Norka zaglądała do roślin. Każdego dnia pojawiała się przy doniczkach, aby sprawdzić, jak miewają się ziarna. Podlewała je, dbała o ich ekspozycję na słońce. Robiła wszystko z ogromną cierpliwością, ale też miłością. Dbała o nie jak najlepiej potrafiła. Wiedziała bowiem, że rośliny wymagają odrobiny miłości. Mówiła do nich, zdarzało się nawet, że podśpiewywała, kiedy znajdowała się obok.
Nie było to jej pierwsze rodeo, znała się na hodowli roślin, miała do nich rękę. Nie zdziwiło jej wcale więc to, że dość szybko zaczęły kiełkować. To powodowało, że pilnowała ich jeszcze bardziej, aby nie osiąść na laurach. Wiedziała, że był to dopiero początek drogi. Zależało jej na tym, by mieć swoje własne rośliny, bo przez Spaloną Noc wielu dostawców miało problem z towarem, być może ze składnikami zwierzęcymi nie mogła sobie sama poradzić, jednak co innego z tymi roślinnymi, o to sama mogła zadbać. Lubiła swoją niezależność w tej dziedzinie. Hodowanie roślin zresztą sprawiało jej ogromną przyjemność i powodowało, że się odstresowywała.