28.08.2026, 17:16 ✶
— W miłości i na wojnie wszystkie chwyty są dozwolone. W związku z tym, nie radziłbym zbyt szybko wydawać wyroku na własną wieczność, mademoiselle. Jesteśmy jeszcze młodzi. Mamy przed sobą całe stulecia, aby zmienić zdanie — powiedział. (Przynajmniej sam usiłujesz w to wierzyć, szatańska kreaturo. Cóż innego ci pozostało skoro twoje dłonie splamione są krwią?)
Powóz zatrzymał się wreszcie, a Gustaw wysiadł pierwszy. Chwilę później podał Lucy dłoń, pomagając jej zejść na bruk. Przed nimi znajdowało się niepozorne wejście, zupełnie ginące wśród zabudowań. Za nim zaczynał się świat, którego większość mieszkańców Paryża nawet nie podejrzewała. Miasto żywych zbudowane na kościach umarłych. Czyż nie brzmiało to jak odpowiednie miejsce dla dwojga wampirów?
— Ach, obawiam się, że ani królewski gniew, ani późniejsza skrucha Francuzów nie miały z tym miejscem nic wspólnego. Choć przyznam, iż pomysł, aby całe pokolenie pomyliło się co do winy zmarłego, jest bardzo nasz, to jest… francuski. Cmentarz Świętych Niewiniątek był przez długie stulecia miejscem spoczynku mieszkańców Paryża. Zapełniano go tak gorliwie, jak gdyby ziemia miała nieskończoną cierpliwość. Kiedy grobów stało się zbyt wiele, a powietrze w okolicy przestało nadawać się do oddychania, władze poczęły przenosić szczątki do dawnych kamieniołomów. I tak oto umarli, których niegdyś składano w ziemi pośród kościołów, znaleźli sobie miejsce głębiej pod Paryżem.
Ruszył powoli w stronę wejścia prowadzącego pod ziemię. Gustaw zatrzymał się przed wejściem i spojrzał na wampirkę.
— Lecz proszę się nie obawiać. Nie przywiodłem pani tutaj, aby popsuć jej humor rozważaniami nad śmiercią. Chciałem jedynie pokazać pani, gdzie Paryż przechowuje to, o czym za dnia woli nie pamiętać. Proszę za mną.
Powóz zatrzymał się wreszcie, a Gustaw wysiadł pierwszy. Chwilę później podał Lucy dłoń, pomagając jej zejść na bruk. Przed nimi znajdowało się niepozorne wejście, zupełnie ginące wśród zabudowań. Za nim zaczynał się świat, którego większość mieszkańców Paryża nawet nie podejrzewała. Miasto żywych zbudowane na kościach umarłych. Czyż nie brzmiało to jak odpowiednie miejsce dla dwojga wampirów?
— Ach, obawiam się, że ani królewski gniew, ani późniejsza skrucha Francuzów nie miały z tym miejscem nic wspólnego. Choć przyznam, iż pomysł, aby całe pokolenie pomyliło się co do winy zmarłego, jest bardzo nasz, to jest… francuski. Cmentarz Świętych Niewiniątek był przez długie stulecia miejscem spoczynku mieszkańców Paryża. Zapełniano go tak gorliwie, jak gdyby ziemia miała nieskończoną cierpliwość. Kiedy grobów stało się zbyt wiele, a powietrze w okolicy przestało nadawać się do oddychania, władze poczęły przenosić szczątki do dawnych kamieniołomów. I tak oto umarli, których niegdyś składano w ziemi pośród kościołów, znaleźli sobie miejsce głębiej pod Paryżem.
Ruszył powoli w stronę wejścia prowadzącego pod ziemię. Gustaw zatrzymał się przed wejściem i spojrzał na wampirkę.
— Lecz proszę się nie obawiać. Nie przywiodłem pani tutaj, aby popsuć jej humor rozważaniami nad śmiercią. Chciałem jedynie pokazać pani, gdzie Paryż przechowuje to, o czym za dnia woli nie pamiętać. Proszę za mną.
Wiatr kołysze w locie ćmy
Wilki śpią mocno, że aż strach
I tylko ty nie śpisz Duszko ma
Boisz się nocnic, złych wietrzyc i zjaw
Wilki śpią mocno, że aż strach
I tylko ty nie śpisz Duszko ma
Boisz się nocnic, złych wietrzyc i zjaw