• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja Horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[01.10.1972] To be, or not to be... can I opt out of both?

[01.10.1972] To be, or not to be... can I opt out of both?
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#2
01.09.2026, 15:01  ✶  
Nie wiedziałam nawet, w którym momencie przestałam kontrolować godzinę, pamiętałam natomiast bardzo dokładnie, że gdy wreszcie spojrzałam na zegarek, wydałam z siebie przerwany czknięciem dźwięk świadczący o tym, iż bardzo gwałtownie zdałam sobie sprawę z upływu czasu - nasz plan punktualnego pojawienia się w „Dziupli” właśnie umarł śmiercią, no, cóż… Powolną i nieszczególnie tragiczną, ponieważ żadna z nas raczej nie żałowała wspólnych chwil spędzonych w czterech ścianach - ja nie poderwałam się od razu na równe nogi, gdyż nie dopiłam jeszcze reszty naprawdę przepysznego wina, Prue również nie wyglądała na szczególnie przejętą, co było chyba największym dowodem na to, że obie potrzebowałyśmy tego wieczoru bardziej, niż początkowo sądziłyśmy. Kiedy zdecydowałyśmy się opuścić mieszkanie, bez pośpiechu stanęłam przed szafą koleżanki w przedpokoju i przez kilka dobrych chwil nie mogłam zdecydować, którą parasolkę wybrać, ponieważ wszystkie były tak absurdalnie urocze, że miałam ochotę zabrać ze sobą co najmniej trzy. Ostatecznie padło na białą przypominającą ducha, nie zamierzałam nawet próbować tłumaczyć, dlaczego właśnie ta przypadła mi do gustu, w zestawieniu z nietoperzymi uszami na parasolce Prudence wyglądałyśmy zresztą tak, jakbyśmy wybierały się nie na poważny wiec dotyczący praw różnych grup społecznych, lecz na dziecięce przedstawienie, co po prostu wyjątkowo mnie urzekło.
Wychodząc na zewnątrz, praktycznie od razu rozłożyłam parasolkę i przez moment byłam autentycznie dumna z jej solidnej konstrukcji, pierwszy podmuch wiatru poderwał ją jednak tak mocno, że musiałam złapać rączkę obiema rękami, solidnie naprężając przedramiona.
- Dobrze, rozumiem. To będzie wojna. - Spojrzałam z wyrzutem w niebo, po czym ruszyłam dalej, zbliżając się do przyjaciółki, aby odrobinę zaradzić temu problemowi - wiatr wciskał deszcz pod parasolkę z każdej możliwej strony, lecz przynajmniej tym razem miałam jakieś zabezpieczenie, co prawda po dwóch kieliszkach wina chodnik wydawał się odrobinę bardziej nieprzyjazny niż wcześniej, ale byłam absolutnie przekonana, że odpowiadała za to przede wszystkim jesienna zawierucha, która zmieniła kierunek i zaczęła dmuchać nam prosto w twarze. Nie miałam żadnych innych teorii, po prostu aura pogodowa usiłowała utrudnić nam wyprawę podejmowaną przez nas w słusznej sprawie, szłyśmy więc trochę wolniej, niż planowałyśmy, lawirując między kałużami i ludźmi spieszącymi do domów po skończonym dniu pracy, ale ostatecznie jakoś dotarłyśmy na miejsce.
Spodziewałam się kilku osób, może kilkunastu, tymczasem już po wejściu musiałam zatrzymać się na moment, żeby nie wpaść na kogoś stojącego tuż przed drzwiami - w środku było naprawdę sporo ludzi, nie wiedziałam, ilu z nich faktycznie przyszło tutaj z powodu praw goblinów i charłaków, a ilu po prostu szukało schronienia przed deszczem, lecz atmosfera zdecydowanie nie przypominała małego, kameralnego spotkania.
- Ja też nie. - Odpowiedziałam cicho, lecz widząc, że kilka osób i tak odwróciło głowy w naszą stronę, natychmiast zakryłam usta dłonią, żeby nie parsknąć śmiechem, gdyż z jakiegoś powodu wszystko to wydało mi się całkiem zabawne. - Idź, idź, zanim ktoś go zajmie. - Oczywiście moje słowa były zupełnie zbędne, bo Prue znalazła się już kilka kroków przede mną i pociągnęła mnie za rękę. Sama też przyspieszyłam kroku, choć szybko okazało się, że w zatłoczonym lokalu była to decyzja wymagająca większej zręczności, niż posiadałam tego wieczoru, miałam jednak nadzieję, że stan upojenia nieco usprawiedliwiał mój brak wyczucia, chociaż rozsądek podpowiadał mi, że winny oddech i szkliste oczy były raczej kiepską linią obrony. Byłam nawet gotowa pozwolić jej holować mnie za sobą przez całe pomieszczenie, bo chyba czuła się nieco bardziej skoordynowana ode mnie, kiedy nagle zobaczyłam, że potknęła się o coś znajdującego się przy ziemi - zrobiłam krok w jej stronę, lecz wtedy dotarło do mnie, że owym „czymś” wcale nie było „coś”. To był goblin… Przez sekundę patrzyłam bezmyślnie wprost na niego, potem zerknęłam na Prudence, po czym uniosłam brwi.
- Przepraszam. - Powtórzyłam szybko po przyjaciółce, chociaż ona już pociągnęła mnie dalej. - Naprawdę przepraszamy, nic się nie stało, prawda? - W przelocie zerknęłam jeszcze na stwora, po czym pozwoliłam się pociągnąć w stronę stolika. - Będziemy musiały pilnować, żeby nie zabrał nam parasolek, bo przecież przy tej pogodzie każdy taki kolekcjoner chce mieć coś tak wartościowego. - Nie była to szczególnie subtelna uwaga, szczególnie że goblin znajdował się nadal wystarczająco blisko, żeby bez trudu ją usłyszeć, jednak dopiero po sekundzie dotarło do mnie, że właśnie powiedziałam coś wyjątkowo głupiego w miejscu, w którym miałyśmy słuchać prelegentów mówiących o równych prawach. Spojrzałam na Prue z miną osoby, która właśnie zdała sobie sprawę z własnego nietaktu, po czym wzruszyłam ramionami, moje poczucie dyskrecji po dwóch butelkach wina najwyraźniej pozostawiało sporo do życzenia. Kilka osób spojrzało w naszą stronę, więc natychmiast uśmiechnęłam się do nich niewinnie. - Upsik. - Czknęłam.

Bard:  @Benjy Fenwick 
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (4025), Prudence Fenwick (2629)




Wiadomości w tym wątku
[01.10.1972] To be, or not to be... can I opt out of both? - przez Prudence Fenwick - 01.09.2026, 10:25
RE: [01.10.1972] To be, or not to be... can I opt out of both? - przez Bard Beedle - 01.09.2026, 15:01
RE: [01.10.1972] To be, or not to be... can I opt out of both? - przez Prudence Fenwick - 01.09.2026, 19:09
RE: [01.10.1972] To be, or not to be... can I opt out of both? - przez Bard Beedle - 01.09.2026, 19:53
RE: [01.10.1972] To be, or not to be... can I opt out of both? - przez Prudence Fenwick - 01.09.2026, 20:16
RE: [01.10.1972] To be, or not to be... can I opt out of both? - przez Bard Beedle - 01.09.2026, 21:26
RE: [01.10.1972] To be, or not to be... can I opt out of both? - przez Prudence Fenwick - 02.09.2026, 20:40
RE: [01.10.1972] To be, or not to be... can I opt out of both? - przez Bard Beedle - 02.09.2026, 21:56
RE: [01.10.1972] To be, or not to be... can I opt out of both? - przez Bard Beedle - 02.09.2026, 22:44
RE: [01.10.1972] To be, or not to be... can I opt out of both? - przez Prudence Fenwick - 03.09.2026, 07:06

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa