Asenie nie było potrzeba dużo, żeby samej zyskać na powadze. Alkohol wyparował z jej głowy niesamowicie szybko, kiedy spojrzała w te przepełnione żałością oczy Billiusa i zrozumiała że to już nie były żarty i nie było miejsca na jakiekolwiek wątpliwości. Westchnęła z jakimś takim smutkiem, wiodąc spojrzeniem od twarzy rudego do bladego, nieruchomego ciała nieznajomej i przez chwilę stała tylko, z różdżką dalej wycelowaną w wampira.
Nie zareagowała, kiedy Weasley go uderzył. Zasłużył, zasraniec. Ba, sama czuła się niezwykle poruszona i gniew wzbierał gdzieś w środku, nieprzyjemną falą. Gdyby mogła, sama wymierzyłaby mu karę, ale nie była żadną mścicielką, a wampir, cóż, nie miał zamiaru znosić cięgów. Coś w nim się zmieniło. Nastroszył się cały, atmosfera zgęstniała i powietrze dookoła niego zgęstniało, kiedy próbował wytworzyć mgłę. Próbował, było tutaj jednak kluczową kwestią, bo kolejne uderzenie Weasleya, wypuszczone chyba z rozpędu, zaowocowało tym, że stwór zakaszlał. Znaczy na pewno by zakaszlał, gdyby nie miał zaklejonych ust, zamiast tego zaczął dziwacznie charczeć i próbował złapać się za usta, żeby nabrać nieco więcej powietrza. Upadł na kolana, męcząc się dalej.
— Billy — rzuciła Senka niemalże delikatnie. — Przykleimy go tu i pójdziemy zawiadomić, tak? Znajdą go, cholera, ale ja nie wiem czy ja powinnam tutaj być — przestąpiła nieco niepewnie z nogi na nogę, bo bardzo nie chciała by przypadkiem jej ktoś zaczął się nadmiernie przyglądać. Jakby nie patrzeć, była nierejestrowana i mogło to tylko narobić problemów. Zaraz też uniosła nieco wyżej różdżkę, poruszając nadgarstkiem i próbując przykleić wampira do podłoża za pomocą transmutacji.
// transmutacja ◉◉◉○○
Sukces!
Blood is rare and sweet as cherry wine