Prue miała świadomość, że zajęcia z profesorem Slughornem należały do tych najbardziej wyczerpujących. Nawet ona miała problem z tym, aby ciągle go słuchać, a to raczej się nie zdarzało. Profesor jednak wyjątkowo zbaczał z tematów lekcji, opowiadał takie farmazony, które zupełnie ją nie interesowały. Mało kto lubił eliksiry, co wcale jej nie dziwiło. Szkoda - bo uważała ten przedmiot za naprawdę ciekawy, zresztą zdawała sobie sprawę, że ta wiedza w jej przypadku była bardzo potrzebna z racji na to, że zamierzała zostać medykiem. Przerabiała jednak większość materiału we własnym zakresie. Tak właściwie to udało jej się już dotrzeć do poziomu czwartej klasy, co powodowało tylko i wyłącznie to, że na tych zajęciach nudziła się jeszcze bardziej.
- Wiem, to znaczy jeśli dla mnie to jest straszne, to dla Ciebie musi być horrorem. - Nie dało się ukryć, że jeśli chodzi o ich dwójkę, to Aloysius miał zdecydowanie mniej cierpliwości, dość szybko zaczynał się nudzić, dużo lepiej odnajdywał się w nowych sytuacjach. Wiedziała, że sporo kosztowało go dotrwanie do końca zajęć, wolała również nie interesować się tym w jaki sposób umilał sobie ten czas - była pewna, że nie siedział tam tak po prostu, nie czekał na koniec zajęć, musiał się czymś zajmować i na pewno nie byłoby to coś, co by popierała. Jak wiadomo jednak, czego oczy nie widzą…
- On zawsze tak mówi, i mówi i końca nie widać, przyznam Ci się do tego, tylko nikomu nie mów, że zdarza mi się wyłączać na jego lekcjach. - Przez wyłączanie miała oczywiście na myśli tylko to, że nie słuchała profesora, robiła co do niej należało, zawsze była odpowiednio przygotowana do zajęć, ale tak naprawdę przygotowanie eliksirów w jej przypadków mogło się odbyć bez obecności nauczyciela.
- Może starzy ludzie tak mają? - Wzruszyła jedynie ramionami, bo w sumie nie była w stanie znaleźć innego wytłumaczenia.
- Ty zawsze znajdziesz sobie coś ciekawego do roboty, właśnie do tego zmierzam. - Wish potrafił sobie znaleźć zajęcie wszędzie, zawsze coś go intrygowało, zawsze musiał czegoś dotknąć, coś sprawdzić, testować kolejne granice, zamek dawał mu co do tego naprawdę wiele możliwości. Wiedziała w jaki sposób funkcjonował, właśnie dlatego wolała po prostu pojawić się przed drzwiami i na niego poczekać. Nawet jeśli nie było to najbardziej przyjemne miejsce do spędzania wolnego czasu. Chciała po prostu jak najszybciej przekazać mu dobre wieści, to znaczy miała nadzieję, iż uzna je za takie i tak jak ona będzie się cieszył z tego, czego udało jej się dowiedzieć.
- Od tego mnie masz. - Dodała z uśmiechem. Naprawdę widziała go w ten sposób. Ktoś musiał próbować nowych rzeczy, sprawdzać jak działał świat, w końcu było jeszcze tyle niewiadomych, niezadanych pytań, gdyby nie osoby takie jak Wish, to nadal pewnie tkwiliby w średniowieczu. Doceniała jego wkład w ich rozwój. Jej zdaniem byli duetem idealnym, dzięki niej bowiem nie miał szybko zakończyć swojego żywota podczas tych swoich prób, ona była tutaj od tego, aby zadbać o profesjonalizm i bezpieczeństwo. Nie mogli się lepiej dobrać.
- Wiesz, wolałabym jednak mieć przygotowane wszystko, ale chyba nigdy do końca tak się nie da. - Robiła jednak wszystko, co w jej mocy, aby dać z siebie sto procent. Skoro już się za coś zabierali razem, to naprawdę chciała, aby ta część za którą ona była odpowiedzialna była jak najlepiej dopracowana.
- Fantastycznie, nie mogłam marzyć o lepszym kompanie od Ciebie. - Nie przestawała się uśmiechać, Wish podchodził do tego pomysłu całkiem entuzjastycznie, co powodowało, że uważała, iż ten eksperyment jest naprawdę świetny. Już niedługo mieli dowiedzieć się, jak szybko mógł spadać, to było niesamowite.
Dziewczynka otworzyła torbę i pokazała mu księgi, które udało jej się zdobyć. Była naprawdę dumna z tego, ile materiału przygotowała w tak krótkim czasie. Miała nadzieję, że faktycznie to wystarczy do tego, aby ich próba zakończyła się sukcesem - tak właściwie to nie brała pod uwagę zupełnie innej możliwości.
- Tak właściwie, to nie wiem, czy kontrzaklęcie działa na nieudane zaklęcie. - Zmrużyła na moment oczy, próbując znaleźć w czeluściach swojego umysłu odpowiedź na to pytanie. - Możemy odpuścić tę część, może uda im się do niej nieco lepiej przygotować. - Póki co nie do końca znalazła w swojej głowie odpowiedź na jego pytanie, a nie chciała go skrzywdzić w żaden sposób. To było dla niej naprawdę ważne, aby wyszedł z tego eksperymentu bez żadnego uszczerbku na zdrowiu.
- Niby tak, niby powinniśmy sprawdzić wszystko, ale wiesz, że nie chcę żeby stała Ci się krzywda. Muszę dbać o swój obiekt doświadczalny, bo lepszego nie znajdę. - Miała nadzieję, że ten argument do niego przemówi. Niby mogliby przetestować to, co przygotowała, ale kiedy on zaczął się nad tym zastanawiać dotarło do niej, że najwyraźniej nie do końca opracowała ten temat, a naprawdę szkoda by było gdyby zamilkł na wieki przez to, że potraktowała temat po macoszemu.
- Pójdziemy na błonia, tam jest taki mały most, przy jeziorze, myślę, że to będzie dobre miejsce. - Nie wspomniała mu jeszcze o tym, gdzie zamierza go wyciągnąć. - Potrzebujesz czegoś z dormitorium, czy możemy tam iść już? - Wolała się upewnić, że ma przy sobie wszystko, czego potrzebuje.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control