03.09.2026, 21:00 ✶
Oczywiście, że nie mogło być tak łatwo, przez ostatnie kilka godzin los najwyraźniej bardzo konsekwentnie próbował udowodnić nam, że jeżeli w obecnych realiach miało się już konkretny plan na wieczór spędzany na mieście, najlepiej było natychmiast go porzucić i po prostu płynąć z prądem, w tym przypadku bardzo rwącym. Odwróciłam głowę tylko odrobinę, żeby spojrzeć na osobę, która postanowiła zagadnąć nas o reprezentację goblinów w Wizengamocie, samo pytanie było całkiem poważne, ale sposób, w jaki zostało zadane, sprawił, że uniosłam brwi. „Królowe złote” i „dziewuszki najwspanialsze” zdecydowanie nie były określeniami, których spodziewałam się usłyszeć przed „Dziurawym Kotłem” od kogoś, kto nie wyglądał mi na kompletnego żula, szczególnie po całym dniu, podczas którego miałam już wystarczająco dużo kontaktu z polityką, goblinami, fałszerstwami i ludźmi przekonanymi, że właśnie znalazłam się na właściwym miejscu, żeby wysłuchać ich opinii. Przez chwilę rozważałam więc najbardziej dojrzałą reakcję, na jaką było mnie stać, czyli wejście do środka i udawanie, że absolutnie niczego nie słyszałam, modląc się w myślach, aby Prudence zrozumiała mnie na ich przekaz, chociaż żadna z nas chyba nigdy nie nauczyła się korzystać z fal i teraz zaczynałam tego bardzo, ale to bardzo poważnie żałować.
- Myślę, żeeee… - Zaczęłam bardzo powoli, po czym zawiesiłam głos i spojrzałam na Prue, przełykając ślinę, w tym momencie chciałam się upewnić, czy obie myślalyśmy o tym samym - że należało spierdalać do środka, i to natychmiast - na szczęście rzeczywiście mnie zrozumiała, zrobiła jedyną rozsądną rzecz i sięgnęła do klamki, najwyraźniej postanawiając udawać, że tłum za naszymi plecami wcale nie istniał. Ja również postanowiłam wykazać się podobną roztropnością, przynajmniej przez sekundę, ale że niestety nigdy nie byłam szczególnie dobra w przemilczaniu rzeczy, które doprowadzały mnie do szału, więc zatrzymałam się jeszcze na progu, odwróciłam głowę i spojrzałam w stronę grupki, która najwyraźniej za wszelką cenę chciała wciągnąć nas w kolejną dyskusję tego wieczoru.
- Jebać gobliny! - Wyrzuciłam z siebie na cały głos, po czym uniosłam rękę w geście ostatecznego pożegnania. - Jebać was, jebać wiece, jebać wasze powstania z szesnastego wieku i jebać każdego, kto jeszcze dzisiaj spróbuje mnie zapytać o reprezentację kogokolwiek w czymkolwiek! Nara! - Dopiero wtedy weszłam do środka, zdecydowanie zbyt zadowolona z własnej przemowy, po czym głośno zamknęłam za sobą drzwi, odcinając nas od gwaru ulicy - oparłam się plecami o drewno, spojrzałam na Prue i uśmiechnęłam się szeroko, ociekając nie tylko deszczem z włosów i rękawów, lecz także czystą satysfakcją.
- Myślę, żeeee… - Zaczęłam bardzo powoli, po czym zawiesiłam głos i spojrzałam na Prue, przełykając ślinę, w tym momencie chciałam się upewnić, czy obie myślalyśmy o tym samym - że należało spierdalać do środka, i to natychmiast - na szczęście rzeczywiście mnie zrozumiała, zrobiła jedyną rozsądną rzecz i sięgnęła do klamki, najwyraźniej postanawiając udawać, że tłum za naszymi plecami wcale nie istniał. Ja również postanowiłam wykazać się podobną roztropnością, przynajmniej przez sekundę, ale że niestety nigdy nie byłam szczególnie dobra w przemilczaniu rzeczy, które doprowadzały mnie do szału, więc zatrzymałam się jeszcze na progu, odwróciłam głowę i spojrzałam w stronę grupki, która najwyraźniej za wszelką cenę chciała wciągnąć nas w kolejną dyskusję tego wieczoru.
- Jebać gobliny! - Wyrzuciłam z siebie na cały głos, po czym uniosłam rękę w geście ostatecznego pożegnania. - Jebać was, jebać wiece, jebać wasze powstania z szesnastego wieku i jebać każdego, kto jeszcze dzisiaj spróbuje mnie zapytać o reprezentację kogokolwiek w czymkolwiek! Nara! - Dopiero wtedy weszłam do środka, zdecydowanie zbyt zadowolona z własnej przemowy, po czym głośno zamknęłam za sobą drzwi, odcinając nas od gwaru ulicy - oparłam się plecami o drewno, spojrzałam na Prue i uśmiechnęłam się szeroko, ociekając nie tylko deszczem z włosów i rękawów, lecz także czystą satysfakcją.