• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja Horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else

[01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#5
31.08.2026, 13:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.08.2026, 13:54 przez Bard Beedle.)  
Spojrzałam na własne rękawy, potem na ociekający wodą płaszcz i prychnęłam cicho pod nosem, bo chyba nawet najbardziej optymistyczna osoba na świecie nie próbowałaby nikogo przekonać, że byłam „niemal sucha”. Nie przejęłam się tym jednak długo, ponieważ Prue najwyraźniej nie miała mi tego za złe, poprawiłam wilgotne włosy, chociaż nie miało to większego sensu, po czym zerknęłam na nią z ukosa. Rzeczywiście czekał nas spacer, więc parasolka mogła okazać się jedyną rzeczą stojącą pomiędzy mną a kolejnym etapem przemoknięcia i „tragicznego przypadku śmierci z powodu zapalenia płuc", jak to orzekłaby moja matka, gdyby tu z nami stała.
- Potrzebuję. Bardzo potrzebuję. - Spróbowałam wykręcić nieco mokry rękaw, po czym skrzywiłam się na widok kilku kolejnych kropli spadających na podłogę na klatce schodowej. - Nie tym razem. - Chociaż wygodnie byłoby winić złe siły za wszystko dookoła, ta sprawa była wyjątkowo przyziemna. - Wydawało mi się, że zdążę, wiesz, bo tylko mżyło. Potem zaczęło padać trochę mocniej, później jeszcze mocniej, a na samym końcu uznałam, że skoro już jestem mokra, to nie ma sensu zawracać. - Właściwie była to bardzo logiczna argumentacja, przynajmniej według mnie, chociaż jej mina mogła sugerować, że niekoniecznie podzielała mój sposób rozumowania, kiedy jednak zapewniła, że znajdzie dla mnie parasolkę, od razu rozpromieniłam się jeszcze bardziej. - Ratujesz mnie. Obiecuję, że następnym razem będę rozsądniejsza. Albo przynajmniej spróbuję wyglądać na rozsądniejszą. - Nie miałam najmniejszych oporów przed przyznaniem, że być może nie zawsze dało się mnie postawić za wzór rozsądnego planowania, nawet jeśli się starałam, miałam swoje ograniczenia, przynajmniej poza pracą, do której naprawdę się przykładałam. Westchnęłam cicho, nim znowu odruchowo przeczesałam palcami wilgotne włosy, próbując doprowadzić je do jakiegoś porządku, choć efekt był raczej dyskusyjny.
- Jeszcze rano, wyobraź to sobie, obiecywałam sobie, że nie dam jej żadnego powodu. Będę miała parasolkę, płaszcz, zdrowy rozsądek i wszystko, czego tam potrzebuje człowiek, żeby przeżyć krótki spacer. - Pokręciłam głową, chociaż w gruncie rzeczy doskonale wiedziałam, że matka miała w takich sprawach pewną rację, nawet jeśli bardzo lubiła przy tym przesadzać - człowiek mógł wejść do domu zaledwie trochę wilgotny, a pięć minut później dowiadywał się, że właśnie wystawił swoje płuca na działanie sił nieczystych, których medycyna nie zdołała całkowicie pokonać. Na szczęście miałyśmy jeszcze trochę czasu, więc mogłam spokojnie wyschnąć, poprawić fryzurę, odświeżyć makijaż i doprowadzić się do stanu, który pozwoliłby mi wejść do baru bez wzbudzania wrażenia, że przed chwilą przepłynęłam Tamizę wzdłuż i wszerz, i to nie z własnej woli, tylko rzucana prądem.
- Dziękuję. - Uśmiechnęłam się do niej z wdzięcznością, byłam jej za ten komplement naprawdę szczerze wdzięczna, zwłaszcza że rzeczywiście przed wyjściem spędziłam trochę czasu przed lustrem, nie zamierzałam pozwolić, żeby jesienny deszcz odebrał mi dobry humor. - Ty też wyglądasz ślicznie. Chociaż trochę blado. - Tym razem nie udało mi się powstrzymać tej obserwacji, nie chciałam jej zawstydzać ani wypytywać, lecz jej bladość była naprawdę zauważalna. Wypowiedziałam to lekko, z uśmiechem, choć w głowie zapisałam sobie, żeby mieć na nią oko, po czym zerknęłam w stronę miejsca, z którego chwilę wcześniej dobiegło miauknięcie. „Miau”, które rozległo się gdzieś z głębi mieszkania, natychmiast przyciągnęło moją uwagę, odwróciłam głowę w stronę dźwięku i ruszyłam do środka z takim zainteresowaniem, że przez chwilę całkowicie zapomniałam o własnym przemoknięciu.
- Naprawdę masz kota i dowiaduję się o tym dopiero teraz?! - Nie było w tym nawet cienia pretensji, wyłącznie szczere zdumienie. - Dobrze - machnęłam ręką - wybaczam ci, skoro to dopiero od kilku dni, ale stanowczo domagam się nadrobienia wszystkich zaległości. Chcę wiedzieć wszystko. - Kocur obserwował mnie bardzo uważnie, więc uśmiechnęłam się do niego, starając się wyglądać możliwie najmniej groźnie. Miałam w sobie wystarczająco dużo energii, żeby w ciągu jednego wieczoru narobić sobie problemów na kilka kolejnych tygodni, dlatego rozsądnie było już teraz przynajmniej spróbować zachowywać odrobinę umiaru. - Ojej. - Uśmiechnęłam się szeroko i przykucnęłam, żeby nie górować nad nim bardziej niż już robiłam to swoją ogólną obecnością. - Cześć, ty. - Wyciągnęłam ku niemu dłoń, ale zatrzymałam ją w bezpiecznej odległości, pozostawiając mu decyzję, czy chciał podejść. - Śliczniutki jesteś, wiesz? - Nie przesadzałam, był naprawdę piękny, naprawdę interesowało mnie, skąd Prudence go wzięła, bo doskonale do niej pasował.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (3441), Prudence Fenwick (2015)




Wiadomości w tym wątku
[01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else - przez Bard Beedle - 29.08.2026, 00:40
RE: [01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else - przez Prudence Fenwick - 29.08.2026, 11:15
RE: [01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else - przez Bard Beedle - 29.08.2026, 16:26
RE: [01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else - przez Prudence Fenwick - 30.08.2026, 17:48
RE: [01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else - przez Bard Beedle - 31.08.2026, 13:52
RE: [01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else - przez Prudence Fenwick - 31.08.2026, 15:20
RE: [01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else - przez Bard Beedle - 31.08.2026, 17:01
RE: [01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else - przez Prudence Fenwick - 31.08.2026, 18:03
RE: [01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else - przez Bard Beedle - 31.08.2026, 23:20

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa