- Nie wiem jakie, właśnie dlatego pytam. - Postanowiła to nieco sprostować, bo najwyraźniej się źle wyraziła, czy coś. Nie najłatwiej było jej się dogadać z przyjaciółką w tym całym tłumie, zwłaszcza, gdy miała wrażenie, że wszyscy wokół ich podsłuchują. Nie miała pojęcia dlaczego tak się w nie wpatrywali, przecież naprawdę starały się być grzeczne. Po prostu niefortunnie powiedziały kilka słów - każdemu przecież mogło się zdarzyć coś podobnego.
- W sumie fakt, jestem niemądra, gdybyś nie miała jakiś oczekiwań, to nie chciałabyś tu przyjść. - Kiwnęła głową, bo to co mówiła Cressida miało sens, bardzo dużo sensu, że też jeszcze sekundę temu tego nie wiedziała. - Tak, tak, to bardzo dobry powód, chociaż mnie samej to nie przekonało, gdybyś nie wyciągnęła mnie z domu to bym tu nie przyszła, chociaż też dostałam to zaproszenie. - Policzki Prue były różne, najprawdopodobniej od wina, które wcześniej wypiły, oczy nieco jej się szkliły, ale starała się spoglądać prosto w oczy przyjaciółki, mimo, że w tym stanie to wcale nie było takim prostym zadaniem.
- Jeśli masz jakiś, to wiesz, że ze mną będzie bezpieczny. - Nie spodziewała się, że jej spojrzenie może powodować wyznawanie tajemnic, to było dla niej nowością, może powinna przetestować to jeszcze na kimś innym? Będzie na pewno miała to na uwadze. - Fakt, był brzydki, a do tego nie potrafił trzymać kutasa w spodniach. - Nie sądziła, że musiała stwierdzać fakt, ale skoro sama Cressida zaczęła ten temat, to go pociągnęła. - Dobrze, to nie tak, że bym Cię oceniała, czy coś, wiesz najważniejsze jest to, żebyś była szczęśliwa, ale zasługujesz na faceta, który będzie sięgał do stołu… - Nie miała nic złego na myśli, po prostu naprawdę zależało jej na tym, aby przyjaciółka znalazła sobie kogoś odpowiedniego, może nie teraz, a kiedyś, bo każdy zasługiwał na szczęście u boku kogoś komu na nim zależało.
- Jak był duży, nie sięgał mi nawet do uda, a ja sama nie jestem szczególnie wysoka… - Jeśli on był duży jak na jego rozmiar… to coś tutaj było nie tak. Nie, żeby znała się specjalnie na rozmiarach goblinów, raczej ich unikała, to znaczy kiedy musiała to pozwalała sobie na interakcje z nimi, jednak starała się, aby działo się to jak najrzadziej. Miały dziwne zęby, do tego te oczy… nie potrafiła ignorować ich wyglądu tak po prostu.
- Nom, a szkoda by było, aby ktoś postanowił skorzystać z okazji, towarzystwo nie jest do końca przewidywalne, gobliny, charłaki? - Nachyliła się nad stołem, aby szepnąć kolejne słowa Cressidzie do ucha. - Myślę, że dzisiaj, tutaj istnieje dużo większe prawdopodobieństwo kradzieży niż normalnie, dużo tutaj typów spod ciemnej gwiazdy. - Nie miała najwyraźniej najlepszego zdania o osobach, które miały uczestniczyć w tym wiecu. Wyprostowała się w końcu. - Patrząc na to, kto nas otacza to tak, wyglądamy na bogate, dzisiaj, tutaj, normalnie gdzieś indziej pewnie nie. - No, ale sytuacja była wyjątkowa.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control