30.08.2026, 23:02 ✶
– Nie widzi czerwonego? Naprawdę? – spytała patrząc z pewną grozą na udekerowany na czerwono-złoty rządek piernikowym ludzików, które zamierzała zabrać do mieszkania i poczęstować nimi też jego właściciela. Bardzo powoli odsunęła od siebie czerwoną posypkę i sięgnęła po dekoracje w odcieniach błekitu i srebra. – W sumie to wyjaśnia czemu… – Zmarszczyła brwi. – Czemu nie ma tam żadnego czerwonego. Chyba rzeczywiście pokombinuję z tą niebieską atrakcją, ale chyba nie jestem w tym szczególnie dobra. Może… Jakieś wymyślne morskie fale? Albo… Sama nie wiem. Pomyślę.
W pierwszej chwili chciała powiedzieć, że chyba nikt nie chce być tak naprawdę tylko poślubiony swojej pracy, ale na całe szczęście rozmyśliła się, zanim zdążyła otworzyć usta.
– Może masz rację. – Wzruszyła ramionami. Sama nie wyobrażała sobie żyć bez jakiejkolwiek rodziny, nawet gdy byłby to tylko jej partner. Czy miała jednak prawo negować decyzje kogoś innego, a już zwłaszcza wdowców? – Rodzina to w sumie dużo chaosu, nie?
Na pytanie Hannibala o czekoladę po prostu pokazała kciuka w górę i ostrożnie wylała trochę masy na kolejne ciasteczka.
– Nie bronię… Po prostu… Może… Może on też woli życie samemu i tak niezręcznie wyszło? – podsunęła – I tak oczywiście. Mogę się go spytać, czy ci nie pomoże. Mój tata w sensie.
W pierwszej chwili chciała powiedzieć, że chyba nikt nie chce być tak naprawdę tylko poślubiony swojej pracy, ale na całe szczęście rozmyśliła się, zanim zdążyła otworzyć usta.
– Może masz rację. – Wzruszyła ramionami. Sama nie wyobrażała sobie żyć bez jakiejkolwiek rodziny, nawet gdy byłby to tylko jej partner. Czy miała jednak prawo negować decyzje kogoś innego, a już zwłaszcza wdowców? – Rodzina to w sumie dużo chaosu, nie?
Na pytanie Hannibala o czekoladę po prostu pokazała kciuka w górę i ostrożnie wylała trochę masy na kolejne ciasteczka.
– Nie bronię… Po prostu… Może… Może on też woli życie samemu i tak niezręcznie wyszło? – podsunęła – I tak oczywiście. Mogę się go spytać, czy ci nie pomoże. Mój tata w sensie.