22.08.2026, 01:53 ✶
Obserwowała jego minę z coraz wyraźniejszym rozbawieniem, bo chyba właśnie po raz pierwszy dotarło do niego, że zaproponowała mu coś, czego najpewniej nigdy wcześniej nie rozważał.
- To nawet uspokaja - odparła lekko. W pracy twórczej najbardziej lubiła właśnie te momenty, kiedy ręce wykonywały czynności niemal automatycznie, pozostawiając myślom swobodę. Mogła wtedy jednocześnie słuchać, obserwować i zastanawiać się nad rzeczami, które w innym przypadku umknęłyby jej uwadze. Odłożyła narzędzie na blat i oparła dłonie o jego krawędź, pochylając się nieco w jego stronę. W jej spojrzeniu pojawiła się łagodna ciekawość. - Co właściwie lubisz robić dla relaksu? Poza… oczywistością - uśmiechnęła się figlarnie, pozwalając sobie na spojrzenie, które mowiło znacznie więcej niż sam ton głosu. W końcu wiele razy zabijali w ten sposób czas. Odsunęła od stołu i przeciągnęła palcami po blacie, zsuwając na bok kilka drobnych kawałków skórki, które pozostały po wcześniejszym wycinaniu.
- Możesz zrobić z nim, co tylko zechcesz - odpowiedziała, wzruszając lekko ramionami. - Postawić w oknie, na ganku, przed drzwiami albo trzymać w ogrodzie. Nie istnieje żadna oficjalna instrukcja obsługi.
Bawiło ją to, że coś tak prostego potrafiło wzbudzić w nim tyle praktycznych wątpliwości. Przesunęła dłonią po materiale fartucha, strzepując z niego kilka drobnych włókien dyni, a następnie podciągnęła rękawy, odsłaniając nadgarstki. Przez chwilę przyglądała mu się w zamyśleniu, jakby nagle coś sobie przypomniała.
- Słyszałam, że w dzień Samhain taki lampion może pomóc na niektóre klątwy, choć nie pamiętam dokładnie na jakie. Może pomogłoby na twoje krzesło w mieszkaniu? - przez moment pozwoliła mu przetrawić tę informację, po czym zerknęła w stronę jednej z dyni stojących na podłodze.
- Biorąc pod uwagę twoje ostatnie doświadczenia z meblami, uznałabym to za całkiem rozsądną inwestycję.
Sięgnęła po jedną z mniejszych dyń i obróciła ją w dłoniach, sprawdzając jej powierzchnię pod światło świec.
- A jeśli się nie uda, nie będziemy przecież urządzać jej pogrzebu. Nieużytki przekażę skrzatom. Zawsze znajdzie się dla nich jakieś zastosowanie - wzruszyła lekko ramionami, czekając na męską decyzję.
- To nawet uspokaja - odparła lekko. W pracy twórczej najbardziej lubiła właśnie te momenty, kiedy ręce wykonywały czynności niemal automatycznie, pozostawiając myślom swobodę. Mogła wtedy jednocześnie słuchać, obserwować i zastanawiać się nad rzeczami, które w innym przypadku umknęłyby jej uwadze. Odłożyła narzędzie na blat i oparła dłonie o jego krawędź, pochylając się nieco w jego stronę. W jej spojrzeniu pojawiła się łagodna ciekawość. - Co właściwie lubisz robić dla relaksu? Poza… oczywistością - uśmiechnęła się figlarnie, pozwalając sobie na spojrzenie, które mowiło znacznie więcej niż sam ton głosu. W końcu wiele razy zabijali w ten sposób czas. Odsunęła od stołu i przeciągnęła palcami po blacie, zsuwając na bok kilka drobnych kawałków skórki, które pozostały po wcześniejszym wycinaniu.
- Możesz zrobić z nim, co tylko zechcesz - odpowiedziała, wzruszając lekko ramionami. - Postawić w oknie, na ganku, przed drzwiami albo trzymać w ogrodzie. Nie istnieje żadna oficjalna instrukcja obsługi.
Bawiło ją to, że coś tak prostego potrafiło wzbudzić w nim tyle praktycznych wątpliwości. Przesunęła dłonią po materiale fartucha, strzepując z niego kilka drobnych włókien dyni, a następnie podciągnęła rękawy, odsłaniając nadgarstki. Przez chwilę przyglądała mu się w zamyśleniu, jakby nagle coś sobie przypomniała.
- Słyszałam, że w dzień Samhain taki lampion może pomóc na niektóre klątwy, choć nie pamiętam dokładnie na jakie. Może pomogłoby na twoje krzesło w mieszkaniu? - przez moment pozwoliła mu przetrawić tę informację, po czym zerknęła w stronę jednej z dyni stojących na podłodze.
- Biorąc pod uwagę twoje ostatnie doświadczenia z meblami, uznałabym to za całkiem rozsądną inwestycję.
Sięgnęła po jedną z mniejszych dyń i obróciła ją w dłoniach, sprawdzając jej powierzchnię pod światło świec.
- A jeśli się nie uda, nie będziemy przecież urządzać jej pogrzebu. Nieużytki przekażę skrzatom. Zawsze znajdzie się dla nich jakieś zastosowanie - wzruszyła lekko ramionami, czekając na męską decyzję.
learn the rules
then break some
then break some