18.08.2026, 21:50 ✶
Christopher był perfekcjonistą, który nigdy nie pozwoliłby aby kreacja nie spełniająca jego oczekiwań opuściła pracownię. Mógł sobie na to pozwolić, ponieważ posiadał nie tylko talent ale także renomę, dzięki której jego kreacje nie potrzebowały dodatkowej oprawy. Był to zdecydowanie wyższy standard, od projektantów, z który współpracowała wcześniej Electra; oni nie mieli aż takiej kontroli nad promocją swoich strojów. Czasami zdarzały się nawet tarcia między projektantem a fotografem, który miał swoją odmienną wizję na materiały promocyjne. W Domu Mody takie sytuacje zapewne nie miały miejsca, ponieważ Rosierowie mieli kontrolę nad każdym aspektem produkcji.
– Tak, mam sporo takich kreacji u siebie w domu. – odpowiedziała, jakby była to najbardziej oczywista rzecz na świecie. Prewettówna szyła według własnych projektów od kiedy tylko nauczyła się posługiwać igłą i nicią. Fakt, takie stroje nie zawsze wychodziły dokładnie jak na rysunkach, ale nigdy ich nie wyrzucała. – Oczywiście! – Koncept znanego projektanta oglądającego jej dzieła, bardzo podekscytował Electrę. Co prawda gdyby Chris nie był jej kuzynem to nie poświęciłby jej ani chwili uwagi, ale nie miało to teraz znaczenia; liczył się fakt, że potencjał młodej czarownicy został dostrzeżony.
– Tak, jasne! – powiedziała, kiwając energicznie głową. Propozycja spotkania z główną krawcową tylko zwiększyła jej entuzjazm. Myślami już wyobrażała sobie jak to będzie pracować przy najnowszej kolekcji i nawet nie przejmowała się tym, ile godzin będzie musiała spędzić pochylona nad igłą. Kolejny komentarz Rosiera sprawił jednak, że spoważniała. – Och… Przykro mi. – Straty po pożarach najwyraźniej nie oszczędziły i tego miejsca. Prewettównie zrobiło się trochę niedobrze na myśl, że zajmowała miejsce zmarłej tragicznie osoby. Życie toczyło się jednak dalej, a ona nic nie mogła na to poradzić. – Rozumiem, obiecuję, że dam z siebie wszystko nieważne gdzie mnie przydzielicie. – Z jednej strony praca przy ekskluzywnych zamówieniach Chrisa ją fascynowała, ale z drugiej pomoc przy zaopatrzeniu sklepu też wydawała się ciekawa. Szczerze mówiąc, Electra najchętniej spróbowałaby swoich sił w każdym zespole.
– Tak, mam sporo takich kreacji u siebie w domu. – odpowiedziała, jakby była to najbardziej oczywista rzecz na świecie. Prewettówna szyła według własnych projektów od kiedy tylko nauczyła się posługiwać igłą i nicią. Fakt, takie stroje nie zawsze wychodziły dokładnie jak na rysunkach, ale nigdy ich nie wyrzucała. – Oczywiście! – Koncept znanego projektanta oglądającego jej dzieła, bardzo podekscytował Electrę. Co prawda gdyby Chris nie był jej kuzynem to nie poświęciłby jej ani chwili uwagi, ale nie miało to teraz znaczenia; liczył się fakt, że potencjał młodej czarownicy został dostrzeżony.
– Tak, jasne! – powiedziała, kiwając energicznie głową. Propozycja spotkania z główną krawcową tylko zwiększyła jej entuzjazm. Myślami już wyobrażała sobie jak to będzie pracować przy najnowszej kolekcji i nawet nie przejmowała się tym, ile godzin będzie musiała spędzić pochylona nad igłą. Kolejny komentarz Rosiera sprawił jednak, że spoważniała. – Och… Przykro mi. – Straty po pożarach najwyraźniej nie oszczędziły i tego miejsca. Prewettównie zrobiło się trochę niedobrze na myśl, że zajmowała miejsce zmarłej tragicznie osoby. Życie toczyło się jednak dalej, a ona nic nie mogła na to poradzić. – Rozumiem, obiecuję, że dam z siebie wszystko nieważne gdzie mnie przydzielicie. – Z jednej strony praca przy ekskluzywnych zamówieniach Chrisa ją fascynowała, ale z drugiej pomoc przy zaopatrzeniu sklepu też wydawała się ciekawa. Szczerze mówiąc, Electra najchętniej spróbowałaby swoich sił w każdym zespole.
The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N