17.08.2026, 14:09 ✶
Chris uśmiechnął się pod nosem: może wyglądało to nawet trochę głupio, ale co poradzić, choć pewny siebie, jednocześnie był bardzo łasy na komplementy, zwłaszcza odnośnie swoich projektów. A gdy jeszcze ktoś wiedział cokolwiek apropos procesu ich powstawania i mógł docenić szczegóły, to Rosierowi podwójnie w to graj.
– Być może – ocenił. – Ale nie interesuje mnie kreacja, która potrzebuje więcej oprawy, także…
Chwilowo wyglądało na to, że był skłonny pójść za pierwszym wyborem Electry, bo i druga kreacja znikła. Przy czym ta przepadła tymczasowo: miała pozostać zaklętym rysunkiem w szkicowniku Rosiera, który poczeka aż ten uzna, że któraś z jego klientek będzie prezentowała się idealnie właśnie w tej propozycji.
– Tak – potwierdził, gdy zdziwiła się jego pytaniem. Zmarszczył nawet brwi, jakby w pewnym niezrozumieniu, bo wydawało mu się dość oczywiste. – A zdarzyło ci się uszyć coś według własnego projektu? – zapytał, odwracając się na pięcie i ruszając ku drugiej części pomieszczenia. Nie, nie miał zamiaru robić jej od razu projektantką, i nie wątpił, że nikt w Domu Mody by tak nie postąpił, ale nie oznaczało to, że nie można było przyjrzeć się rezultatom jej prac, choćby po to, by ocenić ich potencjał. – Jeżeli tak, przynieś je i zobaczymy, jak ci poszło.
To mówiło coś i o ich umiejętnościach szycia, i projektowania, i wyobraźni po prostu.
– Jeżeli chcesz szyć, podesłałbym cię do jednej z naszych głównych krawcowych. Oceni, ile umiesz, z czym radzisz sobie najlepiej i wyjaśni, w jaki sposób u nas działa… – Umilkł na chwilę, machając różdżką, by zamknąć jeden z kufrów, a potem przyciągnąć do siebie książkę z próbkami kolorów materiałów. - …ta cała część produkcyjna.
Jeśli szło o niego, to po prawdzie wiedział doskonale, jak działa to w wypadku jego projektów i niektórych pokazowych, ale niekoniecznie znał wszystko od zaplecza.
– W zależności od tego, ile potrafisz, możesz potem albo dołączyć do zespołu przygotowującego kreacje pokazowe do części sklepowej, albo mojego. Jedna z krawcowych zginęła podczas Spalonej Nocy.
Przykre: ale też prawda była taka, że wakat trzeba było zapełnić. W ten czy inny sposób.
– Być może – ocenił. – Ale nie interesuje mnie kreacja, która potrzebuje więcej oprawy, także…
Chwilowo wyglądało na to, że był skłonny pójść za pierwszym wyborem Electry, bo i druga kreacja znikła. Przy czym ta przepadła tymczasowo: miała pozostać zaklętym rysunkiem w szkicowniku Rosiera, który poczeka aż ten uzna, że któraś z jego klientek będzie prezentowała się idealnie właśnie w tej propozycji.
– Tak – potwierdził, gdy zdziwiła się jego pytaniem. Zmarszczył nawet brwi, jakby w pewnym niezrozumieniu, bo wydawało mu się dość oczywiste. – A zdarzyło ci się uszyć coś według własnego projektu? – zapytał, odwracając się na pięcie i ruszając ku drugiej części pomieszczenia. Nie, nie miał zamiaru robić jej od razu projektantką, i nie wątpił, że nikt w Domu Mody by tak nie postąpił, ale nie oznaczało to, że nie można było przyjrzeć się rezultatom jej prac, choćby po to, by ocenić ich potencjał. – Jeżeli tak, przynieś je i zobaczymy, jak ci poszło.
To mówiło coś i o ich umiejętnościach szycia, i projektowania, i wyobraźni po prostu.
– Jeżeli chcesz szyć, podesłałbym cię do jednej z naszych głównych krawcowych. Oceni, ile umiesz, z czym radzisz sobie najlepiej i wyjaśni, w jaki sposób u nas działa… – Umilkł na chwilę, machając różdżką, by zamknąć jeden z kufrów, a potem przyciągnąć do siebie książkę z próbkami kolorów materiałów. - …ta cała część produkcyjna.
Jeśli szło o niego, to po prawdzie wiedział doskonale, jak działa to w wypadku jego projektów i niektórych pokazowych, ale niekoniecznie znał wszystko od zaplecza.
– W zależności od tego, ile potrafisz, możesz potem albo dołączyć do zespołu przygotowującego kreacje pokazowe do części sklepowej, albo mojego. Jedna z krawcowych zginęła podczas Spalonej Nocy.
Przykre: ale też prawda była taka, że wakat trzeba było zapełnić. W ten czy inny sposób.