Bzdurne to było. Owszem. Dlatego co jakiś czas, Atreus grzecznie pytał Bonesa, jak się miała sytuacja z Isobell. Nie miał jak go naciskać, niestety, ale przynajmniej mógł okazać odrobinę zainteresowania, w razie gdyby Bones jednak zmienił zdanie, albo do czegoś go mógł potrzebować.
Dym z kadzidła uleciał ku górze, mieszając się ze wszystkimi innymi intencjami, które dopalały się na ołtarzu. Atreus kiwnął delikatnie głową, podążając za Lestrange na ławeczkę, gdzie przysiedli na jakiś czas. Wyglądali, jakby się modlili, albo chociażby poddawali szeroko pojętej zadumie, ale Atreus co jakiś czas rozglądał się po otoczeniu, nienachalnym spojrzeniem, aż wreszcie wyłowił znajomą sylwetkę kapłanki.
Jednej z tych dziewcząt, które odwiedzały jego pokój, kiedy jeszcze dochodził do siebie po dokonaniach Arcykapłanki. Skoro mieli rozmawiać o zimnych, to ktoś taki wydawał się idealnym wręcz obiektem. Wstał więc powoli i ruszył w jej stronę, uśmiechając się do niej, kiedy zwróciła wreszcie na niego uwagę. Zagadał do niej, niby to zaczynając niezobowiązującą rozmowę i poprosić by poświęciła mu trochę czasu. Zaczął od typowej gadki, wypytując ją o to jak szły jej obowiązki i jak czuła się w kowenie, aktywnie słuchając wszystkiego co miała mu do powiedzenia, z tym czarującym uśmiechem przyklejonym do twarzy. A potem spróbował przekierować. Na samo zimno, które wciąż w nim było, na temat Polany Ognisk i wreszcie, delikatnie chcąc sprawdzić czy słyszała o tych niepokojących pogłoskach, co do tego co miało się wydarzyć w Samhain i czy biedna się o to nie martwiła. Nie tyle pytał ją, czy była w cały temat zamieszana, co próbował wybadać czy wie coś więcej na ten temat. Czy może oprócz zaniepokojenia młodej dziewczyny nie kryło się pod tym to inne, jakby ktoś przyłapał ją na złym uczynku lub wiedział za dużo.
Sukces!