Rytuał, którego podjęła się Cynthia, był niezwykle skomplikowany. Sięgał tam, gdzie trudno było sięgnąć, a czego nie mogły być pewne nawet osoby, z którymi konsultowała całe przedsięwzięcie. W końcu wszędzie głośno krzyczano, że to co stało się podczas Beltane, było ewenementem. pewnie i na skalę światową. Limbo natomiast było nieprzewidywalne. Nawet jeśli niektórzy byli w stanie wejrzeć za zasłonę, warunki jakie tam panowały, ciężkie były do określenia. Krótki spacer Victorii po limbo był niewystarczający, by rozwiać piętrzące się wątpliwości.
Rozpoczął się rytuał. Magia zadrżała, wprawiając wszystko w ruch i podążając ścieżkami, które zostały jej wyznaczone. Obie kobiety mogły poczuć, jak przepływa przez nie ta energia. Jak delikatnie ciągnie za coś wewnątrz Victorii, a Cynthii zrobiło się przy tym okropnie wręcz zimno. Coś drgnęło niespokojnie, a potem wszystko rozpłynęło się z dziwnym tąpnięciem. Zapanowała cisza. Moment spokoju i zastanowienia, czy się udało, ale udać się nie mogło.
Po krótkiej analizie sytuacji, panna Flint mogła stwierdzić, że nic się nie zmieniło. Nie zaczepiła się o energię Victorii, a rytuał okazał się fiaskiem. Im intensywniej jednak myślała nad tym, co mogło pójść nie tak, tym sprawa wydawała jej się jaśniejsza. Cokolwiek było odpowiedzialne za zimno, nie wiązało się z samym fizycznym ciałem. Tkwiło w innym miejscu, przykleiwszy się do duszy i to za nią podążało. Specjalistami od dusz natomiast, byli egzorcyści – jeśli Cynthia chciała dalej przy nich kombinować, powinna skonsultować się z którymś z nich, lub sięgnąć po rytualne przedmioty, które miały nekromantyczne przeznaczenie. Rozpościerało się przed nią parę możliwości; Fawleyowie, Nokturn, a może i nawet konsultacja z Macmillanami, którzy przyłożyli swoją rękę do wydostania jednego z zimnych z limbo. Jedno było wiadome – na ten moment wszelkie kolejne próby odprawiania rytuałów, były niemożliwe. Cynthia czuła się bardzo słabo, jakby jej poczynania wyssały z niej więcej energii niż powinny. Victoria czuła się nieco lepiej, chociaż kręciło się jej nieco w głowie.