18.08.2026, 21:09 ✶
Zapieczętowany list, zaadresowany znajomą Gregorovitchowi ręką, nadszedł 23 października 1972 roku.
Do rąk własnych Mistrza Gregorovitcha.
Szanowny Mykewie,
Dawno nie zwracałem się do Ciebie bezpośrednio, ufam jednak, że pozostajesz w dobrym zdrowiu: nie muszę pytać kart, żeby wiedzieć, że zakład Gregorovitchów prosperuje, pytać byłoby bowiem afrontem wobec wiary w Waszą reputację. Na względzie mając owocną naszą współpracę w przeszłości, zwracam się do Ciebie z prośbą o wykonanie konkretnego przedmiotu magicznego. Rytualnego pojemnika na popiół z ogniska wróżebnego. Nie popiół pospolity, prochy, które można byłoby zamknąć w pierwszej lepszej urnie, czy wotywnym medaliku. Potrzebuję czegoś, co poskromi ulotną materię żywiołu ognia, pozostałość nieuchwytnych płomieni, arché świata.
Z tego względu naczynie winno być szczelne nie tylko w sensie mechanicznym, lecz także magicznym, zdolne utrzymać w zamknięciu pozostałość wizji objawionych w płomieniach. Tak jak ciała zamyka się w grobie, tak ja chciałbym zamknąć moje wizje. Wizje, w przeciwieństwie do ciał, nie gniją. Nie podlegają prawom czasu, spod jarzma których nie możemy wyzwolić się jako ludzkość.
Życzyłbym sobie, aby naczynie zostało zabezpieczone przed prostymi próbami odczytu. Wykluczyć chciałbym możliwość przywołania, kradzieży lub skażenia zawartości. Nie potrzebuję klątwy. Wystarczy mi zabezpieczenie, które zniechęci dłoń niepowołaną, a jeśli niechęć okaże się niewystarczającym straszakiem… Niechaj zapamięta przynajmniej, że została ostrzeżona. W swoich studiach nie raz, nie dwa, natykałeś się na artefakty opieczętowane szczególnym kluczem, zamknięte mocą runicznych glifów. Wciąż pamiętam, jak tłumaczyłeś mi dawno temu znaczenie inskrypcji Clavicula Salomonis, choć ledwo zdążyłem odrosnąć wtedy od ziemi. Moja wiedza ustępuje w tym polu Twojej profesjonalnej ekspertyzie, dobierz więc kształt artefaktu podług swych upodobań.
Nie mam innych życzeń. Cena, oczywiście, nie gra roli. Choć bardzo zależy mi, aby artefakt gotów był przed obchodami zbliżającego się święta Samhain, nie chciałbym, ale pośpiech zaważył na jakości wykonania. Najważniejszym pozostaje dla mnie niezmiennie powściągliwa doskonałość, cechująca wszystkie wyroby wychodzące z warsztatu Gregorovitchów, zdaję się więc na Twój osąd: zarówno pod względem czasu jak i ostatecznego kształtu zamówienia. Jak zawsze, liczę na dyskrecję.
Szanowny Mykewie,
Dawno nie zwracałem się do Ciebie bezpośrednio, ufam jednak, że pozostajesz w dobrym zdrowiu: nie muszę pytać kart, żeby wiedzieć, że zakład Gregorovitchów prosperuje, pytać byłoby bowiem afrontem wobec wiary w Waszą reputację. Na względzie mając owocną naszą współpracę w przeszłości, zwracam się do Ciebie z prośbą o wykonanie konkretnego przedmiotu magicznego. Rytualnego pojemnika na popiół z ogniska wróżebnego. Nie popiół pospolity, prochy, które można byłoby zamknąć w pierwszej lepszej urnie, czy wotywnym medaliku. Potrzebuję czegoś, co poskromi ulotną materię żywiołu ognia, pozostałość nieuchwytnych płomieni, arché świata.
Z tego względu naczynie winno być szczelne nie tylko w sensie mechanicznym, lecz także magicznym, zdolne utrzymać w zamknięciu pozostałość wizji objawionych w płomieniach. Tak jak ciała zamyka się w grobie, tak ja chciałbym zamknąć moje wizje. Wizje, w przeciwieństwie do ciał, nie gniją. Nie podlegają prawom czasu, spod jarzma których nie możemy wyzwolić się jako ludzkość.
Życzyłbym sobie, aby naczynie zostało zabezpieczone przed prostymi próbami odczytu. Wykluczyć chciałbym możliwość przywołania, kradzieży lub skażenia zawartości. Nie potrzebuję klątwy. Wystarczy mi zabezpieczenie, które zniechęci dłoń niepowołaną, a jeśli niechęć okaże się niewystarczającym straszakiem… Niechaj zapamięta przynajmniej, że została ostrzeżona. W swoich studiach nie raz, nie dwa, natykałeś się na artefakty opieczętowane szczególnym kluczem, zamknięte mocą runicznych glifów. Wciąż pamiętam, jak tłumaczyłeś mi dawno temu znaczenie inskrypcji Clavicula Salomonis, choć ledwo zdążyłem odrosnąć wtedy od ziemi. Moja wiedza ustępuje w tym polu Twojej profesjonalnej ekspertyzie, dobierz więc kształt artefaktu podług swych upodobań.
Nie mam innych życzeń. Cena, oczywiście, nie gra roli. Choć bardzo zależy mi, aby artefakt gotów był przed obchodami zbliżającego się święta Samhain, nie chciałbym, ale pośpiech zaważył na jakości wykonania. Najważniejszym pozostaje dla mnie niezmiennie powściągliwa doskonałość, cechująca wszystkie wyroby wychodzące z warsztatu Gregorovitchów, zdaję się więc na Twój osąd: zarówno pod względem czasu jak i ostatecznego kształtu zamówienia. Jak zawsze, liczę na dyskrecję.
Alexander
Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat