Ruszył więc w jego stronę, by sprawdzić co to do cholery było. Bez ceregieli i jakichkolwiek stresów, bo po pierwsze, to pierwsze piwko co wypił praktycznie na raz, już trochę go w głowę grzało, a po drugie nie znał wstydu, nigdy, w żadnej sytuacji.

Podszedł więc tam do nieznajomego na pewniaka i przykucną, by się temu sprzętowi, co przypominało pianino czy inny fortepian, ale zupełnie inaczej, przyjrzeć. Jednym palcem dotknął jednocześnie przedmiot? Instrument? Nowoczesne narzędzie tortur? No nie wiedział co to do cholery jest, i spojrzał na bruneta, uśmiechając jednocześnie w jego stronę przyjaźnie. Tak po Weasleyowskiemu. Może i nie powinien tak dotykać czyjejś własności, może i to tak nie wypadało, ale znajdowali się w Rejwach, w miejscu, gdzie nie obowiązywały te wszystkie zasady, co to kierowali się nimi czystokrwiści czarodzieje, z kijem wchodzącym im przez tyłek i wychodzącym przez gardło. No i jego mamie nie udało się nigdy wbić do tej rudowłosej głowy jakichkolwiek zasad. A szkoda, bo czasem by się przydało.

— Co to jest, to takie coś? — rzucił, jak idiota, którym zresztą był. Jego głos sugerował, że jest zaciekawiony i jest to taka szczera, wręcz dziecinna ciekawość, nie, że na wszelką cenę chciał rozpocząć rozmowę i znalazł sobie na to właśnie taki sposób. — To na mugolską energię? — dodał, odsuwając na pewną odległość, bo się zestresował, że jeszcze coś zepsuje, a kasy to on przecież na naprawy obcego sprzętu nie miał, bo większość wypłaty przepieprzył grając w karty oraz popijajać kolorowe trunki. Stał tam przed nim, otwarcie zainteresowany więc, po pijąc to piwko i cierpliwie oczekując odpowiedzi. Miał nadzieje, że on mu nie każe spadać na drzewo liści pompować i bananów prostować, ale szczerze na jakiegoś gburka mu nie wyglądął.



the ice age is coming, the sun's zoomin' in
engines stop running, the wheat is growin' thin
a nuclear error, but I have no fear
cause L o n d o n is drowning, I,

I live by the river
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Billius Weasley (1487), Zenon Kozioł (1498)




Wiadomości w tym wątku
[jesień 1968] nasze randez vous [Zenek&Billius] - przez Billius Weasley - 11.08.2026, 01:39
RE: jesień 1968 — nasze randez vous — Zenek & Billius - przez Zenon Kozioł - 20.08.2026, 16:36
RE: [jesień 1968] nasze randez vous [Zenek&Billius] - przez Billius Weasley - 20.08.2026, 21:25
RE: [jesień 1968] nasze randez vous [Zenek&Billius] - przez Zenon Kozioł - 23.08.2026, 19:38
RE: [jesień 1968] nasze randez vous [Zenek&Billius] - przez Billius Weasley - 04.09.2026, 21:16
RE: [jesień 1968] nasze randez vous [Zenek&Billius] - przez Zenon Kozioł - 2 godzin(y) temu

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa