Lochy nie były najprzyjemniejszym miejscem do spędzenia wolnego czasu. Prue raczej ograniczała swoje wizyty tutaj do minimum - tylko przy okazji lekcji eliksirów, które nawet lubiła. Wiedziała, że musi przykładać wagę akurat do tego przedmiotu jeśli chciała zostać medykiem. Slughorn był jaki był, sporo czasu poświęcał na opowiadanie historii ze swoich lat pracy, co nie do końca jej odpowiadało - Bletchley lubiła skupiać się na nauce, a nie na gadaniu o niczym. Wiedziała, że będzie musiała spędzić w tym otoczeniu trochę czasu - profesor lubił bowiem przedłużać lekcje. Spacerowała od ściany do ściany, zdarzyło jej się nawet nachylić nad dziurką od klucza i zajrzeć do środka, nic jednak nie sugerowało, że lekcja szybko się skończy. Westchnęła głośno - była bardzo zniecierpliwiona jak na nią, raczej potrafiła czekać, jednak nie kiedy miała wszystko przygotowane na eksperyment, który miała zaplanować.
Jakimś cudem udało jej się dotrwać do momentu, w którym otworzyły się drzwi - naprawdę sądziła, że będzie to trwało wieczność. Spoglądała na mijających ją uczniów, aż w końcu dostrzegła tę znajomą, ciemną czuprynę. Poczekała chwilę, aż towarzystwo nieco się przerzedzi i dopiero wtedy do niego podbiegła.
- Jak to, co tutaj robię? Czekam na Ciebie, głuptasie. - Było to przecież bardzo oczywiste. Bardzo często pojawiała się w miejscach w których bywał zupełnie przypadkowo, ale dzisiaj to zaplanowane, naprawdę chciała go spotkać, jak najszybciej się dało - właśnie dlatego postanowiła go złapać prosto po wyjściu z sali, jeszcze nie daj Merlinie zbłądziłby gdzieś po drodze do wieży Gryffindoru, musiałaby go szukać… zajęłoby to im wieki, a to przecież nie mogło czekać!
- Na kogo innego miałabym czekać, jeśli nie na Ciebie? - Być może na jej bliźniaka, jednak ich drogi nie krzyżowały się ze sobą zbyt często odkąd znaleźli się na zamku, zdecydowanie wolała spędzać czas z Wishem, to on był jej głównym towarzyszem, nikt inny. Czuła, że tak już zostanie, jak widać mieli na siebie doskonały wpływ, on podsuwał jej pomysły na kolejne eksperymenty, a jej zdarzało się czasem wylewać na niego małe wiaderko zimnej wody - działało to nie najgorzej.
- Gdybyś zrobił coś głupiego, to na pewno bym Ci o tym przypomniała, gdybyś nie daj Merlinie zapomniał… - Musiała o tym wspomnieć, ale na pewno zdawał sobie z tego sprawę, Prudence się nie szczypała, nie gryzła w język, nie miała problemu z tym, żeby zwrócić mu uwagę na jego zachowanie, tym razem jednak nie chodziło o to, zupełnie nie.
- Pamiętasz, jak ostatnio stałeś na balustradzie, to znaczy przesuwałeś swoje granice? - Wpatrywała się w niego bardzo intensywnie, jakby to miało mu przypomnieć o tamtym dniu, nie mrugała przy tym, jej oczy były cały czas otwarte - jakby chciała wywiercić mu dziurę w mózgu. - No więc, przygotowałam się do tego, możemy zacząć testy! - Odezwała się nieco zbyt głośno, z nieukrywanym entuzjazmem, naprawdę była zadowolona, że dokonała koniecznych obliczeń, przeanalizowała dane, a nawet znalazła zaklęcie, które mogłoby mu zakleić usta. - Jesteś gotowy, prawda, Ty zawsze jesteś gotowy. - Nie sądziła, że nagle postanowi odwrócić się na pięcie i pójść do dormitorium, to nie było w jego stylu.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control