• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
[styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella

[styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#9
19.03.2023, 11:50  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.03.2023, 11:58 przez Stanley Andrew Borgin.)  

Grzane wino działało w najlepsze. Rozgrzało Stanleyowi nawet najbardziej  zmarznięte kości. To nie był jedyny efekt jaki przynosił ze sobą kolejny kubek. Każdy łyk rozwiązywał usta Borgina. Zapewne jakby ktoś się zapytał go o jakieś tajemnice z ministerstwa to nie omieszkałby o nich poopowiadać. Dlatego właśnie nigdy nie pił alkoholu w nieznanym sobie towarzystwie. I w takim, któremu nie ufał.

Nie rozumiał skąd to zdziwienie u Stelli - Oczywiście, że tak. Nie zaakceptowałbym zaproszenia od lasu od byle kobiety - przyłożył rękę do swojej klatki - Jestem księżniczka przecież. A księżniczkom nie wypada z byle kim iść gdziekolwiek. Co sobie inni pomyślą? - przyznał - Jeszcze nie wiadomo co by chciała tam ze mną zrobić... Pobić lub okraść z duszy... - tłumaczył - A jak wiemy, Ty jesteś w miarę nie niebezpieczna... No chyba, że się obrazisz. Wtedy to klękajcie narody bo trzeba będzie zrobić tajną operację - nawiązał do swojej super misji z ministerstwa. Teraz już wiedział co wtedy nagadadał i nie zamierzał tego nie wykorzystać. Tym bardziej, że z perspektywy czasu większość tych rzeczy już go po prostu śmieszyła.

- Zapamiętam. Stella da się pokroić za kawałek czekolady - pochylił się - Nie wypowiadaj tych słów przy biurze koronera. Wiesz... Dla własnego bezpieczeństwa - zaśmiał się. Powinna mieć się na baczności. Skoro za samą czekoladę była w stanie wskoczyć pod skalpel - A jaki smak? - dopytał - Dzieci lubią słodycze. Muszę wiedzieć jaką Ci kupić na Twoje 6 urodziny - nawiązał do jej daty urodzin.

Popijał wybitny trunek dalej przysłuchując się co ciekawego ma mu do powiedzenia. Atmosfera tego miejsca powodowała, że najchętniej zostałby tutaj z tydzień. Ten skwierczący ogień i zapach w powietrzu...

- Taa... Haha... - zaśmiał się na słowa o pozowaniu i portrecie dla Anne - Gwarantuje Ci, że pierwsze pytanie by było o to gdzie jest jej ulubione dziecko na tym portrecie... - pokiwał głową z niedowierzaniem. Stella miała rację jak w zeszłym roku mówiła, że jeszcze zostanie ulubionym dzieckiem jego matki. Miał wrażenie, że na przestrzeni kilku miesięcy obie panie zaczęły się lepiej dogadywać niż on ze swoją rodzicielką przez całe swoje życie - Kazałaby mi przynieść wspólne zdjęcie. Wtedy pewnie by się zgodziła aby powiesić... Albo by powiedziała aby mnie usunąć z niego - parsknął śmiechem.

- Oczywiście, że tak. Ty jesteś po prostu za grzeczna Stella aby to zrozumieć... Za bardzo ułożona... - nie pojmował takiego myślenia. Od kiedy to kobieta miała po prostu tylko ładnie wyglądać czy swoim mężczyźnie? Może jeszcze powinna mu usługiwać? - Nie czujesz się jak skowronek w klatce? Niby widzisz świat wokół i masz wolność ale jednak kraty... - zapytał. Chciał jeszcze coś na ten temat powiedzieć ale ugryzł się w język. Jeszcze skończyłoby się to jedną wielką burdą.

- Próbowałem się dowiedzieć cokolwiek. Chociaż strzępek informacji. Nawet głupi fakt czy żyje - zaczął odpowiadać - Szukałem w ministerstwie też... Mimo, że nie powinienem ale wiesz jak jest... Bez szczegółów ciężko cokolwiek znaleźć - przejechał po stole - Może to zabrzmi źle... I postawi w jeszcze gorszym świetle... Ale w końcu prawda, co nie? - wypuścił powietrze i pokręcił głową - Przejrzałem wszystkie dokumenty matki jak była w pracy. Co do jednej nawet najmniejszej strony... Albo się pozbyła tych dokumentów albo chuj wie gdzie je schowała... - końcówkę zdania wypowiedział z lekkim gniewem w głosie. Nie podobał mu się fakt, że z tych dokumentów nie udało mu się uzyskać cennych informacji - Jedyne co udało mi się ustalić to, że nazywa się Robert... Ale Robertów masz setki czy tysiące. Nie będę ich wszystkich sprawdzał - zamyślił się na chwilę - Nie. Nie chcę Cię w to ładować. To jest jak studnia bez dna - kiwnął przecząco głową - Zrobiłaś dla mnie wystarczająco dużo... Zresztą to byłby kolejny dług który musiałbym spłacić... A ja jeszcze poprzedniego nawet nie zdążyłem zwrócić... - zjeżył na moment brwi. Avery ze swoimi znajomościami zapewne mogłaby cokolwiek poruszyć w tej sprawie jednak Stanley nie chciał jej wykorzystywać do swoich własnych spraw. To jego problem i on sobie z nim sam poradzi... Lub też nie.

- Jasne, że mówiłaś - odparł na jej zdziwienie dotyczące pierwszego pytania - Jak się nie nawale w trupa to mam całkiem niezłą pamięć - podkreślił - Odkąd to powiedziałaś kilka tygodni temu, zastanawiałem się co dokładnie może to znaczyć. Ale teraz mam odpowiedź - pociągnął łyk - Dziękuję - uśmiechnął się.

Odpowiedź dotyczącą utraty sławy była ciekawa. Zawsze wydawało mu się, że Stella uwielbiała swoją rozpoznawalność.

- Ja zawsze jestem gotowy - zapewnił, a następnie rozciągnął ręce jakby szykował się do pojedynku.

Nie spodziewał się jednak, że pierwsze pytanie będzie już ciężkie. Najgorsze było to, że musiał odpowiadać zgodnie z prawdą albo zostać skazanym na wieczne potępienie - Umm... - zawiesił się na chwilę - Moja słabość to... - powtórzył aby zyskać kilka sekund na walkę z własnymi myślami. Przyjrzał się też uważnie Stelli - Piękne blondynki, które dogadują się z moją matką, a następnie próbują zostać jej ulubionym dzieckiem - wypowiedział to tak szybko jak potrafił, a potem pociągnął duży łyk. Wybrał prawdę. Odpowiedział to co mu podpowiedziało rozgrzane winem serce. Nie był to zresztą pierwszy raz kiedy łapał się na tym, tak mogło być.

- Będą dzisiaj jakiekolwiek proste pytania? - zapytał z udawaną irytacją w głosie, a następnie zaczął się drapać po głowie - Bo lubię z Tobą spędzać czas. Zawsze coś się dzieje. Nie ma nudy... - odpowiedział zgodnie z prawdą lecz lekko wymijająco. Jeżeli zostanie przyciśnięty do muru to zapewne powie więcej. Ale tak to liczy, że podana odpowiedź usatysfakcjonuje jego rozmówczynie.

- No tak. Najprostsze na koniec. Oczywiście. Nie spodziewałem się po Tobie niczego innego - zaśmiał się na głos - Pomarańczowy chyba. Jest bardzo przyjemny dla oka - odpowiedział i zaczął się zastanawiać nad swoimi pytaniami.

- Z czego by tu teraz przepytać Pannę Avery - spojrzał na nią jakby była jego osadzonym i prowadził z nią wywiad o dokonanej zbrodni.

Stella zawsze wydawała mu się nieskazitelna, ułożona i gotowa na wszystko. Może przydałoby się rozbić tę całą otoczkę i dowiedzieć się trochę o prawdziwej Stelli.

- No to tak... Po pierwsze Twoja największą wada - Stanley był bardzo ciekaw co na to odpowie. Każdy miał jakieś wady. Nie było przecież ludzi idealnych.

- Drugie to... - dopił kubek, a następnie odwrócił się i poprosił o kolejne dwa. Zdał sobie sprawę, że w zasadzie wypija jedną porcję grzanego wina na zestaw pytań - Twoja największa niepewność - przeczesał swoje włosy.

- A trzecie to... Twoja największa porażka... - oparł się o rękę, która położył na stole i zaczął się przyglądać wezwanej do odpowiedzi.



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Stanley Andrew Borgin (8196), Stella Avery (7544)




Wiadomości w tym wątku
[styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 18.03.2023, 19:38
RE: [styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 18.03.2023, 20:13
RE: [styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 18.03.2023, 21:00
RE: [styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 18.03.2023, 21:41
RE: [styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 18.03.2023, 23:47
RE: [styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 19.03.2023, 00:44
RE: [styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 19.03.2023, 01:59
RE: [styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 19.03.2023, 10:17
RE: [styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 19.03.2023, 11:50
RE: [styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 19.03.2023, 15:07
RE: [styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 19.03.2023, 22:35
RE: [styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 20.03.2023, 13:26
RE: [styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 20.03.2023, 20:42
RE: [styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 20.03.2023, 21:52
RE: [styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 20.03.2023, 23:28
RE: [styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 21.03.2023, 00:05
RE: [styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 21.03.2023, 02:08
RE: [styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 21.03.2023, 11:36
RE: [styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 21.03.2023, 17:42
RE: [styczeń 1970] Śnieżyca || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 21.03.2023, 20:38

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa