Co on lubił robić dla relaksu? Co go uspokajało? Pytanie tak proste, a jednak udzielenie odpowiedzi nie było dla Renigalda łatwe. Zamrugał gdy tak się w niego wpatrywała. Co miał jej odpowiedzieć? Relaksowało go przyglądanie swojemu ciału w lustrze? Przymierzanie nowych ubrań? Układanie fryzury? Rysowanie? Tak. Chyba rysowanie. Mogąc oddać swoje wizje na papier, pozostawiając na nim sam czarny szkic, bez kolorów. Rysowanie różnych pozycji ludzkich, a nawet wymyślanie jakichś ubrań. Czy to go odprężało? Sam do końca nie wiedział. Nie był to także talent, którym się chwalił.
- Rysować?Odpowiedział, pytaniem. Jakby sam do końca nie był przekonany, czy to jest dobra odpowiedź. Dla niego, czy to go odpręża. Nie zastanawiał się nad tym pod tym względem. Rysowanie traktował jako zabicie czasu i nudy. Bo nie miał pomysłu na swoje życie. Nie próbował niczego innego, a obecnie próbował cokolwiek robić.
Oczywistym było, że lampiony dyniowe spełniają opcję dekoracyjną w danym domu. Na zewnątrz, czy wewnątrz. Ze względu na ich wygląd, prędzej by trzymał je na zewnątrz, niżeli w środku. Nie komponowałyby się z wyglądem jego wnętrza. Ale na zewnątrz, gdyby ich celem było odstraszanie intruzów, być może skusiłby się na ich zakup.
Podparł się dłońmi o swoją laskę, której koniec dotykał posadzki. Nie siadał nigdzie, to chociaż miał podparcie. Skupił swój wzrok na Astorii, kiedy dopowiedziała coś więcej o właściwościach lampionów. Uniósł brew ku górze, nie wiedząc jak taki lampion może pomóc z klątwami.
- I co niby mam zrobić? Postawić taki lampion na tym opętanym krześle? A jak mi odda? Do tego chyba potrzebny byłby egzorcysta…Stwierdził w zastanowieniu. Myląc trochę egzorcystę z klątwo łamaczem. Właściwie dla niego było to prawie to samo zawodowo. Bo jeden i drugi pozbywał się klątw i opętańców.
Westchnął, lekko naburmuszony, jakby myślała, że on sobie nie umie radzić z meblami. Gdyby opętane zostało łóżko, to by miał traumę stulecia. A to tylko krzesło. Na krześle się nie da spać wygodnie. Więc mniejszy problem. Co mu jednak szkodziło, żeby mu zrobiła? W końcu jak nie wyjdzie, to pójdzie do kosza.
- W porządku. Możesz zrobić mi jeden. Mam poczekać? Czy przyjść innym razem?Zgodził się i jednocześnie zapytał, zastanawiając się, czy jego obecność nie zdekoncentruje ją. Najwyżej pójdzie gdzieś coś poogląda u niej w galerii.